V LIGA. Co się dzieje z Hetmanem?

Mistrz jesieni, piłkarze Hetmana Żółkiewka, w kolejnym meczu rundy wiosennej stracił punkty. Tym razem w Wierzbicy z Ogniwem. Pojedynek zakończył się bezbramkowym remisem. Potknięcie Hetmana wykorzystał Brat Cukrownik Siennica Nadolna. Podopieczni Andrzeja Ignaciuka rozgromili Spółdzielcę Siedliszcze i mają już trzy punkty przewagi nad zespołem z Żółkiewki. Oto komplet wyników piątkowych spotkań w lidze okręgowej:

Brat gromi i ucieka

BRAT CUKROWNIK SIENNICA N.- SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 7:0 (5:0)

1:0 – Płatek (20), 2:0 – Płatek (24), 3:0 – Arnold Kister (31), 4:0 – Suduł (40), 5:0 – Aleksander Urbański (44), 6:0 – Suduł (66), 7:0 – Płatek (75).

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Pachuta (57 Wójcik), Zdunek, Szczepaniuk, Wędzina (66 Adam Urbański), Płatek, Arnold Kister (46 Witka), Suduł (78 P. Urbański), Aleksander Urbański (46 Malinowski), Dubaj. Trener – Andrzej Ignaciuk.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski, Karwat (65 Danieluk), Braniewski (46 Poliszuk), Borek (60 P. Jędruszak), Dawid Orłowski, Pasternak, Mroczek, Okoń, Dziewulski (70 Mróz), Gomułka (46 Jarosz). Trener – Dariusz Kuchta. Czerwona kartka: Adam Urbański w 89 min. za faul.

Gospodarze od początku narzucili rywalom swój styl gry, dominowali i byli skuteczni. Już w 2 min. groźnie uderzał Arkadiusz Wędzina, ale zabrakło mu precyzji. Pięć minut później jego wyczyn powtórzył Jakub Dubaj przenosząc piłkę minimalnie nad poprzeczką, a w 11 min. Sebastian Suduł strzelił mocno, ale w bramkarza gości. W 20 min. Brat w końcu trafił. Po asyście Dubaja na listę strzelców wpisał się Krzysztof Płatek. Niespełna cztery minuty później Płatek zakończył koronkową akcję gospodarzy i zrobiło się 2:0, a gdy w 31 min. Arnold Kister pięknym strzałem z 25 m pokonał Przemysława Pawlaka było wiadomo, że zespół z Siedliszcza nie wywiezie z Siennicy Nadolnej nawet punktu.

Co gorsza dla gości, podopieczni Andrzeja Ignaciuka nie zamierzali się zatrzymywać i jeszcze przed przerwą zanotowali kolejne dwa trafienia, w 44 min. wykorzystując np. błędy w obronie Spółdzielcy. Po zmianie stron Brat nadal dominował, ale grał spokojniej, przy wyniku 5:0 nie musiał już forsować tempa. Na boisku pojawili się Robert Malinowski i Piotr Witka. W 51 min. powinno być 6:0, ale strzał Suduła świetnie zatrzymał Pawlak. 15 minut później bramkarz gości nie miał już szans i Suduł po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Bezradnych przyjezdnych w 75 min. dobił Płatek, przypieczętując tym samym hat-tricka. Świetną grę Brata zepsuł nieco Adam Urbański, który w końcówce meczu obejrzał czerwoną kartkę za niepotrzebny faul.

Hetman tylko zremisował

OGNIWO WIERZBICA – HETMNAN ŻÓŁKIEWKA 0:0

OGNIWO: Zagraba – Szanfisz, Pilipczuk, Ciechoński, Siwek, Skrochocki (60 Stańczuk), Chlebiuk (77 Jusiuk), Sobów, Knot, Klimowicz, Jaglewicz. Trener – Tomasz Ciechoński.

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Widz, Gieleta, Kapłon, Krzysztoń, Sawicki, Puchala (80 K. Prus), Małek, Koprucha, Szymonek (65 T. Prus). Trener – Piotr Kapłon.

– Mimo, że mecz zakończył się wynikiem 0:0 na boisku działo się sporo ciekawego – powiedział po ostatnim gwizdku Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. I zespół z Wierzbicy, i goście z Żółkiewki nie kalkulowali, nie grali na czas, tylko ciągle dążyli do strzelenia bramki. Już w 3 min. Jakub Jaglewicz, nowy nabytek Ogniwa (przyszedł z Saweny Sawin), mógł wpisać się na listę strzelców, ale minimalnie chybił. – Kuba grał bardzo dobre zawody, miał więcej sytuacji strzeleckich, ale zawsze mu czegoś brakowało, albo dobrze bronił bramkarz Hetmana – podkreśla Wawruszak. Gospodarze mieli więcej sytuacji podbramkowych.

W pierwszej połowie z 11 m groźnie uderzał Karol Sobów, ale i jemu, jak Jaglewiczowi, zabrakło precyzji i szczęścia. W pierwszych 45 minutach miała też miejsce sytuacja kontrowersyjna. Po jednej z kontr Hetmana sędzia podyktował jedenastkę dla gości, ale po konsultacji z liniowym cofnął swoją decyzję. W drugiej połowie groźnie z dystansu uderzali: Sobów, Siwek i Knot, ale bramka zespołu z Żółkiewki była jak zaczarowana. Najbliższy gola był pierwszy z nich, po którego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. W 66 min. sytuacji sam na sam ze Ścibakiem nie wykorzystał Jaglewicz. Sporo emocji było w końcówce meczu. W 90 min. groźnie głową strzelał Jusiuk. W 93 min. w dobrej sytuacji pod bramką Ogniwa znalazł się Damian Koprucha, ale tuż przed oddaniem strzału niefortunnie się poślizgnął. W 94 min. kontuzji doznał Hubert Pilipczuk, w efekcie czego sędzia przedłużył mecz o kolejne dwie minuty. – I w 96 min Siwek trafił do siatki Hetmana, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Wynik 0:0 nie krzywdzi żadnej ze stron, ale wydaje mi się, że to my byliśmy dziś bliżsi wygranej – podsumowuje Wawruszak.

Lewandowski zgasił Znicz

RUCH IZBICA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 4:0 (3:0)

1:0 – P. Lewandowski (8 karny), 2:0 – P. Lewandowski (11), 3:0 – P. Lewandowski (20), 4:0 – Maciej Śliwa (64).

RUCH: Sasim – Kalita, Babiarz, Kić, Czochrowski (70 Kaszak), Pawlak (53 Frącek), G. Lewandowski, P. Lewandowski (67 Bańka), Szymczuk (46Śliwa), Wlizło, Gałka (61 Binek). Trener – Roman Blonka.

ZNICZ: Knap – Bryda, Tywoniuk, Pylak (75 Furtak), G. Mazurek, Kwietniewski (60 Dobosz), Pieczonka (63 Mróz), D. Mazurek, Lato (70 Zając), P. Mazurek (80 Winiarczyk), K. Mazurek. Trener – Jacek Radelczuk.

Zespół z Izbicy nie dał szans Zniczowi Siennica Różana i pewnie zdobył trzy punkty. – Kapitalnie zaczęliśmy to spotkanie, po 20 minutach było już 3:0, drużyna gości wyszła na murawę chyba nieco spięta – mówi Roman Blonka. Świetne zawody rozgrywał Patryk Lewandowski. To właśnie on w niecałe 12 minut ustrzelił hat-tricka! Najpierw pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul, potem wykorzystał świetne podanie od Michała Gałki i strzałem z 16 m pokonał Knapa, by w 20 min. w sytuacji „sam na sam” z gokliperem Znicza trafić po raz trzeci (tym razem asystował Wlizło).

– Po zmianie stron mecz się wyrównał, goście też mieli swoje okazje, ale albo byli nieskuteczni, albo dobrze bronił Sasim – mówi Blonka. Czwarty gol padł po tym, jak jeden z zawodników Ruchu tak dośrodkowywał piłkę w pole karne zespołu z Siennicy Różanej, że ta trafiła w poprzeczkę. Do opadającej futbolówki dopadł Maciej Śliwa i zrobiło się 4:0. – Mogliśmy strzelić dziś więcej bramek, swoje sytuacje mieli Michał Gałka, Igor Pawlak, czy Jakub Frącek, ale najważniejsze są trzy punkty i to, że zagraliśmy na zero z tyłu – podsumowuje trener zespołu z Izbicy.

Ciekawy mecz w Fajsławicach

FRASSATI FAJSŁAWICE – BUG HANNA 2:2 (1:0)

1:0 – Dunda (23), 1:1 – Sthybel (67), 2:1 – Chruściel (72), 2:2 – Więcaszek (84).

FRASSATI: Urbańczyk – K. Przebirowski, Suszek, P. Przebirowski, Smyk, Dobrzyński (76 Slobodyan), Dunda (73 Robak), Chruściel, Gęca, Kostka, S. Baran. Trener – Rafał Robak.

BUG: Żmudzinski – Trochimiuk, Babkiewicz, Żakowski, Fedoruk, A. Jaworski (65 Onacki), Kowalik, Mikulski (70 Garal), Sthybel, Więcaszek, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

Dobre, wyrównane zawody w Fajsławicach, choć oba zespoły stworzyło sobie po kilka sytuacji podbramkowych mecz zakończył się remisem. – Z jednej strony szanujemy punkt zdobyty na boisku rywala, tym bardziej, że dwa razy przegrywaliśmy i musieliśmy gonić wynik, z drugiej strony niedosyt pozostał bo można było w Fajsławicach wygrać – mówi Hubert Kowalik z Bugu Hanna.

Już w 1 min. goście mogli objąć prowadzenie, głową groźnie uderzał właśnie Kowalik, ale zabrakło mu precyzji. W 13 min. Bug wyprowadził groźną kontrę, ale strzał Mikulskiego pewnie zatrzymał Urbańczyk. W 23 min. Frassati objęło prowadzenie. Aleksander Dunda popisał się świetnym strzałem z powietrza po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Minutę później powinno być 1:1. Mateusz Chwedoruk otrzymał idealne podanie ze środka pola, ale w sytuacji „sam na sam” górą okazał się bramkarz gospodarzy. Gościom udało się wyrównać dopiero w 67 min.

Adam Garal podał piłkę na 16 m do Oleksandra Sthybela, który mocnym strzałem pokonał Urbańczyka. Gospodarze nie załamali się i w 72 min. znów objęli prowadzenie. Wyprowadzili kontratak, zakończony skuteczną interwencją Żmudzińskiego. Skuteczną do połowy. Bramkarz gości wybił futbolowkę z pola karnego tak, że trafiła ona do Piotra Chruściela. Ten zauważył, że golkiper Bugu nie zdążył wrócić do bramki i przelobował go strzałem z 40 m. Wynik meczu na 2:2 ustalił Wojciech Więcaszek strzałem głową w 84 min. Remis nikogo nie krzywdzi.

Pawłów znów odrobił straty

START REGENT PAWŁÓW – UNIA REJOWIEC 3:3 (0:2)

0:1 – W. Rossa (9 karny), 0:2 – Brzezicki (23), 1:2 – Dębiec (52), 2:2 – Dębiec (57), 3:2 – Góra (65), 3:3 – W. Rossa (85).

START: Kość – Błaziak, Siepsiak, Jakóbczyk, Kaczmarczyk (46 Góra), Socha (39 Jakub Krystiańczuk), Patryk Krystiańczuk, Bala, Kiejda, Rutkowski, Kaszczuk (46 Dębiec). Trener – Kamil Góra.

UNIA: Pastuszak – W. Rossa, Kloc, Pawlicha, Szczepanik, Brzezicki, Górny, Basiński (82 Włodarczyk), Czerwiński, Karauda (77 M. Bohuniuk), K. Bohuniuk (56 Sąsiadek). Trener – Tomasz Sąsiadek.

Tak jak tydzień temu w meczu z Orłem Srebrzyszcze tak w starciu z Unią, Start Regent Pawłów zaczął fatalnie i szybko stracił dwie bramki. W 9 min. Wojciech Rossa pewnie wykorzystał rzut karny, a w 23 min. składną akcję gości skutecznie zamknął Brzezicki. W pierwszej połowie zdezorientowani gospodarze tylko raz zagrozili bramce Pastuszaka. W 26 min. groźny strzał Konrada Kiejdy golkiper Unii pięknie jednak obronił. Jeszcze przed przerwą (w 39 min.) na boisku pojawił się debiutujący w Starcie Jakub Krystiańczuk. W przerwie trener ekipy z Pawłowa Kamil Góra dokonał kolejnych korekt w składzie. Za Kaszczuka wszedł Dębiec, a za Kaczmarczyka sam Góra i to właśnie ta dwójka odwróciła losy spotkania. W 52 min. Dębiec strzelił bramkę kontaktową, a już w 57 min. był remis po kolejnym trafieniu Dębca.

W 60 min. mogło być 3:2, ale dobrej sytuacji na gola nie zamienił Rutkowski. Start dopiął swego w 65 min. Pięknym strzałem popisał się grający trener Kamil Góra. Mało tego w 81 min. Góra trafił z wolnego w poprzeczkę. Unia do końca walczyła o choćby remis. Udało się w 85 min., po mocnym strzale w długi róg W. Rossy. – W pierwszej połowie kontrolowaliśmy to co działo się na boisku, ale Kamil Góra dokonał dobrych zmian, sam wszedł na boisko i poukładał grę gospodarzy, a my zaczęliśmy popełniać błędy i tracić bramki. Dobrze, że w końcówce udało się uratować chociaż jeden punkt – mówi Marcin Palonka z Unii Rejowiec.

Granica kończyła w dziewiątkę

GRANICA DOROHUSK – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 1:1 (0:1)

0:1 – Tomaszewski (36), 1:1 – Alikowski (66).

GRANICA: Kopeć – Pieczykolan (88 Niemiec), Słomka, Ruszkiewicz, Gregorczuk, Swatek (74 A. Antoniak), M. Antoniak, Kamola, Poznański (46 Alikowski), Piotrowski (46 Michał Grzywna), Świderski. Trener – Marek Grzywna.

ORZEŁ: Wikło – Kraszkiewicz (70 K. Trusiuk), Nazaruk (70 Dziewulski), Sz. Tatysiak (67 Horbatenko), S. Tatysiak (70 S. Kogut), D. Trusiuk, M. Olender, Ł. Tatysiak, Olęder, Tomaszewski, Adamiec. Trener – Dominik Drewiecki. Czerwone kartki: Świderski (G) w 54 min. oraz Ruszkiewicz (G) w 57 min. za dwie żółte.

W dwóch wiosennych meczach zawodnicy Granicy obejrzeli już 3 czerwone kartki. Piątkowe zawody kończyli w podwójnym osłabieniu, a pomimo tego zdobyli bramkę dającą jeden punkt. – W pierwszej odsłonie meczu na boisku niewiele się działo. Posiadaliśmy optyczną przewagę, ale sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo – opowiada Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy. Gol dla Orła padł dosyć niespodziewanie. Granica wykonywała rzut rożny, po którym z szybką kontrą wyszli przyjezdni i Tomaszewski pokonał Piotra Kopcia. Po przerwie na boisku w drużynie gospodarzy zameldowali się Michał Grzywna i Paweł Alikowski. – Obaj wnieśli sporo ożywienia w poczyniona naszej drużyny i byli bezpośrednio zaangażowani w zdobycie bramki na wagę remisu – dodaje. Wcześniej jednak gra mocno się zaostrzyła, a arbiter spotkania zaczął coraz częściej sięgać po kartki. Skutkiem tego były drugie żółte i w konsekwencji czerwone kartki dla Grzegorza Świderskiego i Patryka Ruszkiewicza. – Pomimo braku dwóch zawodników ambitnie dążyliśmy do zmiany niekorzystnego rezultatu. Udało się doprowadzić do remisu, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wygrać – mówi Czebiera. Goście z remisu nie mogli być zadowoleniu.

– Przez ponad 30 minut graliśmy z przewagą dwóch zawodników, a mimo to nie wygraliśmy. Mało tego, gola na 1:1 rywal strzelił właśnie grając w dziewięciu – zauważa Adam Sikorski, prezes Orła. – Zabrakło nam spokoju i konsekwencji – dodaje.

AGROS SUCHAWA – SAWENA SAWIN 3:0 (walkower, Sawena wycofała się z rozgrywek). (kg)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here