V LIGA. Ogniwo nowym liderem

Unia Rejowiec dość niespodziewanie przegrała u siebie z Hetmanem Żółkiewka, choć gdyby na początku spotkania wykorzystała dwa rzuty karne, pewnie mecz zakończyłby się dla niej korzystnym wynikiem. A tak podopieczni Tomasza Sąsiadka stracili prowadzenie w ligowej tabeli. Na czoło wysunęła się drużyna Ogniwa Wierzbica, a w grze o awans w dalszym ciągu liczą się jeszcze Ruch Izbica i Bug Hanna. Wszystkie trzy te zespoły odniosły ważne zwycięstwa. Bardzo wysoko na wyjeździe z Frassati przegrała Granica, choć wynik 5:0 sugeruje łatwy sukces gospodarzy, ale wcale tak nie było. Po raz drugi w tym sezonie ze zwycięstwa cieszył się Start Regent Pawłów, ale biorąc pod uwagę fakt, że w tym sezonie z czwartej ligi do okręgówki może spaść co najmniej jeden zespół z okręgu chełmskiego, drużyna z gminy Rejowiec Fabryczny w dalszym ciągu znajduje się w strefie spadkowej i do bezpiecznego miejsca traci kilka punktów. Poniżej relacje z rozegranych spotkań 15. kolejki:

Bramkarz Hetmana bohaterem

UNIA REJOWIEC – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 1:4 (1:1)

1:0 – Paśnik (32), 1:1 – Basiak (39), 1:2 – Basiak (68), 1:3 – Sawicki (80), 1:4 – Amerla (84).

UNIA: A. Pastuszak – Bohuniuk (75 Karauda), J. Czerwiński (75 Brzezicki), Kwiatosz (83 Kwiatosz), Paśnik, A. Czerwiński, R. Rossa, Pawlicha, W. Rossa (62 Szajduk), Górny, Szczepanik (74 Chybiak). Trener – Tomasz Sąsiadek.

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Widz, Szymonek (89 Małek), Rycerz (88 Gałka), Amerla (88 K. Prus), Puchala (85 Więckowski), Sawicki, Koprucha, Gieleta, Basiak. Trener – Damian Koprucha.

Aż trudno uwierzyć w to, co w sobotę wydarzyło się w Rejowcu. Unia przystąpiła do starcia z Hetmanem z fotelu lidera i była faworytem. Pierwsze minuty zdawały się to potwierdzać. Gospodarze od początku zaatakowali i już w 9 min. po faulu jednego z zawodników Hetmana na Adrianie Czerwińskim wywalczyli rzut karny. Do futbolówki podszedł Kornel Kwiatosz, ale jego uderzenie świetnie wybronił Karol Ścibak. – Minęła zaledwie minuta i mieliśmy drugą „jedenastkę” – opowiada Marcin Palonka, kierownik drużyny Unia Rejowiec. Tym razem w polu karnym gości faulowany był Wojciech Rossa. – Wojtek sam podszedł do wykonania rzutu karnego, ale i jego strzał zatrzymał bramkarz gości – dodaje.

Po 10 minutach Unia mogła więc prowadzić 2:0. Niepowodzenie przy wykonywaniu „jedenastek” nie zraziło gospodarzy. Wciąż to oni byli stroną atakującą. W 32 min. fatalny błąd popełnił grający trener Hetmana. Damian Koprucha zagrał piłkę wprost pod nogi Pawła Paśnika, a ten nie miał problemów z pokonaniem w sytuacji „sam na sam” Ścibaka. Stracona bramka obudziła Hetmana. Już siedem minut później na solowy rajd popisał się Dawid Basiak. – Minął jednego z obrońców Unii, położył bramkarza i trafił do tzw. „pustaka” – opowiada Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka.

Po zmianie stron gospodarze, z nieznanych przyczyn, dosłownie stanęli. – Sami nie wiemy, czemu w pierwszej części meczu graliśmy dobrze, a po przerwie bardzo słabo. Być może te dwa niewykorzystane rzuty karne podcięły nam skrzydła – ocenia Palonka. Hetman wyszedł na prowadzenie w 68 min., kiedy to ładnym strzałem ze skrzydła popisał się wspominany Basiak. – Uwierzyliśmy, że możemy pokonać lidera i to na jego boisku. W 80 min. Sawicki strzałem głową po rzucie rożnym podwyższył wynik na 3:1 dla nas i już wiedzieliśmy, że wygramy – opowiada A. Koprucha. Gospodarzy strzałem z ok. 10 m dobił Amerla. – W radosnym nastroju wracamy do domów na święta. Już tydzień temu powinniśmy wygrać z Bugiem Hanna, byliśmy wtedy lepsi. Dziś zagraliśmy już niemal bezbłędnie. Cały zespół zasługuje na pochwałę, ale wiadomo, że bohaterem został Karol Ścibak, który obronił dwa rzutu karne w dwie minuty. To dzięki niemu pozostaliśmy w grze – dodaje Koprucha. (kg)

Czerwono w Wierzbicy

OGNIWO WIERZBICA – UNIA BIAŁOPOLE 3:1 (0:0)

1:0 – P. Bąk (46), 2:0 – K. Knot (70), 2:1 – K. Piekaruk (81 karny), 3:1 – K. Sobów (85).

OGNIWO: Wojnowski – Stańczuk, Szanfisz, Pełczyński (85 Krzyżanowski), Siwek, Chlebiuk (70 Pilipczuk), Knot, Sobów, Jusiuk (87 Klimowicz), Dzierba, Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

UNIA: Wójtowicz – Domińczuk, K. Piekaruk, M. Cor, J. Łukaszewski, Zdybel, Steciuk, Ostrowski, Gierczak (78 Krasnowski), Sarzyński (72 Gąsiorowski), Sz. Łukaszewski (46 Leśnicki). Trener – Radosław Leonowicz. Czerwone kartki: Domiczuk (U) w 10 min. za faul oraz Stańczuk (O) w 15 min. za niesportowe zachowanie.

Już pierwsze minuty meczu w Wierzbicy pokazały, że obie drużyny nie odpuszczą. Niestety, na ambicjach i aktywnym pressingu się nie skończyło. W 10 min. Domińczuk brzydkim faulem wychodzącego na czystą pozycję strzelecką Karola Knota postanowił zatrzymać, za co sędzia od razu pokazał mu czerwoną kartkę. – Niestety, długo w przewadze nie pograliśmy – opowiada Krzysztof Bodziak, trener Ogniwa. – Nie minęło pięć minut i nerwy, nie po raz pierwszy w tym sezonie, puściły Karolowi Stańczukowi. Zaczął się szarpać z jednym z zawodników gości i sędzia za niesportowe zachowanie wyrzucił go z boiska – dodaje.

Dwie czerwone kartki nieco ostudziły zawodników obu ekip. Mecz wyrównał się, ale sytuacji strzeleckich było, jak na lekarstwo. Wszystko zmieniło się zaraz po zmianie stron. Już w pierwszej minucie drugiej połowy kapitalną oskrzydlającą akcją popisał się Jusiuk. – Ostatecznie wbił piłkę w pole karne gości, a Patryk Bąk z bliska dopełnił formalności – mówi Bodziak. Druga bramka padła po dużym błędzie obrony Unii. Zawodnicy gości zaspali, gdy rzut z autu wykonywał Siwek. Futbolówka spadła wprost na nogę niepilnowanego Knota, a ten strzałem z woleja nie dał szans Wójtowiczowi. – Potem niepotrzebnie cofnęliśmy się i daliśmy pograć Unii. W efekcie sprokurowaliśmy rzut karny i zrobiło się już tylko 2:1 – opowiada trener Ogniwa. Jedenastkę dla Unii pewnie wykorzystał Piekaruk. Końcówka należała jednak do zespołu z Wierzbicy. W 85 min. wynik na 3:1 strzałem głowę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego ustalił Karol Sobów. Dzięki wygranej z Unią Białopole, Ogniwo awansowało na pierwsze miejsce w tabeli. (kg)

Pewna wygrana Bugu

BUG HANNA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 3:0 (2:0)

1:0 – Żakowski (36), 2:0 – Wiraszka (42), 3:0 – Chwedoruk (49).

BUG: Trochimiuk – Żakowski, Mirończuk (75 Ignatiuk), Masztaleruk (Babkiewicz), Wysokiński (Mikulski), Pietrusik (80 Kowalik), A. Jaworski (83 J. Jaworski), Wiraszka, Więcaszek, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

ZNICZ: Bednarczyk – Pylak, Bryda, Tywoniuk (80 Oleksym), Szostak, Pieczonka, Malczewski (70 K. Mazurek), Piotr Mazurek, Bas (70 Żebrowski), Dobosz, G. Mazurek (38 Jopek). Trener – Mirosław Basiński.

Bug był zdecydowanym faworytem meczu ze Zniczem i nie zawiódł. – Mieliśmy przewagę przez większą część spotkania, mogliśmy wygrać zdecydowanie wyżej – mówi Paweł Oponowicz, trener zespołu z Hanny. Wynik w 36 min. otworzył Żakowski silnym strzałem głową po dośrodkowaniu Masztaleruka. – Dość szybko, bo sześć minut później zdobyliśmy drugą bramkę. Na strzał z ok. 25 m zdecydował się nasz nowy nabytek, Wiraszka, który przyszedł zimą z Lutni Piszczacz. Po jego uderzeniu piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców gości i wpadła do siatki – opowiada Oponowicz.

Wynik meczu na 3:0 tuż po przerwie ustalił niezawodny Mateusz Chwedoruk. – Dopadł do wybitej przez bramkarza Znicza piłki i wbił ją do pustej już bramki. Wygraliśmy w pełni zasłużenie, rywal oddał tylko jeden strzał na naszą bramkę – podkreśla trener Bugu. Gospodarze wygraną okupili kontuzjami Masztaleruka i Wysokińskiego. – Bug był po prostu lepszy – przyznaje Karol Tywoniuk ze Znicza. – Gospodarze świetnie grali w obronie, na wiele nam nie pozwalali. Dopiero od jakiejś 75 minuty przejęliśmy małą inicjatywę, ale nie potrafiliśmy zamienić tego na gola. Bardzo dobrej sytuacji nie wykorzystał Kamil Mazurek – opowiada Tywoniuk. (kg)

Orzeł atakował, Ruch wygrał

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – RUCH IZBICA 0:1 (0:1)

0:1 – Michał Gałka (7).

ORZEŁ: Kuryś – Bazela, Nazaruk (75 Kwietniewski), Malinowski (85 Radecki), Sz. Tatysiak, M. Olender, A. Olender, M. Wójcicki, Ł. Wójcicki (65 Nestorowicz), Tomaszewski (85 Czapla), Rzeszut (75 Betiuk). Trener – Dominik Drewiecki.

RUCH: Sasim – Kalita, Blonka, Kić, Babiarz- Śliwa, Lewandowski G, Jaremek B, Wlizło (75 Pawlak), Gałka, Fracek (66 Kaszak). Trener – Roman Blonka.

Czerwone kartki: M. Wójcicki (O) w 70 min. za dwie żółte oraz R. Radecki (O) w 90 min. za faul.

Ruch Izbica po wysokim zwycięstwie z Agrosem tydzień temu, mecz z Orłem również rozpoczął od nasilonych ataków. – Goście dominowali mniej więcej do 10-12 minuty, w tym czasie zdążyli zdobyć, jak się później okazało, jedyną i od razu zwycięską bramkę – opowiada Adam Sikorski, prezes Orła. Już w 7 min. Ruch bił rzut rożny. Piłka spadła wprost pod nogi Michała Gałki, którym silnym strzałem pokonał Kurysia. – Nasz bramkarz miał futbolówkę na palcach, ale uderzenie było na tyle mocne, że przełamało mu dłoń – dodaje Sikorski.

Goście zadowoleni prowadzeniem cofnęli się i czekali na okazję do gry z kontry. Gospodarze rzucili się za to do odrabiania strat. W 35 min. powinno być 1:1. Po solowym rajdzie silny strzał na bramkę Ruchu oddał Andrzej Olender, Sasim wypluł piłkę przed siebie, dopadł do niej Jacek Bazela, ale w dogodnej sytuacji przestrzelił. – Potem aż tak stuprocentowych sytuacji już nie mieliśmy, ale cały czas to my atakowaliśmy kreowaliśmy grę. Zabrakło nam jednak szczęścia, precyzji. Zagraliśmy dziś ambitnie i całkiem nieźle dla oka, ale nieskutecznie. W mojej ocenie zasłużyliśmy co najmniej na remis. Pozostał spory niedosyt, choć trzeba pochwalić zespół za postawę – podsumowuje Sikorski. Warto dodać, że gospodarze mecz kończyli w dziewięciu po czerwonych kartkach dla Michała Wójcika i Rafała Radeckiego. (kg)

Frassati na „piątkę”

FRASSATI FAJSŁAWICE – GRANICA DOROHUSK 5:0 (1:0)

1:0 – Pieczykolan (44 samobójcza), 2:0 – Młynarczyk (50 karny), 3:0 – Karol Błaziak (54), 4:0 – Walicki (87), 5:0 – S. Gieracz (89).

FRASSATI: Mazur – B. Błaziak, P. Przebirowski (17 K. Kostka), Leszczyński, K. Przebirowski (90 Janiszek), Chruściel, Gęca, Koc, Karol Błaziak (73 S. Gieracz), P. Kostka (84 Walicki), Młynarczyk. Trener – Rafał Robak.

GRANICA: Kopeć – A. Antoniak – Piotrowski, Słomka, Kamola, Krupa, Swatek, Alikowski (46 Gregorczuk), Marek Grzywna, Pieczykolan, Sieniawski (46 Czuluk). Trener – Grzegorz Świderski.

Mimo wysokiej wygranej swojego zespołu, Rafał Robak, przyznał po ostatnim gwizdku, że mecz z Granicą wcale nie należał do łatwych i przyjemnych. – Pierwsza połowa była wyrównana – relacjonuje trener Frassati. – Oba zespoły stworzyły sobie po dwie groźne sytuacje, ale to nam jedną z nich udało się wykorzystać – dodaje. W 44 min. gospodarze wywalczyli rzut rożny, po którym niefortunną interwencją popisał się Przemysław Pieczykolan, pokonując pechowo własnego bramkarza. – W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie na czterech obrońców i nastawiliśmy się na grę z kontry. Okazało się, że słusznie – mówi Robak.

W 50 min. gospodarze wywalczyli rzut karny, choć, jak przyznaje i Robak, i Konrad Czebiera – wiceprezes Granicy, był on dość kontrowersyjny. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Młynarczyk. Cztery minuty później sędzia znów wskazał „na wapno” tuż pod bramką gości. Tym razem do futbolówki podszedł Piotr Chruściel. Jego strzał Kopeć obronił, ale przy dobitce Karola Błaziaka był już bezradny. – Granica ruszyła do odrabiania strat, odsłoniła się, co udało się nam wykorzystać i po dwóch szybkich kontrach zdobyliśmy kolejne dwie bramki – relacjonuje Rafał Robak. – Wygraliśmy zasłużenie – dodaje. – Dwa kontrowersyjne rzuty karne i samobójcze trafienie podcięło nam skrzydła, choć do tego czasu nie graliśmy najgorzej – ocenia Konrad Czebiera. (kg)

Agros z nieba do piekła

AGROS SUCHAWA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 2:3 (1:0)

1:0 – Boczuliński (22), 2:0 – S. Staszewski (63), 2:1 – Dziewulski (66 karny), 2:2 – Damian Orłowski (73), 2:3 – Kiejda (90).

AGROS: Oreńczuk – K. Staszewski, Kopczewski, B. Staszewski, Piotrowski, Witkowski, Węgliński, Hrycak, Lejko, S. Staszewski, Boczuliński. Trener – Jacek Płoszaj.

SPÓŁDZIELCA: Zagraba – Daniel Orłowski, Karwat, Jędruszak, Mróz (46 Lechowski), Roczon, Osoba, Kiejda, Damian Orłowski, Dziewulski, Głowacki. Trener – Kamil Góra.

Po wysokiej (1:7) przegranej przed tygodniem z Ruchem Izbica, zawodnicy Agrosu mieli wielkie nadzieje na korzystny rezultat w starciu ze Spółdzielcą. Tym bardziej, że grali u siebie. – I powinniśmy dziś wygrać, w końcu prowadziliśmy 2:0, mieliśmy ogromną szansę na bramkę na 3:1, a schodzimy z boiska bez choćby punktu – powiedział po meczu Jacek Płoszaj, trener Agrosu. Gospodarze zaczęli mecz ze sporym animuszem. W pierwszej połowie przeważali. W 22 min. wywalczyli rzut wolny ok. 35 m od bramki Spółdzielcy. Do futbolówki bitej przez Sebastiana Staszewskiego dopadł Mateusz Boczuliński, który strzałem głową nie dał szans Rafałowi Zagrabie. – Kilka minut później mogło być 2:0. Na strzał z 10 m zdecydował się Sebastian Staszewski, ale bramkarz gości świetnie interweniował – opowiada Płoszaj. Po zmianie stron zespół z Siedliszcza rzucił się do odrabiania strat, ale w 63 min. nadział się na kontrę, którą skutecznie zamknął niezwykle aktywny S. Staszewski. – Zrobiło się 2:0 i niestety za bardzo się cofnęliśmy, ponadto mój zespół zaczął opadać z sił i rywale to wykorzystali – zauważa trener Agrosu.

W 66 min. jeden z zawodników gospodarzy sfaulował Dziewulskiego we własnym polu karnym i poszkodowany pewnie wykorzystał „jedenastkę”. – W 70 min. S. Staszewski miał tzw. „setkę”, ale przestrzelił. Powinno być 3:1 i byłoby po meczu – uważa Płoszaj. Goście grali ambitnie do końca, lepiej też fizycznie znosili trudy spotkania. W 73 min. zrobiło się 2:2. Ładnym strzałem popisał się Damian Orłowski. Podopieczni Kamila Góry jeszcze mocniej zaatakowali, poczuli, że mogą wywieźć z Suchawy trzy punkty. W 90 min. dopięli swego. Do bitej w pole karne Agrosu piłki dopadł niepilnowany Kiejda i Oreńczuk skapitulował po raz trzeci. – To był wyrwany mecz, my byliśmy lepsi w jego pierwszej części, Spółdzielca w drugiej. Prowadziliśmy 2:0, a przegraliśmy, trochę to niesprawiedliwe, ale sami jesteśmy sobie winni, popełniliśmy za dużo błędów w obronie – podsumowuje Jacek Płoszaj. (kg)

Pawłów odbił się od dna

START/REGENT PAWŁÓW – HUTNIK DUBECZNO 4:2 (1:2)

1:0 – Klempka (10), 1:1 – Grzegorczyk (25), 1:2 – Grzegorczyk (40 karny), 2:2 – Klempka (63), 3:2 – Flisiuk (70), 4:2 – Mazurek (84).

START: Raszyński – Błaziak, Jarzębski, Wasiński (46 Flisiuk), Kister Kamil, Celegrat (46 Stasiak), Paweł Remiś, Klempka (84 Bobrowski), Żukowski, Mazurek (90 Tobiasz Remiś), Woźniak. Trener – Krzysztof Klempka.

HUTNIK: P. Jaworski – Jędruszak, Struski, Kaczanowski, Głuch, P. Stalbowski (65 Korzeniowski), M. Stalbowski (75 Antoniuk), Grzegorczyk, Kończal, Gałąska, Krawczyk. Trener – Grzegorz Nowicki.

Mecz dwóch ostatnich drużyn z tabeli był wyrównany. – To my lepiej zaczęliśmy – opowiada Grzegorz Mazurek, prezes Startu. – Już w 10 min na mocny strzał z rogu pola karnego zdecydował się nasz trener Krzysztof Klempka i bramkarz gości skapitulował – dodaje. Hutnik nie poddał się, przeciwnie po straconym golu zaatakował. W 25 min. po składnej akcji gości na listę strzelców wpisał się Grzegorczyk. – Niestety, tuż przed przerwą rywale wykorzystali nasz błąd w obronie, wywalczyli rzut karny i wyszli na prowadzenie – mówi Mazurek. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał strzelec pierwszego gola dla gości, Gregorczyk. W przerwie trener Klempka mobilizował swoich zawodników, w dużej części młodzieżowców, do ambitniejszej gry. Podziałało. Klempka w 63 min. sam doprowadził do stanu 2:2, dobijając strzał Błaziaka po niefortunnej interwencji P. Jaworskiego.

– Zespół poczuł, że może w końcu wygrać, a przypominam, że do tego spotkania udało się nam to tylko raz – zauważa Grzegorz Mazurek. Gola na 3:2 po indywidualnej akcji zdobył Flisiuk, a wynik meczu w 84 min. ustalił Adam Mazurek, silnym strzałem zza pola karnego. – Drużynie należą się brawa za walkę do ostatnich minut. W dobrych nastrojach udajemy się na święta – podsumowuje prezes Startu Regent. Dzięki wygranej zespół z Pawłowa odbił się od dna, spychając na ostatnie miejsce w tabeli swojego sobotniego rywala, czyli Hutnika Dubeczno. (kg)

Tabela
1. Ogniwo Wierzbica 15 36 11-3-1 55-16
2. Unia Rejowiec 15 34 11-1-3 46:19
3. Ruch Izbica 15 33 11-0-4 39-22
4. Bug Hanna 15 31 9-4-2 40-22
5. Hetman Żółkiewka 15 30 10-0-5 45-26
6. Frassati Fajsławice 15 28 9-1-5 42-27
7. Agros Suchawa 15 21 6-3-6 35-32
8. Spółdzielca Siedliszcze 15 21 6-3-6 26-28
9. Unia Białopole 15 17 4-5-6 30-29
10. Granica Dorohusk 15 16 5-1-9 33-35
11. Znicz Siennica Różana 15 13 3-4-8 31-52
12. Orzeł Srebrzyszcze 15 12 4-0-11 20-40
13. Start Pawłów 15 6 2-0-13 18-77
14. Hutnik Dubeczno 15 4 1-1-13 18-53

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here