Przez tydzień wyły piły

Około 500 drzew powaliła, a 1500 uszkodziła w Lublinie wichura, która w ostatni czwartek czerwca przeszła nad miastem. Służby szacują straty, które idą w setki tysięcy zł.


Najbardziej ucierpiał Ogród Saski. Żywioł uszkodził tu w różnym stopniu około 80 procent drzew. – Zupełnie powalonych zostało około 30 drzew. Szacunkowy koszt zniszczonej altany to około 50-60 tys. zł. Konieczne będzie odbudowanie tego obiektu od nowa. Na szczęście ocalał pomnik przyrody, topola biała – mówi Olga Mazurek-Podleśna, z biura prasowego ratusza.
Ogród otwarto dopiero po tygodniu prac porządkowych, w miniony czwartek. Ale i później cięto i usuwano jeszcze gałęzie. – Park jest już otwarty dla zwiedzających. Można korzystać z wyznaczonych alejek czy małej architektury, jednak niektóre fragmenty pozostają nadal zabezpieczone i odgrodzone, m.in. uszkodzona altana – dodaje Mazurek-Podleśna.
Ze względu na zabytkowy charakter Ogrodu Saskiego nie używano ciężkiego sprzętu, co skróciłoby prace przy usuwaniu skutków nawałnicy.
– Prace te muszą być wykonywane sukcesywnie, z jak największą starannością, tak, aby nie uszkodzić pozostałej zieleni, czy nawierzchni lub innych elementów ogrodu – informują urzędnicy..
W całym mieście wiatr złamał ok. 500 drzew i uszkodził 1500, głównie na gruntach prywatnych i spółdzielczych. Najwięcej strat jest na Czechowie
– Koszt oczyszczenia pasów drogowych i prac przy zieleni oszacowano na 40 tys. zł Usuwanie złamanych drzew na gruntach miejskich pochłonęło dodatkowo ok. 30 tys. zł. Wszelkie zniszczenia miejskie zostały zgłoszone do ubezpieczyciela.– informuje Olga Mazurek-Podleśna. – Planujemy uzupełnić drzewostan. Zgodnie z decyzją prezydenta nasadzać będziemy drzewa o obwodzie pnia powyżej 20 centymetrów po to, by szybciej odbudować zniszczoną zieleń – mówi Olga Mazurek-Podleśna.
Podczas wichury miasto straciło jeden pomnik przyrody. To dąb bezszypułkowy rosnący przy ul. Ewangelickiej. BACH