Unia powstrzymała Brata

BRAT SIENNICA NADOLNA – UNIA BIAŁOPOLE 2:2 (1:2)


1:0 – Kniażuk (13), 1:1 – K. Oleszczuk (24), 1:2 – Mazur (45), 2:2 – Kalisiewicz (56).

BRAT: Pypa – Adam Urbański (46 Zdunek), Arkadiusz Kister, Kniażuk, Szczepaniuk, Ignaciuk, Arnold Kister, P. Szadura, Aleksander Urbański, Suduł, Kalisiewicz. Trener – Andrzej Ignaciuk.

UNIA: Kozłowski – Smoła, Bureć, Ślusarz, A. Oleszczuk, Leśnicki, Zdybel (65 Steciuk), Kraszkiewicz (75 Liaszuk), Poterucha, K. Oleszczuk, Mazur. Trener – Tomasz Hawryluk.

Czerwone kartki: Steciuk (U) w 75 min. za dwie żółte oraz Arkadiusz Kister (B) w 80 min. za faul.

Brat nie zwykł tracić punktów na własnym boisku. Dość powiedzieć, że w tym sezonie jedynie Unia Rejowiec potrafiła wygrać w Siennicy Nadolnej (niespodziewane 0:1), jedynej porażki, właśnie pod Krasnymstawem, doznał z kolei lider – Sparta Rejowiec Fabryczny (było 2:1 dla Brata). Zdecydowanym faworytem sobotniej potyczki z Unią zdawali się, więc być gospodarze. Tym bardziej, że zespół z Białopola, po rozczarowujących wynikach, podziękował za współpracę Waldemarowi Kogutowi, którego zastąpił Tomasz Hawryluk.

Kto wie jednak, czy nie był to strzał w dziesiątkę. Hawrylukowi starczył tydzień by dotrzeć do piłkarzy na tyle, że ci w Siennicy Nadolnej sprawiali lepsze wrażenie od gospodarzy. Przynajmniej w pierwszej połowie. – Prowadziliśmy do przerwy 2:1, a powinniśmy prowadzić, co najmniej 3:1 – zauważa T. Hawryluk. Co prawda to Brat pierwszy zdobył bramkę, z błędu ustawienia gości przy rzucie rożnym skorzystał Mateusz Kniażuk, ale później, z minuty na minutę to Unia była groźniejsza.

Wyrównał Krystian Oleszczuk po doskonałym zagraniu aktywnego Poteruchy, a gola do tzw. szatni wbił Mazur, który znalazł się w akcji sam na sam z Pypą po zagraniu w uliczkę od K. Oleszczuka. – W tej fazie gry mieliśmy jeszcze słupek, w który trafił Smoła, a także dwie sytuacje „sam na sam” Olka Poteruchy. Jedną wybronił bramkarz Brata, w drugiej Olek przestrzelił – opowiada Hawryluk. W drugiej połowie inicjatywę przejął Brat za wszelką cenę dążący do wyrównania.

Gospodarze grali jednak za schematycznie. Większość piłek starali się kierować do Sebastiana Suduła, który był dobrze pilnowany. – Ostatecznie rywal wyrównał po znów nie najlepszym ustawieniu naszej obrony. W końcówce mieliśmy szansę na trzeciego, zwycięskiego gola. Bramkarz Brata wybił piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła w Mazura, odbiła się od niego i minimalnie przeleciała obok słupka – opowiada Hawryluk. – W sumie jestem jednak zadowolony z postawy drużyny, walczyli, zasłużyli na ten remis z wyżej notowanym rywalem – dodaje. Stanisław Lubaś, prezes Brata, przyznaje, że nie był to najlepszy mecz jego podopiecznych.

– Po remisie ze Spartą, który w kontekście wygrania ligi nie wiele nam dał, z chłopaków trochę uszło powietrze – mówi Lubaś. – Wydaje mi się, że remis nie krzywdzi żadnego z zespołów – podsumowuje. Warto dodać, że obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę. Najpierw za dwie żółte karki z boiska wyleciał Steciuk, który na murawie pojawił się 10 minut wcześniej, potem za faul czerwoną kartkę zobaczył Arkadiusz Kister. (kg)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here