Ucieczki z pożaru nie będzie

Blokujące przejście między alejkami sklepowymi i drogę ucieczki palety z towarem, to jedno. Klienci sami stwarzają zagrożenie, zastawiając samochodami wyjście ewakuacyjne

Palety z towarem blokują drogi i wyjścia ewakuacyjne. Urządzenia, które mają pomóc w ratowaniu życia personelowi i klientom sklepów w przypadku wybuchu ognia lub innego nagłego zdarzenia, są niedostępne. Do tego klienci sami stwarzają zagrożenie. Kto poniesie odpowiedzialność, gdy dojdzie do katastrofy?

Po tragedii w Koszalinie, gdzie w pokoju zagadek zginęło pięć nastolatek, trwa intensywna dyskusja o przestrzeganiu przepisów przeciwpożarowych przez właścicieli podobnych obiektów. W Chełmie takowy zakończył działalność wraz z końcem 2018 roku, ale nie oznacza to, że problem braku możliwości ucieczki w sytuacji zagrożenia nas nie dotyczy. Wiele sklepów na terenie miasta (w tym głównie te znane w całej Polsce) zaniedbują kwestie bezpieczeństwa, zarówno swoich pracowników, jak i klientów.

Palety lub skrzynie z niewyłożonym towarem, zalegające i blokujące dostęp do wyjścia ewakuacyjnego, a także urządzeń i sprzętu przeciwpożarowego, to częsty widok w dyskontach i supermarketach. Zastawione alejki sklepowe tak, że trudno się nimi przemieszczać nawet bez wózka, to już niestety norma w wielu placówkach – nie tylko w Chełmie. Jak w takich warunkach personel i klienci zdołaliby bez przeszkód uciec na zewnątrz budynku w przypadku pożaru?

Pracownicy najpopularniejszego dyskontu w mieście i regionie przyznają, że zastawione przejścia między regałami, czyli tzw. przejścia ewakuacyjne, to wyłącznie efekt braku fizycznej możliwości wyłożenia towaru w czasie godzin otwarcia sklepu lub braku miejsca na trzymanie towaru oczekującego na rozładowanie.

– Generalnie towar ma stać w magazynie. Palety, które stoją na sklepie, to towar, który najzwyczajniej nie mieści się w magazynie lub powinien zostać ustawiony na sklepie. Problem w tym, że nie ma kto go powykładać, bo cały czas w sklepie są tłumy. Brakuje nawet czasu, by porządnie upiec pieczywo, tyle jest ludzi. Na dodatek na bieżąco trzeba też sprzątać po klientach, którzy potrafią zostawić po sobie istny bajzel – mówi anonimowo jeden z pracowników chełmskiego dyskontu znanej sieci.

Jak zaznacza, personel robi, co może, a sieć pilnuje bezpieczeństwa pracowników i klientów sklepów – szkolenia z zakresu ochrony ppoż. i bhp, a do tego audyty z bhpowcem, przeprowadzane są okresowo. Do tego dochodzą kontrole strażaków.

– W ubiegłym roku przeprowadziliśmy około stu osiemdziesięciu czynności kontrolno-rozpoznawczych z zakresu ochrony przeciwpożarowej. W większości przypadków są ujawniane uchybienia, ale ich waga bywa różna. Niektóre z nich to drobnostki, które są usuwane jeszcze w trakcie czynności lub przed wszczęciem postępowania administracyjnego. Z kolei w przypadku tych rażących uchybień, niemożliwych do usunięcia „od ręki”, wszczynane są postępowania administracyjne – mówi bryg. Zbigniew Raźniewski, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Strażacy mają już gotowy plan kontroli na 2019 rok. Dokładne wyniki z poprzedniego zostaną podane, jak co roku, w informacji o stanie bezpieczeństwa Chełma wraz z początkiem wiosny na posiedzeniu rady miasta. Zgodnie z ostatnimi upublicznionymi danymi za 2017 rok, kontrolami objęto wówczas ogółem 138 obiektów, stwierdzając 316 nieprawidłowości w zabezpieczeniu ppoż. W efekcie wydano 24 decyzje administracyjne w celu usunięcia uchybień, 10 upomnień za niewykonanie obowiązków, mimo upływu terminu, wystawiono też 6 tytułów wykonawczych.

Pytanie tylko, na ile takie kontrole są miarodajne, bo niemal w każdym przypadku są one zapowiadane ze znacznym wyprzedzeniem. Wyjątek stanowią te będące wynikiem skargi czy prośby o natychmiastową interwencję z uwagi na realne zagrożenie, ale w Chełmie takie sygnały do straży pożarnej są niezwykle rzadkie. O wiele częściej, co przyznają sami strażacy, zwracamy na uwagę na to, co robi nasz sąsiad i z ochotą donosimy na niego, gdzie tylko się da, aniżeli interesujemy się kwestiami związanymi z naszym własnym bezpieczeństwem i ochroną ppoż.

I choć na wielu obiektach, w tym budynkach Biedronki, jak byk stoi zakaz zastawiania wyjścia ewakuacyjnego, nikt się tym nie przejmuje. Samochody klientów blokują drogę ucieczki w razie nagłego zdarzenia niemal przez cały dzień. – Czasem upominamy, by przestawili swoje auto, ale nawet jeśli to zrobią, za chwilę stoi tam już kolejne – mówi pracownik sklepu. (pc)