Ich troje we wsi

Pani Weronika jest jedną z ostatnich mieszkańców Gałęzowa, ale ona też chce się stąd wyprowadzić

Wdowa i dwóch kawalerów to wszyscy mieszkańcy Gałęzowa. Malutka wieś w gminie Żmudź wkrótce pewnie całkiem się wyludni. Nawet najstarsza 87-letnia mieszkanka chce się stąd wyprowadzić… Trudno uwierzyć, ale takich miejscowości w powiecie chełmskim jest więcej.

Droga prowadząca do Gałęzowa
Droga prowadząca do Gałęzowa

Gałęzów. Mała miejscowość w gminie Żmudź, podlegająca pod sołectwo Kazimierówka. Mieszka tu zaledwie trzy osoby. Ktoś, kto przyjeżdża tu po raz pierwszy ma nie lada problem. Trafić do Gałęzowa bez pomocy miejscowych to spore wyzwanie. Nie tylko dlatego, że brakuje tabliczki z nazwą miejscowości. Wokół jest las. Samochód z trudem przedziera się przez zarośla. W końcu, za rozwidleniem, spomiędzy drzew wyłania się pierwsze gospodarstwo. Stary dom. Drewniany, ale obmurowany cegłą. Należy do pani Weroniki. Kobieta ma 87 lat. Urodziła się w pobliskiej Kazimierówce. W Gałęzowie spędziła całe życie. Pani Weronika częstuje nasze dziennikarki pysznym ciastem
i opowiada historię rodzinnej wsi. Przypomina sobie relację swojego ojca o dziedzicu Gałęzowskim, od nazwiska którego pochodzi nazwa miejscowości. Gałęzowski
w 1923 r. sprzedawał swoją ziemię. Okoliczni mieszkańcy wykupywali ją. W ten sposób powstawały gospodarstwa. Przed wybuchem wojny było ich ponad czterdzieści. Gałęzów był dużą wsią. Zbudowano szkołę, w której uczyło się tyle dzieci, ile dziś w całej gminie Żmudź. Gdy wybuchła wojna szkołę zamknięto. W okolicznych lasach partyzanci toczyli bitwy z Niemcami. W Kazimierówce zabito kilku Polaków.

– Pamiętam, jak Niemcy otoczyli wieś – wspomina pani Weronika. – Mój ojciec wykopał prowizoryczny schron. Niemcy spalili szesnaście gospodarstw. Nasze też doszczętnie spłonęło. Został tylko pies
i kot. Siedzieliśmy na tym popiele. Niemcy zadymili teren, żeby łatwiej im było uciekać. Po wojnie ludzie zaczęli odbudowywać swoje domy. Dzieci znowu poszły do szkoły. Gałęzów miał wielu mieszkańców. Była mleczarnia i sklep. Ludzie żyli z roli. W tamtym czasie wesoło się tu żyło. Dużo się działo.
Pani Weronika wyszła za mąż za jednego z okolicznych mieszkańców. Jej dzieci dziś mieszkają w Chełmie. Mąż kilka lat temu zmarł. Wieś już wtedy była opustoszała.
– Młodzi wyjechali, aby się kształcić albo do pracy – mówi pani Weronika. – Starzy ludzie umierali, taka jest kolej rzeczy. Jestem we wsi jedyną kobietą. Jest jeszcze dwóch mężczyzn.
Pani Weronika doskonale sobie radzi. Gdy przeciekał jej dach, zadbała o nowy. Zakupy robi w objazdowym sklepie. Jeśli ma jakąś potrzebę, jeździ rowerem do sołtysa Kazimierówki. Latem w ogródku hoduje warzywa i owoce. Najgorzej jest zimą. Pani Weronika wspomina, że raz karetka, która jechała do jej męża, ugrzęzła w śniegu. Trzeba było wyciągać ją traktorem. Ostatnie zimy były łagodne, więc problemu z zasypaną drogą nie było. Pani Weronika ma sentyment do Gałęzowa, ale przyznaje, że doskwiera jej samotność. – Na zimę pójdę chyba mieszkać do dzieci – mówi 87-latka. – Chciałabym sprzedać gospodarstwo w Gałęzowie. Dobrze byłoby, gdyby znalazł się kupiec.
Oprócz pani Weroniki w Gałęzowie mieszka jeszcze dwóch mężczyzn. Są też letnicy. Wieś zarosła. Są tylko pozostałości po dawnych gospodarstwach.
– Pamiętam, gdy w Gałęzowie było siedemdziesiąt numerów gospodarstw – mówi Wiesław Daniluk, sołtys Kazimierówki. – Chodziłem do tamtejszej podstawówki. W Gałęzowie były kiedyś aż dwie szkoły. Ludzie sukcesywnie się wyprowadzali aż w końcu zostało trzech mieszkańców: dwóch kawalerów i wdowa. To pewnie rekord w powiecie chełmskim, choć w gminie Dubienka są ponoć miejscowości, które liczą jeszcze mniej mieszkańców.
Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź przyznaje, że niektóre miejscowości, położone na uboczu, wyludniają się.
– Nie tylko w naszej gminie są takie miejscowości – mówi wójt Niezgoda. – Ludzie przeprowadzają się bliżej większych miejscowości. W Gałęzowie w latach 70-tych było kilkadziesiąt gospodarstw. Młodzi ludzie jednak wyjechali, starsi umarli. To piękna, zalesiona okolica. Dbamy, aby droga prowadząca do wsi była odkrzaczona, odśnieżona. Cieszymy się, że w samej Żmudzi przybywa nowych mieszkańców.
W Dubience, najmniejszej z gmin w powiecie chełmskim, jest najwięcej miejscowości liczących garstkę mieszkańców: Lipniki – 3, Mateuszowo – 6, Stanisławówka – 12, Jasienica – 14, Nowokajetanówka – 18.
– Od jakiegoś czasu widzimy, że w naszych miejscowościach ubywa mieszkańców – mówi Waldemar Domański, wójt gminy Dubienka. – Ludzie wyprowadzają się bliżej miast, gdzie jest więcej pracy. U nas nie ma pracy, więc trudno, aby mieszkańców zatrzymać. (mo, kw)