Urzędniczy galimatias

Józef Górny, wiceprezydent Chełma, za pośrednictwem radnego Mariusza Kowalczuka, pisemnie zapewnił mieszkańców ul. Chrobrego, że drogowcy naprawią zniszczoną nawierzchnię frezem zerwanym z ul. Rejowieckiej. Ktoś jednak czegoś w urzędzie nie dopilnował i materiał ostatecznie trafił na malutką uliczkę przy Pszennej, choć na dobrą sprawę miał jeszcze gdzie indziej…

Na początku br. radny Mariusz Kowalczuk z PO złożył międzysesyjną interpelację w sprawie utwardzenia nawierzchni gruntowej drogi na ul. Bolesława Chrobrego.
– Wiceprezydent Józef Górny odpowiedział, że Zarząd Dróg Miejskich sprawdził stan techniczny drogi i uznał, iż należy ją wyremontować – opowiada Kowalczuk. – Dodał, że ZDM naprawi drogę, gdy będzie miał frez. 28 lipca br. otrzymałem od wiceprezydenta kolejną korespondencję w tej sprawie, nawiązującą do wcześniejszej odpowiedzi. Józef Górny napisał: „…została podjęta decyzja, aby uzyskany z obecnie prowadzonych robót rozbiórkowych ulicy Rejowieckiej destrukt bitumiczny, został przeznaczony na naprawę drogi ulicy Bolesława Chrobrego” – dodaje radny.
Mariusz Kowalczuk, mając zapewnienie zastępcy prezydenta, że miasto wyremontuje drogę, dobre informacje przekazał mieszkańcom Chrobrego. I rzeczywiście, drogowcy przywieźli frez, ale zamiast na Chrobrego, ku zdziwieniu wszystkich, wysypali go na niewielką uliczkę, tzw. sięgacz od ul. Pszennej.
– Utwardzono 50-metrowy odcinek drogi, za ulicą Stanisławskiej, prowadzący zaledwie do dwóch domów – mówi Kowalczuk. – Powstał tam też mały plac do zawracania. Sam byłem zaskoczony, bo wiceprezydent napisał, że została podjęta decyzja o naprawie ul. Chrobrego i tam miał trafić zerwany z Rejowieckiej frez! Mieszkańcy dzwonili do Zarządu Dróg Miejskich i jeden z pracowników powiedział, że wykonawca pomyłkowo wysypał frez na inną ulicę. A że materiału już nie ma, to Chrobrego w tym roku nie zostanie naprawiona.
Tymczasem jeszcze w lipcu br. prezydent Agata Fisz zdecydowała, iż zerwany z ul. Rejowieckiej asfalt trafi na utwardzenie Pszennej i Majdan, jako podbudowa pod planowane asfaltowe dywaniki. Jak ustaliliśmy, ZDM nie miał pisemnego zlecenia na naprawę ul. Chrobrego, choć wiceprezydent twierdzi, że było ono, tylko nikt nie dopilnował, by prace zostały wykonane. Pismo do radnego Kowalczuka, podpisane przez Górnego, przygotował Wydział Infrastruktury Komunalnej. Jego dyrektor Józef Kendzierawski podobno był przekonany, że ZDM będzie realizował remont Chrobrego.
Ostatecznie całe zamieszanie wyjaśnił dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, Krzysztof Tomasik. Z jego tłumaczenia wynika, że frez z Rejowieckiej na pewno nie był planowany na ul. Chrobrego. – Sprawdziliśmy wszystko dokładnie. Wykonawca, którym była włodawska firma, miała wysypać frez na boczną ulicę Pszennej, łączącą się z ul. Sztembis – opowiada Tomasik. – Kierowca przywiózł materiał, ale pomylił drogi i wysypał go na inną ulicę, tzw. „sięgacz”. Inspektor nadzorujący prace ostatecznie zdecydował, by ją utwardzić, bo też była w złym stanie technicznym.
Mieszkańcy Chrobrego nie kryją rozgoryczenia. – Przy naszej ulicy mieszka kilkanaście rodzin i od lat jeździmy po dziurawej drodze. Nie chcemy tutaj nie wiadomo jak pięknej nawierzchni. Wystarczy, że będziemy jeździć i chodzić po równej drodze, bez dziur – mówi jeden z nich.
Sprawą zainteresowaliśmy prezydent, Agatę Fisz. – Chcę uspokoić mieszkańców ulicy Chrobrego. Podtrzymuję złożoną przez wiceprezydenta Górnego deklarację i jeszcze w tym roku wyremontujemy drogę – mówi. – Przed nami są trzy spore inwestycje drogowe, na ul. Włodawskiej, Hrubieszowskiej i 11 Listopada, a to oznacza, że będziemy mieli frez. Część tego materiału trafi właśnie na ulicę Chrobrego. (ps)