Trufle pod Chełmem

W okolicach Chełma znajduje się eksperymentalna hodowla trufli. Przez ostatnie dwa lata naukowcy znajdowali tam owocniki najdroższego grzyba na świecie. Naukowcy czekają, co się wydarzy w tym roku. – Jesteśmy dobrej myśli – mówi prof. Dorota Hilszczańska, nadzorująca eksperymentalny program uprawy trufli.

„Nowy Tydzień” jako pierwszy informował o hodowli trufli w okolicach Chełma. W 2008 roku okazało się, że naukowcy z Instytutu Badawczego Leśnictwa w Sękocinie Starym, instytucji prowadzącej badania na rzecz lasów i całego leśnictwa, założyli testową hodowlę tego grzyba. Umiejscowienie ogrodu truflowego w naszym regionie było podyktowane głównie tym, że występuje tu odpowiedni dla trufli rodzaj gleby. Lokalizacja plantacji objęta jest ścisłą tajemnicą, a znają ją nieliczni. Naukowcy od początku zwracali uwagę, że na efekty ich eksperymentu trzeba będzie poczekać. Korzenie dębu i leszczyny zostały zaszczepione rodzimą truflą letnią i wysadzone na wybranym wcześniej terenie. Plantacja jest doglądana i przeprowadza się na niej potrzebne zabiegi pielęgnacyjne. Na ogół pierwsze trufle pojawiają się po 10 latach od wysadzenia sadzonek, a czasem trzeba czekać na nie jeszcze dłużej. Już dwa lata temu naukowcy z Sękocina Starego informowali, że ich eksperyment się powiódł. Celem ich badań było sprawdzenie, czy w Polsce są warunki umożliwiające rozwój i owocnikowanie trufli w uprawie. Odnotowano sukces w tym zakresie, bo najpierw pojawiły się owocniki trufli rudej, zapowiadającej truflę letnią, czyli gatunek wartościowy kulinarnie i ekonomicznie. We wrześniu 2016 r. pod jedną z rosnących na plantacji leszczyn udało się znaleźć trzy pierwsze owocniki trufli letniej. W kolejnych miesiącach znaleziono ich kolejnych pięć. Naukowcy cieszyli się zapowiadając, że w każdym roku ilość owocników trufli powinna wzrastać. Oczekiwania te spełniły się w ubiegłym roku, ale w tym – ze względu na suszę – owocników jeszcze nie ma.

– Plantacja truflowa ma dziesięć lat i jest prowadzona według zaleceń hodowlanych promujących rozwój owocników trufli letniej – informuje prof. Dorota Hilszczańska z IBL w Sękocinie Starym, która kieruje eksperymentalnym programem uprawy trufli. – Owocniki trufli letniej były znalezione w ubiegłym roku. W tym, z uwagi na niesprzyjające warunki klimatyczne – jest zbyt sucho, jeszcze nie odnotowaliśmy obecności tych grzybów. Być może rozwiną się jesienią, jeśli będzie wyższa wilgotność.

Naukowcy są dobrej myśli. Mówią, że średni czas pojawienia się owocników to 14 lat, a w naszym regionie pojawiły się już po ośmiu. Mają nadzieję, że we wrześniu przy sprzyjających warunkach pogodowych nastąpi przełom. Ale możliwe też, że w tym roku grzyby się nie pojawią. Wcale nie będzie to oznaczało końca plantacji, bo grzyby równie dobrze mogą pojawić się za dwa lata.

– Jesteśmy pod tym względem optymistami, ale trzeba wiedzieć, że nawet, jeśli warunki do rozwoju są korzystne, to na dobry wysyp tych grzybów czasami trzeba poczekać nawet do dwudziestu lat – mówi prof. Hilszczański. (mo)

Bulwy trufli nie wyglądają zbyt apetycznie, ale są kulinarnym rarytasem, jednym z najdroższych na świecie. Cena za kilogram sięga nawet 25 tys. zł. Nie jest łatwo je odnaleźć, bo skrywają się pod ziemią i od lat świetnie sprawdzały się w tym obdarzone świetnym węchem świnie i psy. Naukowcy przyznają, że trufla to grzyb w naszym kraju nieco zapomniany, choć w minionych stuleciach był używany w kuchni i uprawiany w ogrodach truflowych. Można to wywnioskować chociażby na podstawie pierwszej polskiej książki kucharskiej Compendium Ferculorum, albo zebranie potraw Stefana Czernieckiego, kuchmistrza wojewody krakowskiego Aleksandra Michała Lubomirskiego. Podany jest w niej m.in. przepis na „tertofelle pieczone w popiele”.

Wzmianki o truflach można znaleźć także w literaturze pięknej. Maria Dąbrowska w Dziennikach powojennych 1945-1949 opisuje profesora Stefana Bryłę, architekta o międzynarodowej sławie, który uprawiał trufle w swoim ogrodzie w pobliżu Otwocka. Trufle, z wyglądu niepozorne, są luksusowym towarem. To najdroższe grzyby na świecie. Podobne hodowle, jak ta pod Chełmem z sukcesami zakładano także w innych europejskich krajach, np. w Czechach i Niemczech. Podobny eksperyment w 1997 roku rozpoczęto na szwedzkiej wyspie Gotlandia, tam również się powiódł, a trufle stały się przysmakiem serwowanym przez miejscowe restauracje.