Uratował tonącą dziewczynę!

Szczęście w nieszczęściu, że ratownik był w pobliżu. Młoda kobieta z Hrubieszowa o mały włos, a straciłaby życie na kąpielisku w Dębowym Lesie. Pływała w niestrzeżonym miejscu i nagle zaczęła się topić. Z wody niemal w ostatniej chwili wyciągnął ją ratownik wodny Zbigniew Kiryk.

Zbigniew Kiryk, ratownik wodny z Ratownictwa Wodnego Rzeczpospolitej, przez całe wakacje czuwał nad bezpieczeństwem kąpiących się w odnowionym Dębowym Lesie. Jeden z wakacyjnych dni zapamięta na długo.

– To był czwartek, dzień jak każdy – opowiada. – Dochodziła dwunasta w południe. Na kąpielisku było jeszcze mało ludzi, zaczęły dopiero zjeżdżać się rodziny z dziećmi. Stałem na brzegu z zamiarem wejścia do wody, by jak każdego dnia sprawdzić – w końcu dość rozległe – kąpielisko. Nagle usłyszałem krzyk: „Kochanie! Ratunku!”. W wodzie, już poza strzeżonym miejscem, dostrzegłem dłoń, a po chwili tzw. kręgi.

Zbigniew Kiryk natychmiast ruszył z pomocą. – Kiedy dopłynąłem, dziewczyna była już pod wodą. Chwyciła się mnie, ale była już podtopiona, słaba. Odwróciłem ją na plecy i doholowałem do brzegu – relacjonuje Z. Kiryk.

Dziewczynę ratownicy położyli na noszach, podali tlen i wezwali pogotowie ratunkowe z Chełma. – Odzyskała przytomność, wiedziała, co się stało. Płynęła z narzeczonym z niestrzeżonego pomostu w kierunku kąpieliska. Przeceniła swoje siły, była zmęczona i nie dała rady dopłynąć. Zaczęła bezgłośnie tonąć. Chłopak nie wiedział, jak jej pomóc, na szczęście byliśmy bardzo blisko i udało się nam ją uratować – opowiada Zbigniew Kiryk.

Zbigniew Kiryk na co dzień uczy w Zawodowym Studium Medycznym w Chełmie. Jest magistrem wychowania fizycznego, fizjoterapeutą. Kilkanaście lat temu był dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, a wcześniej pracował też na kierowniczych stanowiskach w chełmskim magistracie. (s)