Ulga się skończyła

Nie ustaje wrzawa po scaleniach, którą podnosi grupka mieszkańców Białopola po tym, jak wzrosły im podatki od gruntów. Na kolejnym spotkaniu z wójtem zarzucali mu nawet, że podwyżką chce reperować gminny budżet. Ale podwyżka to nie decyzja wójta a wynik porządkowania i aktualizacji klasyfikacji gruntów, którą przeprowadził powiat. Swoją drogą czy mieszkańcy nie powinni się cieszyć, że przez lata za działki, na których stoją ich domy, płacili podatki jak za ziemię rolną? Pretensje mieszkańców oczywiście nie dziwią, bo nikt nie chce płacić więcej, ale roszczeniowa postawa radnej Janiny Kidyby, która od lat związana jest z samorządem i powinna rozumieć niuanse w przepisach, już tak.

Scalenia, które powiat chełmski prowadzi w Białopolu, od kilku miesięcy wywołują kontrowersje. Zaczęło się po tym, gdy do mieszkańców przyszły nowe nakazy podatkowe. Wielkie oczy zrobili zwłaszcza właściciele posesji na osiedlu domów jednorodzinnych w Białopolu. Okazało się, że za dziesięcioarowe działki z domami, za które płacili do tej pory ok. 25 zł podatku teraz mają zapłacić dziesięć razy więcej. Nic dziwnego, że się zdenerwowali, ale wydaje się, że do dzisiaj nie mogą zrozumieć, z czego wynika zmiana i kto jest za nią odpowiedzialny. W ubiegłym tygodniu spotkali się z wójtem Białopola Henrykiem Maruszewski. I znowu go za te zmiany atakowali.

– To już chyba piąte spotkanie w tej sprawie, na którym staram się wyjaśnić, że rozumiem ich nerwy, ale to nie wójt czy gmina jest winna podniesienia podatków a wynika to ze zmiany klasyfikacji gruntów i przepisów – mówi H. Maruszewski.

Pierwszym etapem scaleń jest właśnie aktualizacja klasyfikacji gruntów. Działki, które przez lata widniały w ewidencji jako rolne albo budowlano-rolne, teraz, zgodnie z przeznaczeniem i faktycznym stanem, zostały przez geodetów zakwalifikowane jako budowlane. A od takich nalicza się podatek z metra kwadratowego. Podatku od nieruchomości płaconego z metra mogli uniknąć rolnicy, którzy mają powyżej hektara gruntów. I niektórzy nadal z tego korzystają. Ale z ulgi mogą teraz skorzystać tylko ci gospodarze, którzy mają pola w tej samej miejscowości albo we wsi z nią sąsiadującej. Przez ten przepis jeden sąsiad płaci więcej a drugi mniej i stąd ta „wrzawa”.

Sprawa dotyczy kilkunastu rodzin z osiedla, w tym radnej gminnej Janiny Kidyby. I o ile nerwy i pretensje mieszkańców nie dziwią, bo nikt nie chce płacić więcej, to roszczenia radnej, która od lat związana jest z samorządem i wydaje się, że powinna mieć o jego funkcjonowaniu jakiekolwiek pojęcie, już tak. Zapytana przez nas o ubiegłotygodniowe spotkanie mieszkańców z wójtem stwierdziła, że to spotkanie półprywatne i nie będzie na jego temat nic mówić. Od kiedy to urząd jest miejscem półprywatnych spotkań?

Podczas tego „półprywatnego” zebrania ludzie znowu atakowali wójta a nawet zarzucili mu, że chce ich kosztem reperować gminny budżet.

– Jakie to ratowanie budżetu, skoro po zmianie wpływ zwiększy się o raptem 4 tysiące złotych rocznie? – irytuje się H. Maruszewski i pyta, czy mieszkańcy nie powinni się cieszyć, że przez lata za działki, na których stoją ich domy płacili, znacznie niższe podatki – tak jakby były to niezabudowane grunty rolne? – I tak idziemy mieszkańcom na rękę. Górna stawka podatku od gruntów budowlanych to 48 groszy za metr kwadratowy a my obniżyliśmy ją do 25 groszy.

Jako jedna z nielicznych gmin w powiecie zwolniliśmy mieszkańców z płacenia podatku mieszkaniowego i od budynków pozostałych – mówi Maruszewski. – I bardzo cieszyliśmy się ze scaleń w naszej gminie, bo idą za nimi miliony złotych na prace poscaleniowe, czyli budowę dróg, remonty przepustów, rowów i odwodnień. A po ich zakończeniu właściciele nieruchomości, objętych scaleniami, dodatkowo zostaną zwolnieni z podatków na okres pięciu lat.

Komasacją objętych zostało prawie pięć tysięcy hektarów ziemi w Białopolu, Buśnie, Strzelcach Kolonii, Kicinie, Zabudnowie i Tereńcu. Projekt realizowany przez powiat opiewa na 17 mln zł, z czego połowa przeznaczona zostanie na prace poscaleniowe.

Niezadowolonym mieszkańcom wójt zaproponował wystąpienie do powiatu z indywidualnymi wnioskami o aktualizację klasyfikacji dla ich działek. A jeśli to nie pomoże, udostępni gminnego prawnika, by mieszkańcy składali wnioski do sądu. (bf)