Tysiące motocyklistów na święcie wueski

W ubiegły weekend odbył się Zlot Motocykli WSK i innych. Była to już XII edycja tej kultowej dla fanów jednośladów, imprezy promującej legendarne wueski. W tym roku Zlot, z wyjątkiem parady motocyklowej, nie odbył się w Świdniku, ale w Wierzchowinie.


Choć słynne wueski z wytwórni PZL Świdnik, będące w PRL-u marzeniem niejednego fana motoryzacji, nie są już produkowane (pierwsza zjechała z taśmy w 1955 roku, a ostatnia w 1985 roku), to nadal wiele osób o nich pamięta i dlatego co roku właściciele jednośladów tej marki spotykają się na Zlocie Motocykli WSK. Wydarzenie zorganizował Świdnicki Klub Motocyklowy Usarz. Impreza zaczęła się od parady motocyklowej, która wystartowała spod stadionu miejskiego przy ul. Sportowej. Dalej motocykliści przejechali al. Lotników Polskich do ronda przy al. Jana Pawła II. Później zawracając pojechali  ulicami Niepodległości, Kosynierów, Racławicką i Wyszyńskiego, gdzie w okolicach cmentarza była już meta. Stamtąd motocykliści mniejszymi grupami ruszyli do Wierzchowiny, leżącej ok. 50 km od Świdnika, w powiecie krasnostawskim.

– To już dwunasty Zlot i po raz kolejny zjechały do nas tysiące motocyklistów z całej Polski. Są osoby nawet znad morza, Wielkopolski, Śląska – z każdego województwa ktoś jest. Mimo że zlot w tym roku nie jest w Świdniku, to frekwencja zdecydowanie dopisała – mówił Bartłomiej Pejo, prezes Świdnickiego Klubu Motocyklowego Usarz.

Zlot odbył się w miejscu nazywanym Hard Enduro Cegielnia, gdzie do początku lat 80 funkcjonowała cegielnia, a teraz znajduje się Miejsce Doskonalenia Jazdy Terenowej z terenowym, atrakcyjnym torem przeszkód. Regularnie odbywają się tu różne próby i imprezy motoryzacyjne: m.in. rajd samochodów terenowych Noc 4×4, Międzynarodowe Mistrzostwa Lubelszczyzny w Motocrossie czy pokazy motocyklowe Horror Enduro.

W Wierzchowinie na motocyklistów i wszystkich uczestników czekały konkursy, wystawa oraz Strefa Historii i koncert WSK Band, tj. lubelskiego tria grającego mieszankę rocka, bluesa i jazzu. Zaraz po ich koncercie odbyła się potańcówka z dj-em, a w niedzielę wspólne, usarskie śniadanie dla wszystkich.

W ramach Zlotu odbyło się też spotkanie z Grzegorzem Dorobą (miejskim radny, pasjonatem legendarnych wuesek i autorem książki pt. „Motocykle WSK produkowane seryjnie 1954-1985”).

Zmiana na lepsze?

Zmiana miejsca tegorocznego Zlotu była przyczyną wielu pytań – zarówno uczestników, jak i jednego z miejskich radnych. Grzegorz Doroba (KO) w interpelacji do burmistrza Waldemara Jaksona dociekał jaki jest powód przeniesienia miejsca Zlotu. Miłośnicy wuesek dzwonili do niego z całej Polski z tym pytaniem. Doroba przypomina, że wszystkie poprzednie jedenaście edycji odbywały się w Świdniku, impreza z roku na rok przyciągała coraz więcej ludzi, zyskiwała renomę, a miasto miało świetną promocję, dzięki temu, że jest „Stolicą Polskiego Motocykla”. Powołując się na bogate tradycje i niepowtarzalną historie Świdnika związaną z motocyklami – czego według niego ma żadne inne miasto – prosi o podane przyczyny zmiany miejsca i to tak daleko, bo ok 50 km od Świdnika.

– Proszę o informacje na temat, co wpłynęło na taką decyzję, gdyż wiele osób jest zaniepokojonych zaistniała sytuacją i poważnie rozważa rezygnację z dalszego uczestnictwa w naszym święcie motocykla WSK – pisze Grzegorz Doroba.

Odpisując na interpelację radnego, burmistrz Waldemar Jakson zaznaczył, że o przyczyny trzeba pytać organizatora Zlotu, czyli Świdnicki Klub Motocyklowy Usarz, który w tym roku sam organizuje imprezę (dotychczas był tylko współorganizatorem, ponieważ Zlot był zawsze połączony z Dniami Świdnika).

– Trudno jednoznacznie stwierdzić, z jakiego powodu organizator nie zwrócił się do właściciela terenu – PZL Świdnik, celem organizacji imprezy w dotychczasowym miejscu – pisze Waldemar Jakson.

Burmistrz dodaje też, że zgadza się z radnym, iż bogate tradycje i niepowtarzalna historia związana z produkcją wuesek, zasługują na to, aby wydarzenie odbywało się w Świdniku.

– Pasjonaci motocykli podjęli jednak inną decyzję – szanuję ją – poinformował burmistrz.

Przy okazji burmistrz ma nadzieję, że choć impreza jest poza miastem to i tak będzie reklamą Świdnika, a w kolejnych latach Usarz będzie współpracował z samorządem miejskim, żeby Zlot odbył się znowu w Świdniku. Miejskie instytucje, jak co roku są gotowe do współpracy przy organizacji Zlotu – podsumowuje Waldemar Jakson.

Z kolei sam Klub Motocyklowy informował wielokrotnie, że zmiana miejsca Zlotu nie jest zależna od niego, ale, że liczy na to, że nowa lokalizacja przypadnie do gustu uczestnikom. Powód? Jest to wyjątkowe miejsce z atmosferą i klimatem dla motocyklistów. JN