Ukraina – nasz sojusznik

Już po raz kolejny właśnie podczas wizyty w Lublinie – i to w mieszanej litewsko-polsko-ukraińskiej brygadzie, szef resortu obrony wprost nazwał Ukrainę „naszym sojusznikiem” i zapewnił, że nie ma i nie będzie przyzwolenia polskich władz na „okupację części terytorium” naszego wschodniego sąsiada.
Jednak zdaniem opozycji minister Macierewicz znacząco przekroczył swoje uprawnienia. Chociaż bowiem Polskę i Ukrainę łączy szereg umów o współpracy i dobrosąsiedztwie, to jednak żadna z nich nie ma charakteru formalnego sojuszu. W dodatku zaś zawieranie takich układów (formalnie możliwe tylko za zgodą sejmu i prezydenta RP) z państwem znajdującym się w stanie wojny domowej wydaje się pomysłem co najmniej dyskusyjnym…
Min. Macierewicz, wprowadzający w obowiązki nowego szefa LITPOLUKRBRIG-u, płka Zenona Brzuszkę nie chciał jednak na bieżąco odnosić się do tych wątpliwości i wbrew zapowiedziom nie wziął udziału w konferencji prasowej, zaś wywiadów udzielił wyłącznie państwowemu radiu i telewizji. Z kolei płk Brzuszko w swoim inauguracyjnym przemówieniu skupił się niemal wyłącznie na podkreślaniu ponadmilitarnego znaczenia Brygady. – Przychodzę tu wprost od dowodzenia „podhalańczykami”, jedną z najlepszych jednostek Sił Zbrojnych RP. Nowa jednostka może jest mniejsza, ale przecież nie w wielkości jest jej znaczenie – mówił dowódca, nawiązując do żartów o „najmniejszej brygadzie świata” (bez podporządkowanych na papierze batalionów liczebność związku taktycznego nie przekracza 150 oficerów i żołnierzy).

Oczywiście sam minister więcej mówił o polityce niż o samym wojsku. Zdaniem Macierewicza „narasta ze Wschodu zagrożenie dla Polski”, a uniknąć pozwoli go nie tyle nawet wzmacnianie sił własnych, co pilne sprowadzenie do kraju oddziałów amerykańskich.
TAK