Upadła ostatnia piekarnia

Piekarnia „Amelia”, działająca w Dubience przez kilka ostatnich lat, została zamknięta. Wizyta w niej była dla wielu mieszkańców obowiązkowym punktem każdego dnia i żałują, że nie kupią już tam chleba i bułek.
Piekarnia „Amelia” z Dubienki zakończyła niedawno działalność. Wielu mieszkańców ubolewa nad tym faktem, bo była to jedyna działająca w Dubience piekarnia.
– „Jaka szkoda… To był obowiązkowy punkt każdego wakacyjnego poranka”. „Zawsze spacerkiem się chodziło po ciepłe bułeczki i chlebek wieczorem” – m.in. takie komentarze pojawiły się na facebook’u pod informacją, że piekarnia już nie działa.
Niektórzy z mieszkańców są zdania, że do zamknięcia „Amelii” przyczynił się urząd gminy, który nie zastosował wobec właścicieli piekarni żadnych ulg i w żaden sposób nie próbował im pomóc.

– Wysokie podatki – od nieruchomości i środków transportowych oraz opłaty za wodę i ścieki na pewno przyłożyły się do tej sytuacji. Musimy „podziękować” wójtowi i radnym. Jestem przekonany, że ich działania doprowadzą do bankructwa gminy. Podatku od tego zakładu już nie będzie – mówi jeden z mieszańców.
– Zamknąć jeszcze urząd gminy i będzie komplet – pisze na facebooku inny z mieszkańców gminy. – Jak zakład pracy ma problemy finansowe, to nie można zastosować jakichś ulg? O czym oni myślą? Najlepiej wszystko sprzedać. Jeszcze trochę i za prywatne posesje się wezmą. Może lepiej niech nas przejmie Białopole albo Dorohusk. Chciałbym zamieszkać w Dubience, bo tu się wychowałem, ale na razie marne na to szanse.
Katarzyna Kozińska, zastępca wójta gminy Dubienka, uważa, że obarczanie urzędu gminy winą za likwidację piekarni jest niesprawiedliwe.
– Myślę, że przyczyn zamknięcia trzeba szukać gdzie indziej – mówi. – Jeśli byłaby to tylko kwestia podatków, właściciele mogliby starać się o ich umorzenie, ale z tego co pamiętam nigdy takiej inicjatywy nie było – mówi wicewójt.
W podobnym tonie wypowiada się również Mieczysław Neczaj, wiceprzewodniczący rady gminy.
– Nie chciałbym wnikać w szczegóły. Właściciele, zamykając piekarnię, mieli widocznie swoje powody. Na pewno nie stało się to przez kwoty podatków czy opłat. Inni też je płacą i jakoś sobie radzą – uważa radny.
O przyczyny zamknięcia „Amelii” chcieliśmy zapytać również jej właścicieli, niestety nie udało się do nich dotrzeć. (kw)