V LIGA. Emocjonująca końcówka

Dość niespodziewanie zapowiada się nam niezwykle emocjonująca końcówka ligi okręgowej. W niedzielę, lider Brat sensacyjnie przegrał z walczącym o utrzymanie Agrosem Suchawa, z czego skorzystał Hetman. Zespół z Żółkiewki wywalczył trzy oczka w Hannie i zrównał się punktami z ekipą z Siennicy Nadolnej. Na trzecim miejscu umocniło się Ogniwo Wierzbica, które po wyrównanym meczu wywiozło zwycięstwo z Rejowca. Okazale wygrała czwarta w tabeli Granica, która nie dała szans Spółdzielcy. W starciu solidnych drużyn ze środka tabeli Ruch Izbica okazał się lepszy od Orła Srebrzyszcze. W meczu drużyn zagrożonych spadkiem bezcenne zwycięstwo w spotkaniu ze Startem Regent Pawłów odniósł Znicz Siennica Różana. Oto komplet wyników ostatniej kolejki i tabela po 23 rozegranych kolejkach:

Sensacja w Suchawie!

AGROS SUCHAWA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 5:3 (3:2)

0:1 – Wędzina (6), 1:1 – Boczuliński (7), 2:1 – Kopczewski (19 karny), 2:2 – Malinowski (21), 3:2 – Kruk (27 karny), 4:2 – Kruk (57), 4:3 – Aleksander Urbański (75), 5:3 – Boczuliński (90+3).

AGROS: Danileczuk – Boczuliński, K. Staszewski, B. Staszewski, Hrycak, Kruk, Kopczewski, Piotrowski (87 Tymoszczuk), Węgliński, Bylina, G. Karczewski (85 Gruszczyński). Trener – Robert Wójcik.

BRAT: K. Jopek – Arnold Kister (40 Ignaciuk), Kniażuk, Korszun, Malinowski, Pachuta, Aleksander Urbański, Wędzina, J. Dubaj, Sawa, Wójcik. Trener – Andrzej Ignaciuk.

W niedzielę w Suchawie lider spotkał się z przedostatnią drużyną w tabeli. Faworyt mógł być więc jeden i był nim Brat. Gdy w 6 min. Arkadiusz Wędzina wykorzystał błąd w ustawieniu gospodarzy i pokonał Danielczuka, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Tymczasem goście chyba poczuli się za pewnie i już minutę później podarowali Agrosowi bramkę. Tym razem to oni się zagapili, co skrzętnie wykorzystał Boczuliński. Wyrównujący gol pobudził Agros do lepszej gry. – Przede wszystkim zespół uwierzył, że skoro strzelił jedną bramkę liderowi, to może strzelić kolejne – mówi Robert Wójcik, trener zespołu z Suchawy. Gospodarze zaatakowali, a Brat w niczym nie przypominał drużyny mającej walczyć o awans do IV ligi. W 12 min. Kamil Jopek uratował jeszcze gości po groźnym strzale Węglińskiego, ale już siedem minut później nie miał szans. Agros wywalczył rzut karny, zamieniony na bramkę przez Kopczewskiego. W 22 min. przypomniał o sobie Aleksander Urbański. Pomocnik zespołu z Siennicy Nadolnej popisał się świetną asystą, a Robert Malinowski dopełnił formalności. Co ciekawe podopieczni Roberta Wójcika straconą bramką jakby się nie przejęli i wciąż atakowali. – W efekcie wywalczyliśmy przed przerwą drugi rzut karny, tym razem z jedenastu metrów do siatki trafił Paweł Kruk – opowiada Wójcik.

Brat próbował atakować, ale grał bardzo niedokładnie, by nie powiedzieć źle. Mało tego. W 40 min. kontuzji doznał jeden z najlepszych zawodników okręgówki Arnold Kister. W jego miejsce na murawie zameldował się grający trener Brata Andrzej Ignaciuk. Po przerwie gra gości nadal nie wyglądała dobrze. W 57 min. Agros wywalczył rzut rożny. Do piłki bitej w pole karne dopadł Kruk i było 4:2. Sensacja wisiała w powietrzu, ale Brat starał się walczyć do samego końca i jeszcze raz poderwał się do ataku, w efekcie czego Aleksander Urbański w 75 min. zdobył kontaktową bramkę. W 78 min. powinno być 4:4, bo w polu karnym Agrosu faulowany był Sawa. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł sam trener Ignaciuk, ale strzelił w środek bramki, w nogi Danielczuka! W doliczonym czasie gry Brata dobił Boczuliński. – Chłopcy dziś powalczyli i zasłużenie wygraliśmy z liderem. Cieszymy się, bo te punkty były nam bardzo potrzebne. Wciąż walczymy o utrzymanie. Dziś cała drużyna zasługuje na pochwałę, nastroje na pewno się nam poprawiły – podsumowuje Wójcik. (kg)

Hetman łatwo zdobył Hannę

BUG HANNA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 2:6 (0:5)

0:1 – Koprucha (6), 0:2 – Sawicki (19), 0:3 – Koprucha (23), 0:4 – Szymonek (44), 0:5 – Małek (45), 1:5 – Chwedoruk (50 karny), 2:5 – Chwedoruk (60), 2:6 – Sawicki (65).

BUG: Żmudziński – Mikulski, Żakowski, Babkiewicz (46 Ignatiuk), Trochimiuk, A. Jaworski (46 J. Jaworski), Kanapliov, Kowalik (90 Onacki), Shtybel, Chwedoruk, Więcaszek. Trener – Paweł Oponowicz.

HETMAN: Ścibak – Wanielista, Widz, Sawicki, Małek, Miedźwiedź, Ździebło, Puchala (55 T. Prus), Szymonek (75 Mielniczuk), Koprucha, Basiak (55 K. Prus). Trener – Andrzej Koprucha.

Świetnie ostatnio grający zespół z Hanny wysoko przegrał z walczącym o awans do IV ligi Hetmanem. – Zupełnie przespaliśmy pierwszą połowę, chyba była to najgorsza „połówka” w naszym wykonaniu w tej rundzie, sami nie wiemy, co się stało – przyznał po ostatnim gwizdku Hubert Kowalik, zawodnik Bugu.

Goście szybko objęli prowadzenie. Już w 6 min. błąd obrońców gospodarzy wykorzystał „Król Żółkiewki” Damian Koprucha i było 0:1. – Wciąż graliśmy źle, nic nam nie wychodziło, głupio traciliśmy kolejne gole – mówi Kowalik. W 19 min. z prezentu zawodników Bugu skorzystał Sawicki, a w 23 min. ponownie świetnie grający w tym spotkaniu Koprucha. Bug próbował atakować, ale nadziewał się na kontry. Pod koniec pierwszej połowy goście znów przycisnęli i wbili dwie kolejne bramki, rozstrzygając losy meczu.

– Fatalnie to wyglądało. W pierwszej połowie stworzyliśmy w zasadzie jedną sytuację podbramkową. Jeszcze przy wyniku 0:1 Shtybel miał setkę, ale jej nie wykorzystał. Po chwili poszła kontra i było 0:2 – opowiada Kowalik. Po zmianie stron gospodarze zagrali dużo lepiej, na więcej pozwolili im też wysoko prowadzący goście. Na 1:5 z karnego trafił Mateusz Chwedoruk, na 2:5 ponownie Chweroduk. – Zrobiło się ciekawie, bo mieliśmy później dwie doskonałe sytuacje. Jakub Jaworski najpierw trafił w poprzeczkę, a po chwili zmarnował „setkę”. Zamiast 4:5 zrobiło się jednak 2:6 – opowiada Kowalik. Wynik meczu w 65 min. ustalił Sawicki pięknym strzałem z ostrego kąta w samo okienko bramki Bugu. – To był gol z cyklu „stadiony świata” – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka. – Pozostałe bramki strzelaliśmy po akcjach albo błędach gospodarzy. Cieszymy się z kolejnych trzech punktów, tym bardziej, że Brat przegrał i mamy już tyle samo punktów, co lider. Nie patrzymy jednak na tabelę, gramy swoje, chcemy do końca wygrać wszystko – zaznacza Koprucha. (kg)

Ruch wygrał rzutem na taśmę

RUCH IZBICA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 2:1(0:0)

0:1 – Adamiec (62), 1:1 – Wlizło (79), 2:1 – Gałka (90).

RUCH: Sasim – Kalita, Babiarz, Śliwa (30 Kaszak), Czochrowski, P. Lewandowski, G. Lewandowski, Pawlak (65 Binek), Wlizło, Frącek (60 Szymczuk), Gałka. Trener – Roman Blonka.

ORZEŁ: Wikło – Sz. Tatysiak (78 Kraszkiewicz), K. Trusiuk, Binkiewicz (85 Czapla), Adamiec, Olęder, Tomaszewski, A. Olender, D. Trusiuk, M. Olender, Horbatenko (60 Ł. Tatysiak). Trener – Dominik Drewiecki.

– Pierwsza połowa to wzajemnie badanie sił, z optyczną przewagą naszej drużyny – ocenia Roman Blonka, trener Ruchu. W tej części spotkania gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Gospodarze dwa razy zagrozili bramce Tomasza Wikło. Igor Pawlak groźnie uderzał ze skrzydła, ale piłka wylądowała na bocznej siatce bramki Orła, a strzał Michała Gałki z ok. 10 m w ostatniej chwili zablokował jeden z zawodników gości.

– Przyjezdni próbowali strzałów z dystansów, na nasze szczęście niecelnych. W drugiej połowie z minuty na minutę uwidaczniała się nasza przewaga, niestety bez efektu bramkowego – opowiada Blonka. Dość niespodziewanie, gdy Ruch atakował, Orzeł wyszedł na prowadzenie. W 64 min. gospodarze stracili piłkę na połowie przeciwnika. Jeden z zawodników ze Srebrzyszcza od razu posłał ją do wybiegającego na czystą pozycję Mateusza Adamca, a doświadczony gracz gości sprytnym strzałem pokonał Piotra Sasima. – Od tej pory całkowicie dominowaliśmy na boisku – relacjonuje trener Ruchu Izbica. – Do wyrównania doprowadził Michał Wlizło po dograniu z bocznej strefy od Gałki – dodaje. Po chwili mogło już być 2:1, ale strzał aktywnego Gałki obronił Wikło. Bramkarz gości świetnie interweniował też po strzale Gabriela Lewandowskiego. – Gdy wydawało się, że wynik nie ulegnie zmianie, najsprytniej pod bramką przeciwnika zachował się nasz kapitan Michał Gałka, który zapewnił nam trzy punkty. Moi podopieczni zasłużyli na brawa za grę do samego końca i wiarę w zwycięstwo – podsumowuje Blonka. (kg)

Znicz wrócił z dalekiej podróży

ZNICZ SIENNICA RÓŻANA – START REGENT PAWŁÓW 3:2 (0:2)

0:1 – P. Krystjańczuk (6), 0:2 – K. Rutkowski (18), 1:2 – Piotr Mazurek (60), 2:2 – G. Mazurek (68), 3:2 – D. Mazurek (80 karny).

ZNICZ: Tywoniuk – Bryda, Pylak, G. Mazurek, Furtak, D. Mazurek, K. Mazurek, Kniażuk, Piotr Mazurek, Kwietniewski, Przemysław Mazurek (60 Olszyna). Trener – Jacek Radelczuk.

START: Kość – Kaczmarczyk (60 Góra), Terlecki, Rossa, Siepsiak, Krystian Kister, J. Krystjańczuk (75 Błaziak), P. Krystjańczuk, Bala, Rutkowski, Dębiec (79 Karabacz). Trener – Kamil Góra.

To był bardzo ważny tydzień dla Startu Regent. Zagrożony spadkiem do „A” klasy zespół z Pawłowa grał dwa mecze z kategorii „za 6 punktów”. W środę zdał egzamin pokonując wysoko Agros Suchawa, w sobotę miał szansę dogonić w tabeli Znicz, gdyby tylko pokonał go w Siennicy Różanej.

– Rzeczywiście to było starcie z kategorii za sześć punktów. My przed meczem mieliśmy 21 punktów, a Start 18 – potwierdza Jacek Radelczuk, trener Znicza. Ze stresem i napięciem od pierwszych minut lepiej radzili sobie podopieczni Kamila Góry. Wypełniony kibicami obiekt w Siennicy Różanej zamarł, gdy już w 6 minucie Patryk Krystjańczuk silnym strzałem zakończył kontrę Startu. Mało tego, wszyscy byli w szoku, gdy w 18 minucie zrobiło się 0:2. Tym razem Karola Tywoniuka pokonał Kamil Rutkowski.

– Goście oddali dwa strzały i strzelili dwie bramki. My też mieliśmy swoje sytuacje, ale graliśmy nieskutecznie, np. Szymon Kniażuk trafił w słupek – opowiada Radelczuk. W szatni trener Znicza powiedział swoim zawodnikom, by się nie poddawali i nadal atakowali. Swoje dodali kibice, żywiołowo dopingując. W 60 min. padł gol, który odwrócił losy spotkania. Piotr Mazurek dostał piłkę z bocznej strefy boiska i nie zastanawiając się silnym strzałem pokonał bramkarza Startu. Trafienie to dodało skrzydeł gospodarzom, a w grę zespołu z Pawłowa wkradła się nerwowość. Minęło niespełna osiem minut i było 2:2. – Strzał z dystansu Daniela Mazurka bramkarz gości jeszcze obronił, ale przy dobitce Grzegorza Mazurka był już bez szans – opowiada Radelczuk. Znicz wciąż dążył do zwycięstwa i dopiął swego w 80 min. Kość sfaulował w polu karnym Piotra Mazurka, a Daniel Mazurek wykorzystał rzut karny. Dzięki zwycięstwu Znicz powiększył przewagę nad Startem do 6 punktów. Warto dodać, że zespół z Pawłowa ma jednak jeden rozegrany mecz mniej niż rywale z Siennicy Różanej. (kg)

Granica rozbiła Spółdzielcę

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – GRANICA DOROHUSK 1:7 (0:2)

0:1 – Sokołowski (12 karny), 0:2 – P. Poznański (21), 0:3 – Alikowski (51), 0:4 – Alikowski (57), 0:5 – A. Antoniak (61), 0:6 – Swatek (78), 1:6 – R. Pasternak (79), 1:7 – A. Antoniak (87).

SPÓŁDZIELCA: P. Pawlak – Karwat, Braniewski (75 Śliwiński), Borek, Poliszuk, Mróz, Lechowski, Danieluk (46 R. Pasternak), Iwaniuk, Gomułka, P. Jędruszak (46 Dawid Orłowski). Trener – Dariusz Kuchta.

GRANICA: Kopeć – Ruszkiewicz, A. Antoniak, Piotrowski, Kamola, Sokołowski (61 Świderski), M. Antoniak, Gregorczuk, Niemiec, Alikowski (64 Krupa), Poznański. Trener – Marek Grzywna.

Granica od początku narzuciła Spółdzielcy swój styl gry. – Pierwszy kwadrans to nasza absolutna dominacja – podkreśla Konrad Czebiera, wiceprezes zespołu z Dorohuska. Goście już po 10 minutach mogli prowadzić 2:0, ale dwóch wybornych sytuacji nie wykorzystał Piotr Poznański. – Pudłował do pustej już bramki – mówi Czebiera. – Wykorzystał dopiero trzecią sytuację, gdy piłkę świetnie wyłożył mu Paweł Alikowski.

Sytuacja miała miejsce w 21 min., a Granica prowadziła 1:0 po tym, jak dziewięć minut wcześniej rzut karny wykorzystał Leszek Sokołowski. – Po drugiej bramce nieco się rozluźniliśmy i pozwoliliśmy Spółdzielcy grać piłką, ale na szczęście nie straciliśmy żadnego gola – relacjonuje wiceprezes zespołu z Dorohuska. Po zmianie stron goście kontynuowali dzieło zniszczenia. Już w 6 min. drugiej połowy potwierdzili absolutną dominację. Na listę strzelców wpisał się aktywny Alikowski, a asystę zaliczył Artur Antoniak. To właśnie ta dwójka dzieliła i rządziła na murawie. W 57 min. Alikowski podwyższył na 4:0, a cztery minuty później było już 5:0 po trafieniu Antoniaka. Jakby tego było mało, pięknego gola na 6:0 dla gości w 78 min. strzelił Dominik Swatek. – Trafił z dystansu w samo okienko – informuje Czebiera. – Druga połowa to koncertowa gra w naszym wykonaniu. Szkoda straconej bramki, bo gospodarze nie mieli dzisiaj nic do powiedzenia – podsumowuje wiceprezes Granicy.

Zespół z Siedliszcza, który ma za sobą udaną rundę jesienną, pogrąża się w kryzysie. – Niestety, sytuacja jest taka, że dziś w meczu z Granicą na murawie był jeden zawodnik, który był podstawowym naszym graczem w pierwszej rundzie i był to bramkarz – mówi Dariusz Kuchta, trener Spółdzielcy. – Mamy ogromne braki kadrowe, sporo kontuzji, wyjazdy. Gramy praktycznie młodzieżą i to widać. Niestety nie zanosi się, by coś w tym sezonie miało się jeszcze zmienić na lepsze – dodaje. (kg)

Szczęśliwe zwycięstwo Ogniwa

UNIA REJOWIEC – OGNIWO WIERZBICA 1:2 (0:2)

0:1 – Stańczuk (11), 0:2 – Knot (16), 1:2 – Terlecki (85).

UNIA: Pastuszak – Kloc, Sąsiadek, Brzezicki, Paśnik, Czerwiński, Kamiński (75 Terlecki), R. Rossa, Górny, Szczepanik, Karauda. Trener – Tomasz Sąsiadek.

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Pietruszka, Stańczuk (46 Kozaczuk), Jusiuk, Chlebiuk, Klimowicz, Knot, Czmielewski (67 Jaglewicz), Bąk. Trener – Tomasz Ciechoński.

Kierownicy obu drużyn przyznali zgodnie po meczu, że pierwsza połowa należała do Ogniwa, a druga do Unii. – Gospodarze mogą czuć niedosyt, wygraliśmy, ale w sumie dość szczęśliwie – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. – Z drugiej strony po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić więcej niż 2:0 i nie było by tej nerwowej końcówki – zauważa.

Goście dużo lepiej weszli w mecz. W 11 min. po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Klimowicza Stańczuk z 5 m pokonał Pastuszaka. Pięć minut później było już 0:2. Znów dośrodkowywał Klimowicz, tyle że z rzutu wolnego, a gola głową zdobył Karol Knot. – W 26 min. powinno być 3:0 dla nas. Knot zabrał piłkę obrońcy, podał ją do Patryka Bąka, ten oddał ją Knotowi, bramkarz Unii został w tyle, ale Karol strzelił za lekko i jeden z zawodników gospodarzy zdołał wybił futbolówkę z linii bramkowej – opowiada Wawruszak.

W drugiej połowie Unia zagrała już dużo lepiej, Ogniwo dało się zepchnąć do obrony. W ciągu kilku minut podopieczni Tomasza Sąsiadka stworzyli trzy groźne sytuacje. – W 77 min. Kamiński uderzył po długim rogu tuż obok słupka, w 78 min. trafiliśmy w poprzeczkę, a w 79 min. Szczepanik strzelał z woleja, ale świetnie interweniował bramkarz Ogniwa – mówi Marcin Palonka, kierownik drużyny Unia Rejowiec. W 85 min. kontaktowego gola zdobył Terlecki, Unia atakowała, ale goście dobrze się bronili. – Kilka razy ratował nas Rafał Zagraba, nasz najlepszy dziś zawodnik – podkreśla Wawruszak. W doliczonym czasie gry mogło być 3:1 dla Ogniwa, ale sytuacji „sam na sam” nie wykorzystał Knot. – Pozostał niedosyt, powinniśmy dziś przynajmniej zremisować – podsumowuje Palonka. (kg)

Tabela
1. Brat Siennica Nadolna 23 57 18-3-2 100-36
2. Hetman Żółkiewka 23 57 18-3-2 87-38
3. Ogniwo Wierzbica 23 49 15-4-4 70-32
4. Granica Dorohusk 23 41 12-5-6 54-36
5. Orzeł Srebrzyszcze 23 38 11-5-7 50-37
6. Ruch Izbica 23 32 9-5-9 47-43
7. Spółdzielca Siedliszcze 23 32 9-5-9 38-47
8. Frassati Fajsławice 23 29 8-5-10 55-54
9. Bug Hanna 23 29 8-5-10 65-70
10. Unia Rejowiec 23 28 8-4-11 50-53
11. Znicz Siennica Różana 24 24 7-3-14 28-59
12. Agros Suchawa 23 19 5-4-14 46-68
13. Start Pawłów 23 18 4-6-13 49-74
14. Sawena Sawin 24 4 1-1-22 17-109

SAWENA SAWIN – FRASSATI FAJSŁAWICE 0:3 (walkower).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here