Uchwalili budżet, uchwałę krajobrazową i anulowali stanowisko „Świdnik wolny od ideologii LGBT”

Dyskusja nad uchwała krajobrazową zdominowała czwartkową (29 grudnia) sesję Rady Miasta Świdnik. Opozycyjni radni zaproponowali, aby zdjąć ją z porządku obrad i jeszcze raz pochylić się nad jej zapisami. Te apele na nic się zdały, bo dokument głosami radnych klubu burmistrza został przyjęty w zaproponowanym przez Ratusz kształcie. Podobnie stało się z budżetem. Ku zaskoczeniu radni wycofali się za to z przyjętego przed niemal czterema laty stanowiska “o wolności od ideologii LGBT”.

Gorąca dyskusja

Największą część czwartkowych obrad radni poświęcili przyjęciu uchwały w sprawie ustalenia zasad i warunków sytuowania na terenie gminy Miejskiej Świdnik obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabarytów, standardów jakościowych oraz rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane. Na początku obrad radny Mariusz Wilk (Świdnik Wspólna Sprawa) w imieniu swojego klubu oraz klubu radnych Koalicji Obywatelskiej, zaproponował, aby ten punkt zdjąć z porządku obrad. Argumentował, że projekt uchwały wymaga jeszcze dopracowania. Wniosek radnego Wilka został poddany pod głosowanie. Poparło go 11 radnych (w tym trzech z klubu burmistrza), a 9 było przeciw. Jednak jeden z radnych poskarżył się, że przez problemy techniczne nie mógł prawidłowo oddać głosu, więc wniosek M. Wilka przegłosowano ponownie. Tym razem głosy rozłożyły się w stosunku 8 “za” do 12 “przeciw”, więc uchwały nie zdjęto z porządku obrad. Nie brakowało jednak komentarzy, że trzech radnych z klubu burmistrza, którzy wcześniej zagłosowali “za” zapewne zrobili to z przyzwyczajenia.

O najważniejszych celach i założeniach uchwały krajobrazowej mówił Bartosz Poniatowski z firmy Projekt: Miasto, który pomagał władzom Świdnika w przygotowaniu tych zapisów. Przekonywał m.in., że uchwały krajobrazowe są skuteczne, a za tę skuteczność odpowiada legislacja.

– Uchwała krajobrazowa ma bardzo jednoznaczną procedurę administracyjną nakładającą kary za brak dostosowania. Np. dla tablicy o pow. 1 mkw. to jest 136,80 zł dziennie, czyli ok. 4 tys. zł za cały miesiąc w sytuacji, kiedy podmiot się nie dostosuje; w przypadku 12 mkw. tablicy byłoby to ok. 8 tys. zł za miesiąc – mówił B. Poniatowski.

Radny Mariusz Wilk zwracał uwagę na zapisy projektu uchwały, które w jego ocenie należałoby zmienić lub całkowicie wykreślić. Zauważył m.in., że uchwała uniemożliwi w centrum ustawianie lokalom gastronomicznym tzw. „potykaczy” z menu, a wolnostojące gabloty ekspozycyjne będą dopuszczalne tylko na działkach o pow. większej niż 20 arów.
B. Poniatowski wyjaśniał, że nie można proponowanych przez M. Wilka zmian “ot tak” nanieść do uchwały, bo całą procedurę, łącznie z opiniowaniem i wyłożeniem, trzeba by zaczynać od nowa, a to potrwałoby kilka miesięcy.

– Panie radny było naprawdę dużo czasu, żeby mógł pan wykreślać, zmieniać, konsultować. Zainteresował się pan tym jeden dzień przed uchwałą, a pracujemy nad tym już dwa lata. To setki spotkań, rozmów, telefonów, a pan chce to dziś wyrzucić. Może pan dziś głosować za lub przeciw i wyrazić swoją opinię – mówił wiceburmistrz Marcin Dmowski.
– Skoro nie możemy sprawować swojego mandatu i wprowadzać poprawek do proponowanych uchwał, to jest to skandal – odpowiadał M. Wilk.

– Skandal to jest to, że pan nie zna się na procedurze – ripostował wiceburmistrz.
Zaproponowana uchwała krajobrazowa reguluje również kwestie dotyczące wyglądu ogrodzeń posesji. Mówi m.in. o tym, że w przypadku budowy nowych ogrodzeń nie będzie można korzystać z blachy falistej, tworzyw sztucznych i prefabrykatów betonowych, a prześwit ogrodzenia powinien wynosić przynajmniej 40 proc. Dotyczy to nowych ogrodzeń. Te które już istnieją mogą pozostać niezmienione.

Radny Wilk zaproponował, aby zrezygnować z tych zapisów.
– To, co przelało czarę goryczy to jest to, że pan burmistrz chce narzucić mieszkańcom Świdnika, właścicielom nieruchomości, przezroczyste płoty, a jak ja sugeruję, żeby to zmienić, to pan burmistrz mi odpowiada, że można taki płot obsadzić sobie tujami, czy czymś innym. Tak nie można robić. Jeśli nie możemy tego zmienić, nie głosujmy tego. 50 proc, ogrodzeń, które są dostępne w marketach, które są produkowane, i które są w zasadzie teraz modne, nie łapie się w tej skali. Nie wiem po co to robimy i dla kogo? Dla tych pieszych, którzy będą chodzili z pieskami i patrzyli za płot do kogoś, kto nie chce, aby do niego patrzyli. Jeśli ktoś poświęcił dużo życia na to, żeby mieć swój własny ogródek, do którego nie chciałby, aby ktoś mu zaglądał, dlaczego my mamy mu to uniemożliwić? – pytał radny.

Odpowiadając radnemu wiceburmistrz M. Dmowski tłumaczył, że dotąd ogrodzenia posesji były w dużej mierze poza wpływem przepisów dotyczących zagospodarowania przestrzennego, a ich wygląd wpływa na przestrzeń. Podkreślał, że zapisy dotyczą nowo stawianych ogrodzeń, a tych które już są nikt nie każe rozbierać.

Jeszcze później w dyskusji radny Wilk odniósł się do słów radnego Aleksandra Suskiego (z klubu burmistrza), który przekonywał, że zmiany są konieczne i większość mieszkańców przyjmie je z pełnym zadowoleniem. Radny Wilk stwierdził, że A. Suski zawsze jest za tym, co przygotuje urząd miasta i nawet nie zastanowi się, czy warto na ten temat podyskutować i wszystko przyklepuje.

– Dostałem zarzut, że nie brałem udziału w pracach nad uchwałą i “obudziłem się” na samym końcu. Powiem szczerze: zaufałem panu burmistrzowi, że ta uchwała dotyczy zaśmiecania przestrzeni reklamami. Wrzucenie do “zaśmiecania reklamami” ograniczeń dla ludzi, którzy mają swoje prywatne własności jest dla mnie czymś skandalicznym. Dodatkowo zmuszanie firm, które już mają nośniki reklamowe, i które mogą w zasadzie zostać, ale nie zostaną, bo muszą wystąpić o pozwolenia na budowę, jest nie w porządku. Można było to zrobić inaczej. Nie spodziewałem się, że pan burmistrz pójdzie tak daleko i tak ostro – komentował M. Wilk.

Ta wypowiedź oczywiście nie pozostała bez reakcji wiceburmistrza.
– Pan radny Mariusz “wstrzymuje się” Wilk w ostatniej kadencji praktycznie wstrzymuje się od głosu przy każdej uchwale. Dlaczego? Bo tak jest najprościej; bo można powiedzieć: “ja nie byłem za, ja nie byłem przeciw”. Tylko czy to jest decydowanie o mieście? – pytał retorycznie.

Głos w tej dyskusji zabrał także radny Waldemar Białowąs (przewodniczący klubu KO), który zaapelował do M. Dmowskiego o zachowanie spokoju i merytorycznego tonu dyskusji.
– Nawołuję do szanowania czyjegoś głosu. Proszę pana burmistrza o niepodnoszenie głosu i niepouczanie. Po to jest się radnym, aby pytać. Nawołuję do spokojnej, merytorycznej dyskusji. Teraz się pan uśmiecha, a wcześniej grzmiał pan na Wilka i wyzywał go od nieudaczników czy innych – mówił W. Białowąs.

M. Dmowski od razu zareagował na te słowa, prostując, że nigdy radnego Wilka tak nie nazwał.
Po dyskusji radni głosowali nad wszystkimi uwagami zgłoszonymi do projektu uchwały podczas tzw. wyłożenia publicznego. Było ich w sumie kilkanaście. Jedną z nich złożył mieszkaniec, który postulował o dopuszczenie banerów reklamowych na ogrodzeniach posesji, przekonując, że to forma zarobku, która jest cennym wsparciem domowych budżetów, zwłaszcza teraz, w dobie szalejącej inflacji. Ten postulat nie został uwzględniony z tłumaczeniem, że godzi w podstawowe założenia uchwały. Także radny Wilk w drodze wniosku formalnego zaproponował wniesienie kilku poprawek, ale wszystkie głosami radnych z klubu burmistrza odrzucono.

Ostateczne, po około 3 godzinach dyskusji, radni przegłosowali uchwałę krajobrazową dla miasta Świdnik. Poparli ją radni z klubu burmistrza (10 głosów), przeciw byli radni Świdnik Wspólna Sprawa (3 głosy), klub KO wstrzymał się od głosu (4 radnych).

Budżet przyjęty

O wiele mniej czasu poświęcono natomiast sprawom dotyczącym przyjęcia budżetu miasta na 2023 rok. Dochody miasta Świdnika zaplanowano na kwotę 185,8 mln zł (w tym bieżące – 155,9 mln zł, majątkowe 30,8 mln zł), wydatki – 222,4 mln zł (bieżące 154,9 mln zł, majątkowe 67,4 mln zł). Deficyt w kwocie 36,6 mln zł zostanie pokryty z wolnych środków zgromadzonych na rachunku budżetu (ok. 6 mln zł) oraz z emisji obligacji komunalnych (30,7 mln zł).

– Wszyscy wiemy jaka jest sytuacja, a budżet na nią reaguje. Chcę powiedzieć, że jest to budżet trudny, ale bezpieczny i zarazem odważny, bo obejmuje wszystko, co najbardziej potrzebne miastu. Oczywiście występują tu liczne optymalizacje, ale najważniejszą rzeczą jest to, że inwestycje planowane przez nas i nasze spółki będą kontynuowane. Na wielkość wydatków i dochodów przyjętych w budżecie wpływ ma sytuacja gospodarcza, w tym wysoka inflacja, rosnące ceny energii, paliw, ale także reformy podatkowe, które w sposób bezpośredni dotykają samorządy. Mimo tego, w 2023 roku po raz kolejny nie zwiększamy dochodów sięgając bezpośrednio do portfeli mieszkańców i przedsiębiorców: nie podnosimy podatków od nieruchomości, podatków od środków transportu, ale również opłat z wywóz odpadów dla mieszkańców. (…) Mimo niełatwej sytuacji finansowej, robimy wszystko, aby nasze miasto nadal się rozwijało, a rozwój miasta to głównie inwestycje. Na zadania inwestycyjne w przyszłorocznym budżecie przeznaczyliśmy ponad 67 mln zł, co stanowi ok. 30 proc. wydatków ogółem i jeśli porównać to z innymi miastami, to jest to bardzo duży procent – mówił burmistrz Świdnika Waldemar Jakson.

Budżet na 2023 r. poparli radni z klubu burmistrza i klubo KO; od głosu wstrzymali się radni Świdnik Wspólna Sprawa.

Radni zmienili zdanie?

Podczas sesji radni przez aklamację przyjęli także stanowisko “w sprawie ochrony podstawowych praw i wolności”. Na początku obrad o włączenie go do porządku obrad poprosił radny Andrzej Krupa (przewodniczący kluby radnych burmistrza). Dokument ten jest pokłosiem stanowiska w sprawie “wolności od ideologii LGBT” przyjętego przed ponad trzema laty głosami radnych z klubu burmistrza Jaksona. Oficjalnie nowe stanowisko przyjęto po to, by wyprostować wciąż utrzymujące się “nieprawdziwe opinie o stosunku Rady Miasta do ochrony podstawowych praw i wolności człowieka”, ale w kuluarach mówi się o tym, że przyjmując to stanowisko w 2019 roku radni poniekąd zamknęli, a na pewno utrudnili, miastu drogę do pozyskiwania funduszy europejskich, a teraz chcą ten stan rzeczy zmienić. O dziwo nikt z radnych opozycji, nie komentował na sesji zaproponowanego stanowiska.

W przyjętym dokumencie pojawiają się stwierdzenia, że “Rada Miasta Świdnik stoi na stanowisku, że godność każdego człowieka jest wartością niezbywalną i podlegającą szczególnej ochronie oraz sprzeciwia się wszelkim formom dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”. Tym samym moc straciło stanowisko przyjęte w marcu 2019 roku i zmieniające je stanowisko z września 2021 roku. (w)