Udusiła synka w hostelu?

Ciało chłopca w łóżku znalazła obsługa hostelu

Prawdziwy koszmar rozegrał się w hostelu w centrum Lublina. W miniony piątek około godz. 14 obsługa w jednym z pokoi dokonała makabrycznego odkrycia. Znalazła zwłoki 10-letniego chłopca. Według ustaleń śledczych, dziecko zostało prawdopodobnie uduszone.

Ostatnią osobą, którą miała kontakt z ofiarą to matka. Kobieta została zatrzymana w sobotę. Media podały, że chodzi o byłą prezes lubelskiego Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta, wobec której toczy się śledztwo, dotyczące malwersacji pieniędzy.

38-letnia Monika S. pochodził z okolic Bełżyc. W miniony wtorek odebrała syna ze szkoły i zniknęła. Mieszkańcy widzieli ją z dzieckiem na przystanku autobusowym. Stąd pojechała do Lublina i nie wiadomo z jakich powodów zameldowała się w hostelu przy ul. Orlej. Ojciec dziecka w czwartek zgłosił jego zaginięcie. Kiedy następnego dnia odnaleziono zwłoki, Monika S. zdążyła się ulotnić.

– Ze wstępnych ustaleń wynika, że ostatnią osobą, która miała kontakt z chłopcem, była jego matka. Kobietę od piątku poszukiwali lubelscy policjanci przy wsparciu funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej oraz innych jednostek – informował w weekend komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Śledczy w poszukiwaniach 38-latki przeglądali wszelkie możliwe nagrania z kamer monitoringu. Trop zawiódł ich na dworzec PKS, a potem do Puław. To właśnie tam w sobotę zatrzymano kobietę – jak zaznaczono – na razie do wyjaśnienia. W niedzielę śledczy prowadzili intensywne czynności. Kiedy zamykaliśmy to wydanie gazety, nie wiadomo było czy w sprawie tej postawiono komuś zarzuty.

Monika S. przewijała się już kartotekach kryminalnych. W grudniu zeszłego roku śledczy ujawnili informację, że wobec kobiety toczy się postępowanie dotyczące malwersacji finansowych. Z kasy Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie zniknęło ponad 220 tys. zł. Była prezes usłyszała wtedy prokuratorskie zarzuty i została aresztowana. Wiosną tego roku jednak ją zwolniono i pozwolono odpowiadać z wolnej stopy.

Śledczy na razie nie udzielają szczegółowych informacji na temat tragedii w hostelu. Syn Filip był jedynym dzieckiem kobiety. LL