Trudne szukanie kompromisu

Wraca sprawa zmian w planie zagospodarowania przestrzennego dla osiedla Brzeziny-Kalina. Miasto chciałoby umożliwić budowę na tamtejszych niezagospodarowanych działkach bloków mieszkalnych. Niechętni temu są właściciele tamtejszych domów jednorodzinnych. W ubiegłym tygodniu miasto przedstawiło nową, jak podkreśla, kompromisową koncepcję zmian w planie. Teraz do 15 marca czeka na uwagi mieszkańców do przedłożonej propozycji.


Problem ze zmianą w planie zagospodarowania dla tej części Świdnika ciągnie się od kilkunastu miesięcy. Miasto chciałoby, by ok. 2,5 ha terenu w pobliżu ulic Św. Brata Alberta, Klonowej i Popiełuszki mogło zostać przeznaczonych pod budownictwo wielorodzinne. Część właścicieli znajdujących się tam działek popiera takie rozwiązanie, ale właściciele stojących tam od lat domków jednorodzinnych są przeciwko. Jak podkreślają, nie są całkiem przeciwni przeznaczeniu tego terenu pod inwestycje mieszkaniowe, ale nie zgadzają się, by tuż za ich oknami powstały wysokie, gęsto postawione bloki, a spokojna dotychczas okolica zamieniła się w ruchliwe, uciążliwe dla nich osiedle.

Początkowo ratusz planował umożliwić w tym miejscu budowę bloków do wysokości 20 metrów. W lipcu ubiegłego roku świdniccy radni już mieli głosować nad taką zmianą w planie, ale na sesję przyszli jej przeciwnicy z transparentem „Radni Miejscy, nie niszczcie dorobku życia swoich wyborców” i punkt został zdjęty z porządku obrad. Samorządowcy zapowiedzieli, że jeszcze raz przyjrzą się zaproponowanym rozwiązaniom, wysłuchają argumentów przeciwników i będą szukać kompromisu, który pogodzi interesy zarówno miasta i zwolenników przeznaczenia terenów pod inwestycje jak i oponentów.

Podjęto rozmowy, miasto gotowe było do ograniczenia maksymalnej wysokości bloków do 12 metrów, ale ostatecznie sprawa nie wróciła na sesję, bo władze miasta postanowiły, że decyzję podejmie już nowa rada, a do tego czasu ratusz poszuka jeszcze bardziej kompromisowej koncepcji. Ta została przedstawiona mieszkańcom podczas spotkania w magistracie w ubiegły poniedziałek. Zgodnie z nią maksymalna wysokość budynków nie mogłaby przekroczyć 12 metrów (podobnie jak wcześniej), ale linia zabudowy, czyli minimalna odległości, w jakiej od granicy działek, na której już stoją domy, mogłyby powstawać nowe obiekty, wniosłaby 6 metrów. Propozycja zakłada również, że pod zabudową wielorodzinną mogłoby zostać przeznaczone najwyżej 30 proc. spornego terenu.

– Jedni są zainteresowani powstaniem na tym obszarze zabudowy wielorodzinnej bez żadnych ograniczeń, inni chcą zachować dotychczasowy charakter osiedla i mieć w swoich domach jednorodzinnych święty spokój. Przedstawione rozwiązanie stara się w jakiś sposób pogodzić te rozbieżne oczekiwania – mówił podczas prezentacji koncepcji, projektant Zbigniew Bronowicki. – Możliwości znalezienia innych rozwiązań w naszej ocenie się kończą, a czas podejmować decyzje.

Właściciele domów jednorodzinnych ocenili, że przedstawione rozwiązania idą w dobrym kierunku, ale jeszcze nie do końca spełniają ich oczekiwania. Oni chcieliby ograniczenia wysokości budynków do 8 metrów i ich długości do niecałych 30 metrów, do tego postulują, by budynki miały spadziste dachy, co korelowałoby z już istniejącą zabudową jednorodzinną.

– Tu chodzi o dorobek naszego życia. Byliśmy tutaj pierwsi i powinno się to uszanować. Nie weźmiemy naszych domów „pod pachę” i się stąd nie zabierzemy – mówił na spotkaniu Andrzej Kosior, mieszkaniec sprzeciwiający się budowie bloków.

– Nie jesteśmy pieniaczami i nie chcemy blokować rozwoju miasta. Nadal mamy uwagi do przedłożonych rozwiązań, ale jesteśmy gotowi na demokratyczną dyskusją i dalszego szukania kompromisu – dodawał Marek Konowałek.

Na spotkaniu pojawili się także zwolennicy zmian w planie z argumentami, że pozwoli to na rozwój miasta, a tutejsze działki zyskają na wartości.

– W tym miejscu od ponad 20 lat przewidywana była zabudowa wielorodzinna. Okolica jest świetnie skomunikowana z Lublinem i Świdnikiem. Są przystanki, dobry dojazd do centrum miasta, w okolicy jest szkoła i powstanie żłobek – wyliczała Elżbieta Kurek, popierająca zmianę planu i to bez ograniczania wysokości budynków. – Ponadto, biorąc pod uwagę fakt, że w Świdniku brakuje mieszkań, propozycja ograniczania wysokości czy liczby pięter budynków mieszkalnych jest niezrozumiała.

Rozbieżne stanowiska starał się pogodzić autor koncepcji. – Musimy uwzględnić interesy obu stron. Właściciele działek, którzy myślą o ich sprzedaży pod inwestycje, po ich pozbyciu się nie będą mieli z tym miejscem nic wspólnego, a mieszkańcy domków jednorodzinnych zostaną tu na całe życie – przypominał projektant.

Obecni na sali mieli do niego wiele pytań, dotyczących m.in. tego, czy przedstawiony projekt jest zgodny z obowiązującym studium zagospodarowania, czy zagwarantuje, że w przyszłości nie zostanie dopuszczona większa intensywność zabudowy, dobudowa „plomb”, zwiększona wysokość. W odpowiedzi usłyszeli, że wszystkie uwagi i zastrzeżenia należy kierować na piśmie do urzędu miasta. Mają na to czas do 15 marca.

Do sprawy wrócimy.

Joanna Niećko