V LIGA. Kłos nowym liderem

Kłos Gmina Chełm wykorzystał potknięcie Ogniwa, które przegrało z Ruchem w Izbicy, pokonał Unię Rejowiec, i został nowym liderem chełmskiej ligi okręgowej. Zespół z Wierzbicy z pierwszego spadł na trzecie miejsce w tabeli. Między nim, a Kłosem jest jeszcze rewelacyjny, wspomniany już, Ruch. Trzy punkty, dzięki bramce w 98 minucie spotkania z Granicą Dorohusk, zainkasował Brat Cukrownik Siennica Nadolna. Skromne zwycięstwo nad walecznym Orłem Srebrzyszcze odniósł Spółdzielca Siedliszcze. Pierwsze punkty w sezonie wywalczył Znicz. Ekipa z Siennicy Różanej dość niespodziewanie wysoko pokonała Frassati i to na jego boisku w Suchodołach. Aż dwa mecze 5. kolejki nie odbyły się z powodu nieustannie padającego deszczu. Boiska w Białopolu gdzie Unia miała grać z Włodawianką, oraz w Żółkiewce, gdzie Hetman miał walczyć o punkty z Victorią Żmudź, nie nadawały się do gry. Oto relacje z rozegranych spotkań sobotnio-niedzielnych:

Brat rozbity we Włodawie

WŁODAWIANKA WŁODAWA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 5:2 (2:0)

1:0 – Jaszczuk (30), 2:0 – Magdysh (45), 3:0 – Kuczyński (62), 4:0 – Jaszczuk (65), 5:0 – Madejczyk (87), 5:1 – J. Wójcik (88), 5:2 – M. Wójcik (90+2).

WŁODAWIANKA: Polak (75 Szlechta) – Bartnik (68 Madejczyk), B. Staszewski, Kawiak, Jankowski, Węgliński (55 Mileszczyk), Nielipiuk, Kuczyński (72 Winiarczyk), Jaszczuk (80 Fajks), Gołąb (65 Zajul), Magdysh. Trener – Marek Drob.

BRAT: Jopek – Pachuta, Kniażuk, Adam Urbański (55 M. Kowalczyk), Aleksander Urbański, Krystian Kowalczyk, Niedrowski (60 J. Wójcik), Płatek (60 Chwaszcz), Arkadiusz Kister (74 Grzesiak), Arnold Kister (62 M. Wójcik), Dubaj. Trener – Andrzej Ignaciuk.

W zaległym spotkaniu 2. kolejki chełmskiej ligi okręgowej, Włodawianka pewnie pokonała na własnym boisku Brata Cukrownik. Pierwsze 30 minut meczu było dość wyrównane, mało tego goście stworzyli sobie kilka ciekawych sytuacji. Bramki mogli zdobyć np. Arnold Kister czy Jakub Dubaj. Po ostatnim gwizdku sędziego trener zespołu z Siennicy Nadolnej Andrzej Ignaciuk stwierdził, że w pewnym momencie jego zespół mógł prowadzić nawet 3:0, ale albo jego podopiecznym brakowało precyzji, albo świetnie w bramce Włodawianki spisywał się Daniel Polak.

Gospodarze przetrwali napór Brata bez strat i w końcu przeszli do kontrofensywy. W 30 min. po składnej akcji całego zespołu Maciej Jaszczuk silnym strzałem z kilku metrów pokonał Kamila Jopka. To był kluczowy moment spotkania. Goście próbowali odrabiać straty, ale zamiast strzelić wyrównującą bramkę, tuż przed zejściem do szatni na przerwę nadziali się na kontrę, którą skutecznie zamknął Magdysh. Po zmianie stron podopieczni Marka Droba kontrolowali przebieg boiskowych zdarzeń, strzelając kolejne trzy bramki. Rozluźnili się dopiero przy stanie 5:0, co zawodnicy Brata wykorzystali dwa razy, pokonując dobrze dysponowanego Polaka. Co ciekawe, Marek Drob dał pograć aż pięciu juniorom, w tym autorowi gola na 1:0 – Jaszczukowi. (kg)

Ogniwo na „deskach”

RUCH IZBICA – OGNIWO WIERZBICA 3:0 (1:0)

1:0 – Gałka (42), 2:0 – Śliwa (60), 3:0 – Gałka (76).

RUCH: Sasim – Bożko (53 Czochrowski), Blonka, Kaszak, D. Jaremek, Kryłowicz, Śliwa, G. Lewandowski, Pawlak (67 B. Jaremek), Gałka, Wlizło (80 Zaprawa). Trener – Roman Blonka.

OGNIWO: Wojnowski Pełczyński (80 Jusiuk), Sobiesiak, Duduś (88 Gałecki), Szanfisz (68 Kłos), Knot, Chlebiuk (80 Siwek), E. Klimowicz, K. Klimowicz, Balcerek (74 D. Klimowicz), Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

Po czterech wygranych z rzędu Ogniwo pojechało do Izbicy na mecz z tamtejszym Ruchem z celem na kolejne trzy punkty. Podopieczni Romana Blonki sezon też zaczęli bardzo dobrze, trzy razy wygrali, ulegli jedynie tydzień temu Victorii Żmudź, ale na to spotkanie pojechali w okrojonym składzie i trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Ruch w ciągu 2 tygodni rozegrał aż pięć spotkań.

Starcie na stadionie imienia Adama Szuszka zapowiadało się więc bardzo ciekawie. Przez pierwsze 30 minut mecz był dość wyrównany z niewielką ilością strzałów. Gry nie ułatwiała obu zespołom fatalna pogoda, padający deszcz i ziąb. Aura jakże inna od tej, do której przyzwyczailiśmy się w ostatnich tygodniach. Gdy już wydawało się, że do przerwy wynik pozostanie bezbramkowy na indywidualną akcję zdecydował się Michał Gałka. Lider zespołu z Izbicy wdarł się w pole karne i znalazł w sytuacji „sam na sam” z Wojnowskim. Bramkarz gości jego strzał obronił, ale piłka znów wpadła pod nogi Gałki, który ostatecznie przelobował rywala i zrobiło się 1:0. Futbolówkę zmierzającą do pustej już bramki próbował wybić Szanfisz, ale nie zdążył. To był pierwszy celny cios gospodarzy.

Po zmianie stron Ruch jeszcze bardziej przycisnął. W 60 min. po składnej akcji całego zespołu Maciej Śliwa zadał drugi cios i z bliska podwyższył na 2:0. Ogniwo próbowało zdobyć kontaktowego gola, ale podopieczni Romana Blonki mądrze się bronili i groźnie kontratakowali. W 75 min. wywalczyli rzut rożny, po którym Gałka strzałem z 7 m podwyższył rezultat. Trafione po raz trzeci Ogniwo znalazło się na „deskach” i już się nie podniosło. Asystę przy trzecim golu zanotował wspomniany przed chwilą, grający trener Ruchu.

– Zagraliśmy chyba najlepszy mecz w tym sezonie, mogliśmy wygrać nawet wyżej, dobrej sytuacji nie wykorzystał np. Bartek Jaremek, którego strzał instynktownie obronił bramkarz gości – powiedział po ostatnim gwizdku bohater spotkania, Michał Gałka. – W końcu trener mógł skorzystać ze wszystkich podstawowych zawodników, byliśmy mocni i osiągnęliśmy przewagę nad Ogniwem zwłaszcza w środkowej strefie boiska. Wygraliśmy w pełni zasłużenie, cieszymy się, że udało się nam podnieść po nieudanym starciu z Victorią – ocenił. Zespół z Wierzbicy przegrał pierwsze spotkanie w tym sezonie. – Zagraliśmy za słabo, sprezentowaliśmy Ruchowi wszystkie trzy bramki – komentuje Damian Gałecki, zawodnik Ogniwa. – Mieliśmy swoje sytuacje, np. Patryk Bąk trafił w poprzeczkę, Karol Knot groźnie uderzał z rzutu wolnego. To było jednak za mało na drużynę z Izbicy – podsumował. Tym samym zespół z Wierzbicy, który świetnie rozpoczął rozgrywki, po tym spotkaniu stracił pozycję lidera chełmskiej ligi okręgowej. (kg)

Kłos skuteczniejszy

KŁOS GMINA CHEŁM – UNIA REJOWIEC 2:0 (1:0)

1:0 – Mazur (39), 2:0 – Wójcik (65).

KŁOS: Wojtiuk – Rutkowski, Wyrostek (46 Wójcicki), Flis, Kowalski, Siatka (68 J. Rak), Żwirbla, K. Rak, Trubacz (65 Żurek), Mazur (68 Antoniak), Jabłoński. Trener – Robert Tarnowski.

UNIA: Pastuszak – Karauda (70 Górny), Kloc, T. Rossa, Paśnik, Brzezicki, Huk (75 Wiewióra), R. Rossa (80 T. Sąsiadek), Kwiatosz, A. Czerwiński, D. Sąsiadek (75 Nowaczek). Trener – Tomasz Sąsiadek.

– Wiedzieliśmy, że gramy z mocnym zespołem, który w poprzednim sezonie rywalizował w IV lidzie. Świadomie postawiliśmy więc na taktykę obronną i szukanie okazji do gry z kontry – przyznał po meczu w Rożdżałowie Tomasz Sąsiadek, trener Unii Rejowiec. Przyjęty przez niego pomysł na mecz długo się sprawdzał. Co prawda Kłos od początku miał inicjatywę, kontrolował mecz i próbował atakować, ale niewiele z tego wynikało. – W mojej ocenie rywal w pierwszej połowie stworzył sobie jedną groźną sytuację podbramkową, ale na nasze nieszczęście, zamienił ją na gola – mówi T. Sąsiadek.

W 39 min. zawodnicy Unii popełnili błąd. Gospodarze przejęli piłkę, ta szybko trafiła na skrzydło, a potem do niepilnowanego w polu karnym Pawła Mazura, który strzałem głową pokonał Adriana Pastuszaka. – Po zmianie stron musieliśmy się bardziej otworzyć, zaatakować, szukaliśmy wyrównującego gola. Bramkę na 1:1 mógł zdobyć Kornel Kwiatosz, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gospodarzy, ale niepotrzebnie zwolnił bieg i ostatecznie sytuacji tej nie wykorzystał – opowiada trener zespołu z Rejowca. Kibicom gospodarzy zadrżały też serca, gdy Konrad Wojtiuk wybijając piłkę z własnego pola karnego, podał ją pod nogi Dawida Sąsiadka. Niestety dla gości, młody napastnik Unii źle przyjął futbolówkę i nie zdołał oddać strzału na bramkę. W 65 min. zrobiło się 2:0. Składną akcję Kłosa z bliska wykończył Wójcik. – Gratuluję rywalom wygranej, byli lepsi – stwierdził po ostatnim gwizdku T. Sąsiadek.

– Wiedzieliśmy, że starcie z Unią nie będzie łatwe, ale myślę, że od początku to my mieliśmy inicjatywę i ostatecznie zasłużyliśmy na trzy punkty – mówi z kolei Robert Tarnowski, trener Kłosa Gmina Chełm. – Naszym sposobem na pokonanie zespołu z Rejowca miało być zatrzymanie skrzydłowych gości, bo ich rajdy z piłką są niebezpieczne i często kończą się dośrodkowaniami w pole karne, po których Unia ma sytuacje bramkowe. Dziś przeciwnik tego nie realizował, bo odcięliśmy skrzydłowych z Rejowca od podań. Mieliśmy kilka niepotrzebnych strat, przestojów w grze, ale mecz przebiegał pod naszą kontrolą – podsumowuje szkoleniowiec gospodarzy. (kg)

Gol w… 98 minucie

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – GRANICA DOROHUSK 2:1 (1:1)

1:0 – Wójcik (22), 1:1 – Gierczak (36), 2:1 – Arnold Kister (90+8 wolny).

BRAT: Kamil Jopek – Kniażuk, Pachuta, M. Kowalczyk, Malinowski, Krystian Kowalczyk, Płatek, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, Wójcik (70 Karol Kowalczyk), Dubaj (70 Niedrowski). Trener – Andrzej Ignaciuk.

GRANICA: Kopeć – Piotrowski, Kociuba (78 Czuluk), Świderski (61 Kulbicki), Gierczak, Alikowski (68 Ł. Ruszkiewicz), Marek Grzywna, Poznański, Gorzała (85 Józefczuk), Niemiec, Kogut. Trener – Grzegorz Świderski.

Po niesamowitej końcówce Brat, który trzy dni wcześniej dostał lanie we Włodawie, pokonał jedną bramką Granicę. Na początku nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. To goście lepiej rozpoczęli sobotnie starcie, mieli przewagę w środkowej strefie boiska, ale nie potrafili tego zamienić na sytuacje podbramkowe. – Na prowadzenie dosyć niespodziewanie wyszli gospodarze, wykorzystując błąd ustawienia naszych defensorów – opowiada Konrad Czebiera, wiceprezes klubu z Dorohuska.

Bramkę dla Brata zdobył Jakub Wójcik z bliska pokonując Piotra Kopcia. Asystę w tej sytuacji zaliczył Arkadiusz Kister. W 36 min. Granica odpowiedziała trafieniem niezawodnego w ostatnim czasie Patryka Gierczaka. – Strzelec bramki mógł jeszcze przed przerwą wyprowadzić naszą drużynę na prowadzenie, lecz w doskonałej sytuacji trafił wprost w bramkarza – relacjonuje Czebiera.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, a intensywnie padający deszcz utrudniał konstruowanie składnych akcji. Gorąco zrobiło się dopiero w doliczonym czasie gry. Dwie doskonałe sytuacje bramkowe mieli Gierczak i Damian Kociuba, jednak po ich strzałach piłka minimalnie mijała słupek bramki gospodarzy. Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w ósmej doliczonej minucie drugiej połowy, podopieczni Andrzeja Ignaciuka wywalczyli rzut wolny. Do piłki podszedł Arnold Kister, który precyzyjnym strzałem pokonał nieco zaskoczonego Kopcia. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec zawodów.

– Myślę, że nie zasłużyliśmy w tym meczu na porażkę– ocenia Grzegorz Świderski, grający trener Granicy. – Trochę nerwowo zaczęliśmy spotkanie, ale z biegiem czasu wydawało się, że mamy kontrolę nad tym, co się dzieje na boisku. Niestety, jeden błąd w ustawieniu i drużyna gospodarzy strzeliła bramkę. Bardzo cieszy mnie fakt, że dobrze zareagowaliśmy po stracie gola i graliśmy dużo lepiej doprowadzając do wyrównania – dodaje.

Świderski zauważa, że w doliczonym czasie gry jego zespół miał doskonałe okazje na zdobycie bramki i tym samym wywiezienie z Siennicy Nadolnej trzech punktów, a zamiast tego stracił gola i wrócił do domu z niczym. – Pozostaje duży niedosyt, ale chciałbym pochwalić drużynę, bo zostawiła bardzo dużo zdrowia na boisku – podsumowuje Świderski. (kg)

Orzeł walczył, ale przegrał

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 1:0 (0:0)

1:0 – Głowacki (75).

SPÓŁDZIELCA: Zagraba – Wawruszak, Mróz, Pawlak, Damian Orłowski, Kiejda, Głowacki (83 Roczon), Chaturvedi (72 Poliszuk), Oleksiejuk, Dziewulski (46 Kańczugowski), Jędruszak. Trener – Mirosław Kosowski.

ORZEŁ: Kuryś – D. Trusiuk, Bazela, Rzeszut, Horbatenko, M. Olender, Czapla, Ł. Wójcicki, A. Olender, Adamiec, S. Tatysiak (21 Radecki). Trener – Dominik Drewiecki.

Po pięciu kolejkach drużyna ze Srebrzyszcza wciąż pozostaje bez wygranej. Tydzień temu Orzeł zdobył pierwszy punkt w sezonie remisując z Hetmanem Żółkiewka 2:2, a w ostatnią sobotę, mimo dobrej gry, poległ w Siedliszczu 0:1. Goście stworzyli sobie kilka groźnych sytuacji, wywalczyli bardzo dużo rzutów rożnych, ale byli piekielnie nieskuteczni. Co najmniej dwa razy gospodarzy od straty gola ratował też Rafał Zagraba. A gospodarze?

Pierwszy raz zagrozili bramce Adam Kurysia dopiero w 27 min. Kamil Wawruszak dostał piłkę na 6 metrze, ale przestrzelił. W 39 min. powinno być 1:0. Damian Dziewulski strzelił celnie z rzutu wolnego z ok. 25 m, bramkarz gości piłkę sparował, dopadł do niej Aayushmaan Chaturvedi, lecz i jemu zabrakło precyzji. W 45 min. Dziewulski strzelał z 10 m, jednak Kuryś pewnie interweniował.

Po zmianie stron podopieczni Mirosława Kosowskiego zaatakowali śmielej. W 49 min. byli bliscy zdobycia upragnionego gola, ale po strzale Dziewulskiego z 40 m (!) piłka odbiła się od poprzeczki i wyleciała za boisko. W 55 min. zakotłowało się pod bramką Orła. Piłka trafiła ostatecznie do Andrzeja Głowackiego, lecz jego strzał w ostatniej chwili zablokowali obrońcy. Jedyny w tym pojedynku gol, który dał miejscowym upragnione trzy punkty, padł w 75 min. Po składnej akcji oskrzydlającej piłka trafił do Głowackiego, który tym razem był szybszy od zawodników gości. Zespół ze Srebrzyszcza się nie poddawał. Między 86, a 87 min. podopieczni Dominika Drewieckiego bili aż trzy rzuty rożne. Bez skutku. Do wyrównania zabrakło im czasu… (kg)

Znicz panował w Suchodołach

FRASSATI FAJSŁAWICE – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 2:5 (0:2)

0:1 – K. Mazurek (12), 0:2 – Szostak (32), 1:2 – Chruściel (63 karny), 1:3 – D. Mazurek (74 karny), 2:3 – Chruściel (82 karny), 2:4 – K. Mazurek (85), 2:5 – Olszyna (90+2).

FRASSATI: Hajkowski – K. Przebirowski, Leszczyński (46 Robak), K. Kostka, Adamiec, P. Przebirowski, Korchut (36 P. Kostka), Chruściel, Dunda, Wojciechowski (73 Gieracz), Lipa. Trener – Rafał Robak.

ZNICZ: Bednarczyk – Chopko, Żebrowski, Bryda, Olszyna, Szostak, Malczewski (83 D. Dobosz), D. Mazurek, Hawryluk, Bohuniuk (86 Cichosz), K. Mazurek. Trener – Mirosław Basiński.

Znicz do tej pory przegrał wszystkie mecze i miał bilans bramkowy 4-27. Frassati, co prawda w czterech spotkaniach nie był o wiele lepszy, bo tylko raz wygrał i trzy razy przegrał, ale w końcu grał u siebie i zdawał się być faworytem. Tymczasem to podopieczni Mirosława Basińskiego lepiej zaczęli spotkanie rozegrane na boisku w Suchodołach. Już w 12 min. po raz pierwszy na listę strzelców wpisał się Kamil Mazurek. – Dostał bardzo dobre podanie ze środka boiska od Daniela Mazurka i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi gospodarzy – relacjonuje Basiński.

W 32 min. Frassati przegrywał już 0:2. Z rzutu wolnego piłkę bił K. Mazurek, dopadł do niej Michał Szostak i z 5 m pokonał Przemysława Hajkowskiego. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć trener Basiński podkreśla, że doskonałych sytuacji strzeleckich nie wykorzystali K. Mazurek i Karol Bohuniuk. – Po 45 minutach mogło być nawet 5:0 dla nas, a tak, po przerwie, gospodarze zdobyli kontaktowego gola i zrobiło się nieco nerwowo – mówi trener Znicza.

Mowa o trafieniu z rzutu karnego Piotra Chruściela w 63 min. Kontaktowy gol dodał gospodarzom skrzydeł, podopieczni Rafała Robaka chcieli szybko doprowadzić do remisu. Nadziali się jednak na kontrę zakończoną faulem w polu karnym na Alanie Olszynie. Tym razem do jedenastki podszedł Daniel Mazurek i zrobiło się 1:3. Co prawda Chruściel w 82 min. po raz drugi wykorzystał w tym meczu rzut karny, ale końcówka należała już do Znicza.

W 85 min. Bohuniuk zagrał piłkę ze skrzydła wzdłuż pola karnego Frassati, a K. Mazurek wbił ją do pustej już bramki. Podłamanych gospodarzy w doliczonym czasie dobił Olszyna dobijając strzał K. Mazurka. Dzięki wygranej w Suchodołach zespół z Siennicy Różanej nie jest już „czerwoną latarnią” chełmskiej okręgówki. – Miałem dziś do dyspozycji niemal wszystkich podstawowych zawodników i było to widać na boisku – podsumowuje Basiński.

* * *

Spotkania UNIA BIAŁOPOLE – WŁODAWIANKA WŁODAWA i HETMAN ŻÓŁKIEWKA – VICTORIA ŻMUDŹ zostały przełożone na inny termin. Boiska w Białopolu i Żółkiewce nie nadawały się do gry. (kg)

Tabela
1. Kłos Gmina Chełm 5 13 4-1-0 12-2
2. Ruch Izbica 5 12 4-0-1 13-4
3. Ogniwo Wierzbica 5 12 4-0-1 27-7
4. Unia Rejowiec 5 9 3-0-2 13-10
5. Unia Białopole 4 9 3-0-1 18-6
6. Spółdzielca Siedliszcze 5 9 3-0-2 4-7
7. Włodawianka Włodawa 4 7 2-1-1 14-10
8. Brat Siennica Nadolna 5 6 2-0-3 7-13
9. Granica Dorohusk 5 6 2-0-3 7-5
10. Hetman Żółkiewka 4 4 1-1-2 15-11
11. Victoria Żmudź 4 3 1-0-3 7-18
12. Znicz Siennica Różana 5 3 1-0-4 9-29
13. Frassati Fajsławice 5 3 1-0-4 6-14
14. Orzeł Srebrzyszcze 5 1 0-1-4 4-20