Unia tanio skóry nie sprzedała

ŚWIDNICZANKA ŚWIDNIK MAŁY – UNIA BIAŁOPOLE 4:2 (2:0)


1:0 – Śliwa (6), 2:0 – Żmuda (13), 3:0 – Zuber (53), 3:1 – Lewkowicz (63 karny), 4:1 – Zuber (76), 4:2 – Leśnicki (90+1).

UNIA: Kozłowski – Bureć, M. Cor, K. Cor (70 Paśnik), Mazur, Ślusarz (86 M. Soroka), Greguła (80 Mateusz Antoniak), Michał Antoniak (46 S. Leśnicki), Lewkowicz (77 Fronc), Zdybel, Poterucha.

W meczu dwóch beniaminków zdecydowanym faworytem była Świdniczanka Świdnik Mały. Gospodarze dokonali kilku bardzo mocnych transferów, pozyskując zawodników z przeszłością w wyższych ligach. W drużynie ze Świdnika Małego grają m.in. Michał Zuber, wcześniej piłkarz Górnika Łęczna i Wisły Puławy, doświadczony Przemysław Żmuda z Hetmana Zamość czy Sebastian Orzędowski, przez długie lata gracz Avii Świdnik.

– Świdniczanka ma „pakę” na pierwsze miejsce w naszej grupie, ale nie przestraszyliśmy się przeciwnika – mówił po meczu Jan Ostrowski, prezes Unii. – Drużyna nie grała bojaźliwie, choć od pierwszych minut rywal uzyskał przewagę.

Świdniczanka, wykorzystując bardzo proste błędy gości w obronie, dość szybko zdobyła dwie bramki, bo już w 6 i 13 min., i kontrolowała grę. W pierwszej części meczu podopieczni trenera Tomasza Hawryluka sporadycznie jednak podchodzili pod bramkę gospodarzy. – Nie mieliśmy żadnej okazji do zdobycia gola, ale za to w drugich 45-minutach gra się wyrównała. Zagraliśmy odważniej, głównie dzięki dobrej zmianie, którą dał Sławomir Leśnicki – podkreśla prezes Ostrowski.

Doświadczony napastnik Unii rozruszał grę w ataku swojej drużyny. Co prawda przeciwnik podwyższył wynik na 3:0, ale 10 minut później po faulu na Leśnickim sędzia podyktował dla Unii jedenastkę. Karnego na pierwszego w czwartej lidze gola dla drużyna z Białopola zamienił Dawid Lewkowicz, były zawodnik Chełmianki. – Po tej bramce dostaliśmy skrzydeł, ruszyliśmy po drugiego gola, ale zamiast strzelić go, straciliśmy czwartego – podkreśla Ostrowski.

Sędzia zauważył zagranie ręką w polu karnym u jednego z zawodników Unii i podyktował jedenastkę. Zuber wykorzystał okazję i w zasadzie było wiadomo, że trzy punkty zostaną w Świdniku Małym. Goście ambitnie dążyli jednak do zmiany wyniku. W doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się Leśnicki, a chwilę potem do siatki miejscowych trafił Jakub Fronc. Niestety sędzia tego gola nie uznał, dopatrując się spalonego.

– Przegraliśmy, ale wstydu nie przynieśliśmy – mówi prezes Ostrowski. – Biorąc pod uwagę klasę przeciwnika i skład jakim dysponuje, potencjał poszczególnych zawodników, chłopcy stanęli na wysokości zadania. Zasłużyli na brawa za walkę do ostatniej sekundy tego meczu. Nie mam do nich pretensji, że przegrali. Najważniejsze, że tanio skóry Unia nie sprzedała.

Beniaminek z Białopola w drugiej kolejce zaprezentuje się własnej publiczności. W niedzielę 9 sierpnia o 16.00 zagra z kolejnym beniaminkiem, Gromem Różaniec. (r)