Unia w końcu wygrała

UNIA BIAŁOPOLE – FRASSATI FAJSŁAWICE 4:2 (3:1)


1:0 – K. Oleszczuk (6), 2:0 – Mazur (18), 3:0 – Mazur (21), 3:1 – S. Baran (36), 4:1 – Poterucha (71), 4:2 – Slobodyan (85).

UNIA: Kozłowski – Bureć, Ślusarz, Kaznowski, M. Cor, A Oleszczuk (89 Tabuła), A. Zdybel (52 Liaszuk), K. Oleszczuk, Steciuk (54 Kołodziejczyk), Poterucha, Mazur. Trener – Waldemar Kogut.

FRASSATI: Tkaczyk – Ł. Pluta (52 Slobodyan), K. Błaziak, Trała (60 K. Pluta), M. Baran, K. Przebirowski, Kluch (52 A. Czajka, 76 Policha), Chruściel, S. Baran, Olech, Skorek (62 Krakiewicz). Trener – Daniel Krakiewicz.

Po czterech porażkach z rzędu Unia Białopole w końcu zainkasowała trzy punkty. I to po kapitalnym meczu z zawsze groźną ekipą z Fajsławic. – Zawsze jak gramy z Frassati, na boisku dzieje się wiele ciekawego i nie inaczej było dzisiaj – mówi Jan Ostrowski, prezes Unii. Gospodarze kapitalnie zaczęli niedzielne zawody. Już w 3 min. Paweł Mazur był faulowany w polu karnym gości i sędzia wskazał „na wapno”. Do piłki podszedł Wojciech Bureć, który zwykł nie zawodzić w takich sytuacjach. Tym razem jednak jego strzał pięknie obronił Rafał Tkaczyk. – Na szczęście po kolejnych 3 minutach było już 1:0. Śliczną główką w samo okienko popisał się Krystian Oleszczuk – opowiada Ostrowski. Unia na tym nie zamierzała poprzestać. W 18 min. aktywny Mazur wykorzystał mądre podanie od Adriana Oleszczuka i było 2:0, a trzy minuty Mazur podwyższył na 3:0, tym razem po podaniu Kaznowskiego. Przed przerwą Frassati zdołało zdobyć kontaktową bramkę i mecz się wyrównał. – Po zmianie stron było więcej walki w środku boiska, goście przeprowadzili kilka ciekawych akcji, ale my dobrze się broniliśmy. Gdy Poterucha podwyższył na 4:1 wiedzieliśmy, że musimy w końcu zdobyć te trzy punkty. Cieszymy się, może to spotkanie to takie spotkanie na przełamanie – podsumowuje prezes zespołu z Białopola. (kg)