Upadła w autobusie

– Kierowca autobusu gwałtownie skręcił, a ja upadłam i dotkliwie się potłukłam – ubolewa chełmianka. W Chełmskich Liniach Autobusowych zapewniają, że są ubezpieczeni od tego typu wypadków, ale należy przedstawić dowody.

Pani Teresa jakiś czas temu jechała autobusem CLA. Twierdzi, że siedziała trzymając się uchwytu, ale to nie uchroniło ją przed upadkiem.
– Nagle kierowca gwałtownie skręcił a ja upadłam na podłogę – mówi kobieta. – Akurat byłam w trakcie rehabilitacji i dodatkowo bardzo dotkliwie się poobijałam. Mam świadków. Nie mogłam podnieść ręki, bolał mnie bark i bardzo cierpiałam. Do tej pory nie doszłam do siebie.
Kobieta zadzwoniła na policję, ale oficjalnego zawiadomienia nie złożyła. Spisała numery autobusu, a do Zbigniew Grzesiaka, prezesa CLA, wystosowała pismo, domagając się zadośćuczynienia w kwocie tysiąca złotych. Prezes Grzesiak odpisał jej jednak, że postępowanie wyjaśniające w tej sprawie nie potwierdziło stawianych przez panią Teresę zarzutów, ale złożył jej wyrazy współczucia z powodu następstw powstałych w wyniku upadku w trakcie kursu.
– Nie chodzi mi już o pieniądze, ale o pewne zasady – mówi kobieta. – W piśmie CLA z jednej strony pisze, że moje zarzuty się nie potwierdzają, a z drugiej, że współczują z powodu tego wypadku.
Prezes Grzesiak mówi, że spółka jest ubezpieczona od tego typu wydarzeń, ale poszkodowany powinien zachować się zgodnie z procedurą.
– Przede wszystkim należy przedstawić nam dowody, że do zdarzenia doszło – mówi prezes CLA. – Trzeba mieć świadków, przedstawić nam rachunki za leczenie. Złożenie wyrazów współczucia nie oznacza przyznania się do winy. Należy pamiętać, że podczas kursu mogą wydarzyć się nagłe sytuacje, na przykład wtargnięcie pieszego na jezdnię. Wtedy kierowca nie ma wyjścia i musi zahamować. Podróżny powinien mocno się trzymać uchwytów. (mo)