Uwaga! Czad!

Wraz z sezonem grzewczym wraca jak bumerang niebezpieczeństwo zatrucia się czadem. Strażacy apelują o czujność i konserwację przewodów kominowych. Warto zaopatrzyć się w specjalną czujkę.

Jak co roku o tej porze liczba interwencji strażaków, związanych z pożarem sadzy w nieczyszczonym kominie lub z nieszczelnością przewodów kominowych, znacznie wzrosła. Na szczęście w żadnym wypadku nikt nie ucierpiał, ale strażacy apelują, aby pamiętać o podstawowych zasadach – przede wszystkim regularnym przeglądzie i czyszczeniu przewodów kominowych. Tym bardziej, że brak konserwacji może nieść ze sobą dramatyczne skutki – zatrucie czadem.
Czad, czyli tlenek węgla, jest szczególnie niebezpiecznym, bezbarwnym, bezwonnym, pozbawionym smaku i silnie trującym gazem. Trafia do organizmu przez układ oddechowy, a następnie jest wchłaniany do krwiobiegu. W układzie oddechowym wiąże się z hemoglobiną szybciej niż tlen, prowadząc do niedotlenienia tkanek. W zależności od stężenia tlenku węgla oraz czasu wdychania skażonego powietrza mogą pojawić się bóle głowy, nudności, wymioty, osłabienie mięśni. Przy wysokim stężeniu – zgon przez uduszenie może nastąpić w ciągu zaledwie od 1-3 minut. Głównym źródłem zatruć czadem jest właśnie niesprawność przewodów kominowych – nieszczelność, brak konserwacji i czyszczenia, wady konstrukcji, a nawet niedostosowanie systemu wentylacji do stopnia szczelności okien i drzwi (po wymianie na nowe może okazać się konieczne usunięcie uszczelki, założenie dodatkowego wywietrznika lub kratki wentylacyjnej). To wszystko prowadzi do niedrożności przewodów, braku ciągu, a nawet tego, że dym cofa się do pomieszczenia zamiast wydostać przewodem kominowym na zewnątrz.
By uniknąć zaczadzenia ważne jest też, by systematycznie sprawdzać ciąg, np. przez przyłożenie kartki papieru do otworu lub kratki wentylacyjnej (powinna do niej przywrzeć) i częste wietrzenie mieszkania. Warto też rozważyć zamontowanie czujki tlenku węgla, która wykrywa już minimalne stężenie czadu w powietrzu i natychmiast to sygnalizuje przez głośny alarm i migoczącą czerwoną diodę. Najlepiej zamontować ją w pomieszczeniu, gdzie znajduje się kominek, w pobliżu tzw. „junkersa” czy w sypialni. Czujka kosztuje kilkadziesiąt złotych, a pozwala ustrzec się przed „cichym zabójcą”. (opr. pc)