W trosce o dobro dziecka odmówili dowozu do szkoły

Mama tracącej wzrok 12-letniej Marcelinki jest oburzona, bo urzędnicy z gminy Kamień nie zapewnili jej córce dojazdu do szkoły w Chełmie. Kobieta ma też dość oskarżeń, rzucanych pod swoim adresem. – Ostatnio usłyszałam plotki, że kupiłam sobie meble z pieniędzy ze zbiórek na leczenie mojego dziecka. Co za bzdura! – mówi Barbara Sobczuk.

Marcelinka mieszka z mamą i rodzeństwem w Strachosławiu. Od dłuższego czasu oczekuje na operację ratowania wzroku. Zabieg jest jednak sukcesywnie przekładany, a urzędnicy uważają, że Barbara Sobczuk, mama Marcelinki, zaniedbuje dziewczynkę. Rodzina korzysta ze wsparcia asystenta, a niedawno sąd zdecydował też o przyznaniu jej kuratora. W ubiegłym roku Marcelinka miała zapewnione indywidualne nauczanie w Szkole Podstawowej w Strachosławiu. Od września br. dziewczynka jest uczennicą jednej z chełmskich szkół, do której przepisała ją mama. Barbara Sobczuk złożyła w gminie Kamień wniosek o zapewnienie jej dziecku dowozu do szkoły. Urzędnicy rozpatrzyli go odmownie.
– Odmówili, bo chcą, abym posłała córkę do szkoły dla niewidomych w Lublinie, ale ja się na to nie zgadzam – mówi mama Marcelinki. – Nie wiem, dlaczego tak rzucają mi kłody pod nogi, ale mam już tego dość. Wciąż słyszę jakieś plotki na swój temat. Ostatnio zarzucono mi, że z pieniędzy ze zbiórki na leczenie Marcelinki zrobiłam jakiś remont, kupiłam meble. To jakaś bzdura. Ja w końcu telewizję sprowadzę, bo dość mam już tych wszystkich oskarżeń.
Jakiś czas temu zorganizowano akcje charytatywne, podczas których zbierano pieniądze na leczenie Marcelinki. Włączał się w nie m.in. „Nowy Tydzień”. Zebrane pieniądze trafiły na specjalne konto założone dla Marcelinki przez Stowarzyszenie na Rzecz Osób Potrzebujących „Przytulisko” w Chełmie, które wspiera dziewczynkę.

– Przechowywane na koncie pieniądze przeznaczane są na zakup lekarstw czy dojazdy Marcelinki do lekarzy – mówi Marian Lackowski, prezes stowarzyszenia „Przytulisko”. – Innych wydatków na razie nie ma. Nawet, gdy gmina przyznała dziecku stypendium, to też zostało ono wpłacone na konto jako wkład na leczenie. To nie jest tak, że dajemy mamie Marcelinki pieniądze na żądanie, bo zabrakło jej na przykład na ubrania. Zostało ustalone, że te pieniądze są na leczenie dziecka.
– Dopóki jestem wójtem, na temat tej pani nie będę się wypowiadał – mówi Roman Kandziora, wójt gminy Kamień. – Potwierdzam, że odmówiliśmy dowozu dziecka, ponieważ w orzeczeniu z poradni pedagogiczno-psychologicznej stwierdzono, iż Marcelinka powinna być uczennicą szkoły dla niewidomych i niedowidzących. Bazowaliśmy na tym orzeczeniu, działaliśmy zgodnie z przepisami. Dziewczynka tymczasem uczęszcza obecnie do szkoły, która oferuje jej te same warunki, jak jej poprzednia szkoła – w Strachosławiu, gdzie również zatrudniony był nauczyciel do nauki języka Braille’a.
Mama Marcelinki zastanawia się, do kogo zwrócić się z prośbą o wsparcie. (mo)