V LIGA. Święto w Siennicy Nadolnej

Na kolejkę przed końcem sezonu wiadomo już, że to Brat Cukrownik awansuje do IV ligi. Po zwycięstwie nad Zniczem ekipa z Siennicy Nadolnej ma co prawda tyle samo punktów, co wicelider Hetman (pewnie wygrał z Orłem Srebrzyszcze), ale w ostatniej kolejce podopieczni Andrzeja Ignaciuka mają zagwarantowane trzy punkty za walkower z Saweną Sawin. I nawet jeśli za tydzień Hetman wygra w Izbicy z Ruchem, i będzie miał tyle samo punktów co Brat, o awansie do IV ligi zdecyduje lepszy bezpośredni bilans spotkań zespołu z Siennicy Nadolnej. Przedostatnia kolejka przyniosła kilka ciekawych rezultatów. Mający ogromne kłopoty kadrowe Spółdzielca wywiózł punkt z Fajsławic. W Wierzbicy Ogniwo zdemolowało Bug Hanna, a w Suchawie Ruch Izbica rozgromił pogodzony ze spadkiem Agros Suchawa. Oto komplet wyników 25. kolejki i tabela chełmskiej ligi okręgowej:

Brat postawił kropkę nad „i”

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 3:1 (1:0)

1:0 – J. Dubaj (41), 2:0 – Wójcik (87), 2:1 – K. Mazurek (89), 3:1 – Suduł (90).

BRAT: K. Jopek (54 Pypa) – Kniażuk, Pachuta, K. Szadura, Aleksander Urbański, Wędzina, Ignaciuk, Płatek (21 Witka, 77 Wójcik), Suduł, Malinowski, J. Dubaj (84 Korszun). Trener – Andrzej Ignaciuk.

ZNICZ: Knap – Tywoniuk (46 Dąbski), Pylak (65 Olszyna), G. Mazurek, Bryda, Pieczonka (65 Przemysław Mazurek), Piotr Mazurek, D. Mazurek, K. Mazurek, Kniażuk (60 Kamiński), Kwietniewski. Trener – Jacek Radelczuk.

W sobotę, 19 czerwca, zawodnicy Brata Cukrownik Siennica Nadolna przypieczętowali awans do IV ligi. Pokonali lokalnego rywala Znicz Siennica Różana, a że w ostatniej kolejce sezonu nie zagrają bo mają zapewnione trzy punkty za walkower z Saweną Sawin, już na tydzień przed zakończeniem rozgrywek mogli cieszyć się z triumfu w okręgówce. To historyczny sukces zespołu z Siennicy Nadolnej.

– Dziś wszyscy się z niego cieszymy, cała drużyna zasłużyła na ten awans – mówi Stanisław Lubaś, prezes Brata Cukrownik. Sobotni mecz nie stał jednak na najwyższym poziomie. Gospodarze przystąpili do starcia ze Zniczem osłabieni plagą kontuzji, na dodatek już w 21 min. urazu doznał Krzysztof Płatek. Zawodnikom dawał się też we znaki piekielny upał. W 54 min. murawę z tego powodu musiał opuścić Kamil Jopek, bramkarz Brata.

– Całą pierwszą połowę grał bez kaszkietu, w pewnej chwili źle się poczuł i zastąpił go Grzesiek Pypa, który z uwagi na obowiązki zawodowe rzadko pojawiał się ostatnio na meczach – zauważa Lubaś. Do przerwy podopieczni Andrzej Ignaciuka prowadzili 1:0 po tym, jak w 41 min. przytomnie w zamieszaniu pod bramką gości zachował się Jakub Dubaj. Wcześniej doskonałej sytuacji nie wykorzystał Ignaciuk, który z metra trafił w poprzeczkę.

Po zmianie stron Brat kontrolował przebieg boiskowych zdarzeń nie pozwalając Zniczowi na rozwiniecie skrzydeł, sam był jednak nieskuteczny. – Dopiero w 87 min. na 2:0 podwyższył Wójcik, strzałem z obrębu pola karnego. Niestety po chwili Pypa nie wyłapał uderzenia z dystansu i zrobiło się nieco nerwowo. Na szczęście w samej końcówce Sebastian Suduł trafił z 16 m i zainkasowaliśmy trzy punkty – opowiada Lubaś.

Pytanie, co dalej? Czy Brat jest gotowy na grę w IV lidze? – Mamy na dyspozycji 23 zawodników, na dziś dzień niestety sporo jest kontuzjowanych, jak się wyleczą będą do dyspozycji trenera. Na pewno będziemy szukać wzmocnień na pozycję bramkarza bo w tej chwili tak naprawdę mamy jednego nominalnego golkipera. Nie będziemy szukać zawodników daleko, raczej skupimy się na powiecie krasnostawskim, może na chełmskim. Nie planujemy szukać innego trenera, z pracy Andrzeja Ignaciuka jesteśmy zadowoleni – mówi Stanisław Lubaś.

Jacek Radelczuk, trener Znicza, przyznaje, że Brat zasłużył na wygraną. – Byli lepsi, gratuluję im awansu do IV ligi – mówi Radelczuk. – Za tydzień czeka nas bardzo ważny mecz z Agrosem Suchawa, na tym się skupiamy, musimy poprawić skuteczność – dodaje.

Awansu Bratowi Cukrownik pogratulowali na facebooku m.in. wójt gminy Krasnystaw Edyta Gajowiak-Powroźnik, która napisała „Gratuluję Panowie” oraz Piotr Kapłon, trener Hetmana Żółkiewka, rywala Brata w walce o awans. – „Gratuluję awansu i życzę powodzenia abyście godnie reprezentowali okręg chełmski w 4 lidze. Pozdrawiam” – napisał P. Kapłon. (kg)

Agros zdegradowany

AGROS SUCHAWA – RUCH IZBICA 1:7 (0:1)

0:1 – Wlizło (3), 0:2 – P. Lewandowski (57 z wolnego), 0:3 – Jaremek (60), 0:4 – Maciej Śliwa (65), 0:5 – P. Lewandowski (70), 1:5 – E. Mikulski (80 karny), 1:6 – Bojarski (85), 1:7 – Wlizło (90).

AGROS: Danielczuk – B. Staszewski, S. Staszewski, K. Staszewski, Piotrowski (689 Gruszyński), Karczewski (68 Tymoszczuk), Bylina, Hrycak, Pawlak, Kruk, Mikulski. Trener – Robert Wójcik.

RUCH: Sasim – Czochrowski (70 Kaszak), Babiarz, Blonka (75 Bojarski), Kalita, P. Lewandowski (78 Stocki), G. Lewandowski, Maciej Śliwa (70 Kić), Pawlak (80 Binek), Jaremek, Wlizło. Trener – Roman Blonka.

Na kolejkę przed końcem Agros Suchawa jest trzynasty i traci trzy punkty do dwunastego w tabeli Startu Regent. Za tydzień ekipa z Pawłowa gra ze Spółdzielcą i nawet jak przegra, a podopieczni Roberta Wójcika pokonają Znicz w Siennicy Różanej, to i tak nie wyprzedzą Startu. Wszystko przez bilans bezpośrednich spotkań, który mają fatalny. Przegrali ze Startem Regent 1:7 i 2:4.

W ostatnią niedzielę pogrążoną w kryzysie drużynę z Suchawy rozbił Ruch Izbica, tym samym przypieczętowując spadek Agrosu do „A” klasy. Mecz dla gospodarzy zaczął się fatalnie. Już w 3 min. Michał Wlizło wykorzystał niezdecydowanie zawodników Suchawy i wyprowadził gości na prowadzenie. Ruch kontrolował grę, ale choć miał kilka kolejnych sytuacji strzeleckich do przerwy było 0:1.

Po zmianie stron Agros zupełnie się posypał. W 57 min. piękne z rzutu wolnego z ok. 20 m uderzył Patryk Lewandowski i było 0:2. Minęły niespełna 3 minuty i Ruch prowadził już 3:0. Piękną akcję Igora Pawlaka na bramkę zamienił Bartłomiej Jaremek. Mimo pewnego prowadzenia podopieczni Romana Blonki nie cofnęli się tylko wciąż atakowali. W efekcie w 65 min. zdobyli kolejnego gola.

Tym razem asystował Gabriel Lewandowski, a Maciej Śliwa lobem pokonał bezradnego Macieja Danielczuka. Minęło kolejne pięć minut i było już 5:0 dla zespołu z Izbicy. Po rzucie rożnym piłkę głową trącił P. Lewandowski i ta po rękach bramkarza Agrosu wpadła do siatki. W 82 min. Agros zanotował honorowe trafienie. Konrad Bojarski sfaulował we własnym polu karnym jednego z zawodników gospodarzy, a „jedenastkę” pewnie wykorzystał Emil Mikulski.

Niestety to był koniec dobrych wiadomości dla podopiecznych R. Wójcika. Już 3 minuty później Bojarski zrehabilitował się i wbił Agrosowi szóstego gola, a w 90 min. Suchawę pogrążył Michał Wlizło. – Zagraliśmy kolejne słabe spotkanie i wygląda na to, że spadamy z ligi. Taki jest sport – powiedział po meczu przygnębiony Robert Wójcik. (kg)

Podział punktów w Dorohusku

GRANICA DOROHUSK – UNIA REJOWIEC 1:1 (0:0)

1:0 – A. Antoniak (53), 1:1 – Palonka (62).

GRANICA: Kopeć – Ruszkiewicz, A. Antoniak (82 Świderski), Słomka, Kamola, Pieczykolan (74 Krupa), Swatek, M. Antoniak, Gregorczuk, Poznański (61 Piotrowski), Komosa (84 Rondoś). Trener – Marek Grzywna.

UNIA: Pastuszak – Paśnik, J. Czerwiński, Szczepanik, Karauda, A. Czerwiński, Kamiński, Terlecki (46 F. Kloc), Górny, K. Bohuniuk (80 Wójcik), Palonka (78 Grel). Trener – Tomasz Sąsiadek.

Niedzielne starcie w Dorohusku lepiej rozpoczęli gospodarze. – Przez pierwsze pół godziny gry mieliśmy sporą przewagę, ale graliśmy nieskutecznie – mówi Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy Dorohusk. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Damian Komosa, który strzelał głową minimalnie nad poprzeczką po świetnej asyście Piotra Poznańskiego. – Po 30 minutach gra się wyrównała – przyznaje Czebiera. – Dobrą sytuację miał Artur Antoniak, ale trafił w bramkarza gości – opowiada.

W pierwszej połowie Unia miała jedną „setkę”, ale sytuacji „sam na sam” z bramkarzem z Dorohusku nie wykorzystał Marcin Palonka. W drugiej połowie Granica dość szybko wyszła na prowadzenie, po asyście Poznańskiego A. Antoniak w końcu pokonał Pastuszaka, ale z minuty na minutę goście byli coraz groźniejsi. – Oddaliśmy kilka strzałów z dystansu, ale albo nieprecyzyjnych albo dobrze bronił bramkarz Granicy – relacjonuje Marcin Palonka, zawodnik i kierownik drużyny Unia Rejowiec.

W 62 min. zrobiło się 1:1. Grający dobre zawody Palonka po dośrodkowaniu z rzutu wolnego strzałem z 5 m pokonał Kopcia. W końcowej fazie meczu gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. – Mieliśmy trzy okazje do zdobycia zwycięskiej bramki. Grzegorz Świderski przelobował bramkarza gości, ale jeden z graczy Unii wybił piłkę z lini bramkowej, Kamola w zamieszaniu z 5 m trafił w bramkarza, a Rondoś ładnie odnalazł się w polu karny, ale i jego strzał wybronił golkiper Unii Rejowiec – wylicza Czebiera.

– Granica miała optyczną przewagę, stworzyła więcej sytuacji podbramkowych, ale my groźnie atakowaliśmy i próbowaliśmy strzałów z dystansu. Myślę, że remis jest dość sprawiedliwym wynikiem – podsumowuje Palonka. (kg)

Pogrom w Wierzbicy

OGNIWO WIERZBICA – BUG HANNA 8:0 (5:0)

1:0 – Pilipczuk (18 wolny), 2:0 – Knot (22), 3:0 – Sobów (27), 4:0 – Jusiuk (33), 5:0 – Pilipczuk (42 wolny), 6:0 – Knot (70), 7:0 – Jaglewicz (86), 8:0 – A. Jaworski (88 samobójcza).

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Pietruszka, Stańczuk, Jusiuk (70 Czmielewski), Chlebiuk, Sobów, Knot (78 Nyszko), Jaglewicz, Bąk. Trener – Tomasz Ciechoński.
BUG: Żmudziński (46 J. Drzymalski) – Onacki, A. Jaworski, Babkiewicz, Trochimiuk, Trzeciak, Mikulski, Kowalik, Shtybel, J. Jaworski, M. Golus (55 F. Jaworski). Trener – Paweł Oponowicz.

W przedostatniej kolejce chełmskiej okręgówki Bug Hanna zebrał srogie lanie w Wierzbicy.
– Zagraliśmy dziś bez kilku podstawowych zawodników, m.in. Wojtka Więcaszka, Mateusza Chwedoruka, czy Kanapliou, ale to żadne usprawiedliwienie dla naszej postawy. Zagraliśmy dramatycznie źle i zasłużenie wysoko przegraliśmy – przyznał po ostatnim gwizdku Hubert Kowalik, zawodnik Bugu. Ogniwo dominowało na boisku od pierwszej do ostatniej minuty. Kapitalnie zawody rozegrał Hubert Pilipczuk.

– Nasz stoper zdobył dwa piękne gole z rzutów wolnych. W obu sytuacjach, w 18 i 42 minucie, uderzał sprytnie, po ziemi, obok muru – opowiada Artur Wawruszak, kierownik drużyny z Wierzbicy. Pilipczuk miał szansę na hattricka, ale w 75 min. nie wykorzystał rzutu karnego. Jego strzał obronił Jakub Drzymalski, który w przerwie zmienił kontuzjowanego Żmudzińskiego. – Nasza dominacja nie podlegała żadnej dyskusji. Pięknego gola na 7:0 po dośrodkowaniu Tymoteusza Nyszko zdobył strzałem z powietrza z ok. 7 m Jakub Jaglewicz. Mogliśmy wygrać dziś nawet wyżej, ale sytuacji „sam na sam” nie wykorzystali Karol Knot i Jaglewicz, a Chlebiuk trafił w poprzeczkę – mówi Wawruszak.

Bug tylko dwa razy przedostał się pod pole karne gospodarzy. W 55 i 60 min. dobrze interweniował jednak Rafał Zagraba. W końcówce meczu Patryk Bąk miał już prze sobą pustą bramkę Bugu, ale jego strzał odbił się na nierówności i wyleciał za boisko. – Cała drużyna zagrała dziś kapitalne zawody i to mimo panującego upału. Brawo! – podsumowuje Wawruszak. (kg)

Myśleli już o wakacjach

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 4:0 (1:0)

1:0 – Miedźwiedź (11), 2:0 – Sawicki (50 karny), 3:0 – Rycerz (59), 4:0 – Sawicki (63).

HETMAN: Ścibak (70 Ł. Winnicki) – Krzysztoń, Widz, Sawicki, Małek, Miedźwiedź, Ździebło (46 Wanielista), Puchala (46 Rycerz), Koprucha (46 T. Prus), Gieleta, Basiak (62 K. Prus). – Trener – Piotr Kapłon.

ORZEŁ: Wikło – K. Trusiuk. D. Trusiuk, Bazela, Nazaruk (70 Kopeć), Binkiewicz, A. Olender, Tomaszewski, Ł. Tatysiak, Czapla, Olęder. Trener – Kamil Góra.

Zawodnicy Hetmana Żółkiewka już przed meczem z Orłem wiedzieli, że nie mają szans na awans do IV ligi. Lider, Brat, dzień wcześniej pokonał Znicz 3:1 i stało się jasne, że podopieczni Piotra Kapłona nie wyprzedzą już zespołu z Siennicy Nadolnej.
– Sytuacja w tabeli i fakt, że było dziś piekielnie gorąco, sprawiło, iż mecz przebiegał w atmosferze wakacyjnej, w dość wolnym tempie – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka.

– Trener dał dziś odpocząć naszym podstawowym zawodnikom. Na ławce mecz zaczęli np. Wanielista, czy Rycerz, a Szymonek w ogóle nie pojawił się na murawie. Mimo to wygraliśmy z Orłem pewnie i jak najbardziej zasłużenie – podkreśla Koprucha. Pierwsza bramka padła już w 11 min. Świetną asystą podpisał się Damian Koprucha, a Patryk Miedźwiedź w sytuacji „sam na sam” nie dał szans Tomaszowi Wikło. Po zmianie stron Łukasz Sawicki pewnie wykorzystał jedenastkę i zespół ze Srebrzyszcza stracił wszelkie nadzieje na korzystny wynik.

– Kontrolowaliśmy przebieg boiskowych zdarzeń, a gdy nadarzała się okazja, atakowaliśmy – mówi Koprucha. W 59 min. było już 3:0. Koronkową akcję gospodarzy strzałem z bliska zakończył Rycerz. Gola meczu zdobył jednak Sawicki. – Uderzył z ostrego kąta, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki gości – mówi Koprucha. Warto dodać, że w 70 min. na murawie zameldował się rezerwowy bramkarz Hetmana Łukasz Winnicki, który w weekend skończył 40 lat.

– I bronił bardzo dobrze, w jednej sytuacji uratował nas od utraty gola – podkreśla Koprucha. Gospodarze mogli wygrać wyżej, ale np. Rycerz trafił w poprzeczkę, Miedźwiedź nie wykorzystał sytuacji z kategorii „sam na sam”, groźnie z dystansu uderzał też Gieleta. – W sumie to mecz bez historii, pewnie przez nas wygrany. Goście w zasadzie nam nie zagrażali – podsumowuje kierownik zespołu z Żółkiewki. (kg)

Ambicja Spółdzielcy nagrodzona

FRASSATI FAJSŁAWICE – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE (1:1)

0:1 – Borek (14 karny), 1:1 – P. Przebirowski (38), 2:1 – P. Przebirowski (81), 2:2 – K. Poliszuk (84).

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Suszek, P. Przebirowski, Slobodyan, Karol Błaziak (81 Smyk), Chruściel, Gęca, Robak, Kostka, Przybylski (76 J. Gieracz). Trener – Rafał Robak.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Jędruszak, Wawruszak, Borek, Dawid Orłowski, Okoń, Poliszuk, Mróz, Damian Orłowski, R. Pasternak, Gomułka (82 Mazurek). Trener – Dariusz Kuchta.
Zawodnicy Spółdzielcy jechali do Fajsławic, jak na stracenie. – Mieliśmy bardzo duże problemy z zebraniem jedenastu ludzi na mecz, ostatecznie w ostatniej chwili pojawił się jeszcze Gomułka i było nas dwunastu.

Trzeba jednak przyznać, że połowę składu stanowili juniorzy, a połowę tzw. starszyzna. Logika wskazywała więc na to, że wysoko przegramy – przyznaje Dariusz Kuchta, trener zespołu z Siedliszcza. Kuchta zaapelował do zespołu o ambitną postawę, jednocześnie ustawił zespół ultradefensywnie. To przynosiło zamierzony efekt. Gospodarze bili głową w mur, a goście próbowali kontratakować.

I w 14 min. właśnie szybko kontratak przyniósł gola Spółdzielcy. W polu karnym Frassati faulowany był Krzysztof Poliszuk, a Szymon Borek strzałem z 11 m pewnie pokonał Mazura. Zespół z Fajsławic nie załamał się i nadal atakował. W 38 min. gospodarze dopięli swego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Patryk Przebirowski strzałem głową wyrównał.

Po zmianie stron Spółdzielca wciąż skutecznie się bronił, kilka dobrych interwencji zanotował też Przemysław Pawlak. Mur złożony z zawodników gości pękł dopiero w 81 min. Po pięknej akcji silnym strzałem popisał się P. Przebirowski i było 2:1. Wydawało się, że nic nie odbierze już zwycięstwa gospodarzom.

– Tymczasem już trzy minuty później odebraliśmy piłkę zespołowi Frassati. Borek podał ją do Poliszuka, a ten w akcji „sam na sam” pokonał bramkarza Fajsławic. Zremisowaliśmy, czego chyba sami się nie spodziewaliśmy. Dziękuję drużynie za podjętą walkę. Indywidualnie muszę pochwalić młodego Krzysztofa Poliszuka, grał dziś super zawody – mówi Kuchta. (kg)

Tabela

1. Brat Siennica Nadolna 25 63 20-3-2 104-35
2. Hetman Żółkiewka 25 63 20-3-2 96-41
3. Ogniwo Wierzbica 25 55 17-4-4 82-34
4. Granica Dorohusk 25 42 12-6-7 58-42
5. Orzeł Srebrzyszcze 25 38 11-5-9 50-43
6. Ruch Izbica 25 35 10-5-10 56-48
7. Spółdzielca Siedliszcze 25 34 9-6-10 40-50
8. Frassati Fajsławice 25 33 9-6-10 59-56
9. Unia Rejowiec 25 32 9-5-11 54-55
10. Bug Hanna 25 30 8-6-11 66-79
11. Znicz Siennica Różana 25 24 7-3-15 29-62
12. Start Pawłów 25 22 5-7-13 53-75
13. Agros Suchawa 25 19 5-4-16 43-75
14. Sawena Sawin 25 4 1-1-23 17-112
START PAWŁÓW – SAWENA SAWIN 3:0 (walkower)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here