Ukarani za obywatelską czujność

Ministerstwo Sprawiedliwości zajęło się opisywaną przez nas sprawą państwa B., którzy przegrali ze swoimi sąsiadami sprawę sądową o pozostawianie przez tych ostatnich psów bez nadzoru. Komornik dokonuje teraz z rachunku państwa B. egzekucji ponad 2,5 tys. złotych tzw. kosztów sądowych. Podejmowane przez niego działania przeanalizuje teraz prezes Sądu Okręgowego w Lublinie.


O sprawie Państwa B. (nazwisko do wiadomości redakcji), starszego małżeństwa z Węglina, pisaliśmy ostatnio w październiku ubiegłego już roku. Kilka lat temu B. zwrócili uwagę na zachowanie swoich sąsiadów. Jeden z nich – ich zdaniem – pozwalał, by jego pies godzinami przebywał „bez nadzoru na balkonie”, a drugi nie pilnował swojego czworonoga, który włócząc się po osiedlu, zaczepiał dzieci idące do szkoły.

Pan Mirosław B. w obu sprawach złożył zawiadomienie do Straży Miejskiej. Zgłoszenie nie było anonimowe, a strażnicy poprosili go o dodatkowe dowody do zgłoszenia, a także o złożenie zeznań. Państwo B. dostarczyli dowody – liczne fotografie obu zwierząt widzianych zarówno na balkonie, jak i na ulicy.

Straż Miejska skierowała w tej sprawie wniosek do sądu. W trakcie procesu sąsiedzi obwinionych osób przekonywali, że ani przetrzymywanie psa na balkonie, ani puszczanie czworonoga samopas po osiedlu nie miało miejsca. Sprawa skończyła się uniewinnieniem.

Pan B., będący oskarżycielem posiłkowym, wniósł apelację, nie zgadzając się z wyrokiem Sądu Rejonowego. Sąd Okręgowy pozostawił ją bez rozpoznania. Na początku 2019 roku do skrzynki państwa B., trafiło sądowe pismo nakazujące panu B., jako oskarżycielowi posiłkowemu, zwrócenie uniewinnionej przez sąd sąsiadce, właścicielce lubiącego wędrówki po ulicy psa, kosztów procesu i wynajętego adwokata. – Do akcji przystąpił komornik, który dokonuje egzekucji ponad 2, 5 tys. złotych z emerytury mojego męża oraz z naszego wspólnego konta bankowego – denerwowała się jesienią pani Jolanta B.

Jej mąż napisał w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości. – Ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu w sprawę opisywaną przez „Nowy Tydzień” wkroczył jeden z departamentów MS zajmujący się kwestiami komorniczymi. Nie powinnam chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jest to jakiś przełom – cieszy się pani Jolanta. – Jesteśmy niezmiernie wdzięczni redakcji za pomoc – dodaje kobieta.

Ministerstwo Sprawiedliwości zakwalifikowało bowiem pismo wysłane przez pana Mirosława jako skargę na działanie jednego z komorników. – Zgłoszone zarzuty zbada prezes Sądu Okręgowego w Lublinie. Prezes został zobowiązany do nadesłania informacji o podjętych lub planowanych działaniach nadzorczych wobec komornika w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w jego działaniu – tłumaczą urzędnicy.

Mirosław B. ma nadzieję, że sprawa skończy się happy endem. – Komornik ekspresowo dokonał czynności wobec mnie w oparciu o wątpliwej jakości dokumenty – uważa mężczyzna i przypomina, że w lipcu tego roku złożył zażalenie na tzw. klauzulę wykonalności, która miała być podstawą egzekucji z jego konta bankowego i emerytury. Grzegorz Rekiel