V LIGA. Sypnęło niespodziankami

W drugiej kolejce klasy okręgowej nie zabrakło niespodzianki. O największą postarali się piłkarze Orła Srebrzyszcze, pokonując u siebie wyżej notowaną Granicę Dorohusk. Drugą niespodziankę sprawili zawodnicy Spółdzielcy Siedliszcze, którzy w ostatniej chwili urwali punkty faworyzowanemu Ogniwu. Zaskoczeniem jest też końcowy wynik meczu Bug – Hetman. Trzy punkty zostały w Hannie, choć goście wydawałoby się, przed meczem byli zaliczani do faworytów. Inna sprawa, że na mecz udali się w osłabionym składzie. Ważne wyjazdowe zwycięstwo po porażce w pierwszym meczu odniósł Ruch Izbica, który wygrał w Suchawie. Dobry mecz rozegrali piłkarze Frassati Fajsławice, a słabość Startu/Regent wykorzystał Znicz Siennica Różana. W meczu dwóch Unii o jedną bramkę lepsza okazała się ta z Białopola. Oto komplet wyników i relacje z sobotnio-niedzielnych spotkań:

Kłopoty Startu Pawłów

START REGENT PAWŁÓW – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 1:4 (0:3)

0:1 – Olszyna (3), 0:2 – Kamil Mazurek (6), 0:3 – Piotr Mazurek (16), 0:4 – Olszyna (70), 1:4 – Krystian Kister (87).

START: Skrzypa – Błaziak (63 Celegrat), Jarząbski, Kamil Kister, Kozioł (46 J. Krystjańczuk), Remiś, Żukowski, Siepsiak, Stasiak, Klempka (46 Rasiński), Petrykowski (20 Krystian Kister). Trener – Krzysztof Klempka.

ZNICZ: Karczmarek – Bryda (72 Żebrowski), Basiński (82 Furtak), Pylak (87 Sz. Cichosz), Tywoniuk (85 D. Dobosz), Bas, K. Mazurek, Piotr Mazurek, Olszyna, M. Dobosz, Przemysław Mazurek (46 Żelisko). Trener – Mirosław Basiński.

Już przed rozpoczęciem tego sezonu chełmskiej ligi okręgowej wiadomo było, że nie będzie on łatwy dla zespołu z Pawłowa. Władze klubu przyznały wręcz, że rozważały wycofanie Startu Regent z rozgrywek. Powód? Z drużyną seniorów pożegnało się wielu podstawowych zawodników, a następców widać nie było. Ostatecznie udało się uzbierać chętnych do gry, a kierowanie Startem powierzono doświadczonemu Krzysztofowi Klempce. Pierwszy mecz Startu przegrany z Hetmanem Żółkiewka 0:5, pokazał bezlitośnie, w jakim miejscu jest ekipa z Pawłowa. Niestety, niewiele lepiej było w drugiej kolejce, w pojedynku ze Zniczem. Drużyna z Siennicy Różanej, również ma nowego szkoleniowca, Mirosława Basińskiego, ale w przeciwieństwie do Startu Regent, utrzymała trzon kadry, a nawet się wzmocniła. I od pierwszej minuty goście w Pawłowie dominowali. Już w 3 min. koronkową akcję Znicza silnym strzałem zamknął Alan Olszyna.

Minęły kolejne trzy minuty i było już 0:2, a na listę strzelców wpisał się tym razem Kamil Mazurek. Goście grali z polotem i nadal atakowali, w efekcie w 16 min. było już 0:3, a losy meczu zdawały się przesądzone. Tym razem celnym uderzeniem z pola karnego popisał się Piotr Mazurek. Uspokojeni wysokim prowadzeniem goście nieco zwolnili, oddali pole Startowi, ale gospodarze nie potrafili tego wykorzystać. Po zmianie stron mecz był nieco bardziej wyrównany, jednak sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Dopiero w 70 min. Znicz podwyższył prowadzenie na 4:0, a drugi raz na listę wpisał się Olszyna. Podopiecznych Krzysztofa Klempki można pochwalić za ambitną grę do końca. Choć przegrywali czterema bramkami nie zwiesili głów, a przeciwnie zaatakowali. W 79 min. wywalczyli rzut karny, jednak strzał Filipa Siepsiaka z jedenastu metrów obronił Tomasz Kaczmarek. Co ciekawe, bramkarz Znicza dokonał tego w drugim, kolejnym meczu tego sezonu. Tydzień temu obronił rzut karny w starciu z Hutnikiem Dubeczno. W 87 min. gospodarze dopięli swego. Honorowe trafienie zaliczył Krystian Kister, ale trzy punkty pojechały do Siennicy Różanej. (kg)

Hetman Hanny nie zdobył

BUG HANNA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 4:2 (1:0)

1:0 – Wysokiński (32), 1:1 – Sawicki (46), 2:1 – A. Jaworski (54), 3:1 – Więcaszek (62), 4:1 – J. Jaworski (74), 4:2 – Sawicki (90).

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Żakowski, Babkiewicz, Masztaleruk, A. Jaworski, Wysokiński (86 K. Stolarczuk), K. Mikulski (80 J. Stolarczuk), J. Jaworski (75 Kowalik), Więcaszek, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

HETMAN: Winnicki – Widz, Ździebło, Sawicki, Basiak, Puchala, K. Prus (46 T. Prus), Koprucha, Więckowski, Kapłon (88 P. Prus), Amerla. Trener – Piotr Kapłon.

Trener Bugu, Paweł Oponowicz po meczu przyznał, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego był spokojny o końcowy wynik. – Byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania i od pierwszej minuty narzuciliśmy przeciwnikowi swój styl gry – podkreśla. – Strzeliliśmy dziś cztery bramki, ale ze skuteczności swojej drużyny nie jestem zadowolony. Powinniśmy zdobyć co najmniej dziesięć goli, bo stworzyliśmy sobie mnóstwo dogodnych sytuacji podbramkowych.

Do przerwy gospodarze prowadzili różnicą jednego gola, a tuż po zmianie stron Hetman doprowadził do remisu. – Przeciwnik wykorzystał chwile dekoncentracji w naszych szeregach i zdobył bramkę. Mimo to szybko wróciliśmy do swojej gry i kilka minut później znów wyszliśmy na prowadzenie. Chcieliśmy zdobyć kolejne gole, by kontrolować mecz. Sztuka ta udała się nam i przy wyniku 4:1 graliśmy już spokojnie, utrzymując korzystny rezultat do ostatniego gwizdka sędziego – dodaje P. Oponowicz.

Hetman w samej końcówce zmniejszył rozmiary porażki. Andrzej Koprucha, kierownik drużyny z Żółkiewki z przegranej nie robi jednak tragedii. – Wcale źle nie graliśmy, patrząc na nasz skład. Zabrakło dziś aż sześciu zawodników z pierwszej jedenastki: Ścibaka, Rycerza, Szymonka, Krzysztonia, Małka i Gielety. Mimo to, źle nie wyglądaliśmy. Bug miał swoje sytuacje, my swoje. Faktem jest, że gospodarze grali skuteczniej i wygrali. My w każdym meczu chcemy grać o wygraną i nie patrzymy w przyszłość. Co wyjdzie z naszego grania, to wyjdzie. To dopiero druga kolejka. Przed nami kolejny mecz i na pewno będziemy chcieli przygotować się do niego jak najlepiej, i powalczyć o komplet punktów – stwierdził A. Koprucha.(d)

Granica padła po przerwie

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – GRANICA DOROHUSK 4:3 (0:0)

1:0 – Rzeszut (51), 2:0 – A. Olender (53), 3:0 – A. Olender (57), 4:0 – A. Olender (68), 4:1 – M. Antoniak (75), 4:2 – Słomka (90), 4:3 – Świderski (90+2).

ORZEŁ: Drewiecki – Malinowski (55 Sz. Tatysiak), Bazela, R. Radecki, Mikulski, Czapla, Rzeszut (65 Nestorowicz), M. Olender, Tomaszewski (70 Ł. Tatysiak), A. Olender (86 Kopeć), Bohuniuk (80 Horbatenko) Trener – Dominik Drewiecki.

GRANICA: Kopeć – A. Antoniak (82 Świderski), Piotrowski, Sokołowski (69 Słomka), Swatek, Alikowski (69 Gregorczuk), M. Antoniak, Marek Grzywna, Pieczykolan, Niemiec, Ciechoński. Trener – Marek Grzywna.

Pierwsza połowa meczu w Srebrzyszczu była wyrównana, ze wskazaniem na gości, którzy dwa razy pokonywali Dominika Drewieckiego, grającego trenera Orła, ale dwa razy sędzia odgwizdywał spalonego. – W tej części meczu było dość dużo akcji podbramkowych, ale też sporo niedokładności w grze obu drużyn – mówi Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy Dorohusk. Najlepsze okazje dla przyjezdnych mieli Przemysław Pieczykolan, który trafił w słupek, i Dominik Swatek, który tuż przed gwizdkiem na przerwę, przestrzelił w dogodnej sytuacji z pięciu metrów.

Nikt chyba wówczas nie przypuszczał, że po zmianie stron mecz będzie miał zgoła inny przebieg… Tym bardziej, że Granica drugą połowę zaczęła dobrze. W 50 min. podopieczni Marka Grzywny wywalczyli rzut karny, ale nie zamienili go na bramkę. Z jedenastu metrów strzelał Michał Niemiec, lecz Drewiecki świetnie interweiował. Zawodnicy z Dorohuska brutalnie przekonali się o prawdziwości porzekadła, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Między 51, a 57 minutą spotkania stracili trzy gole! Najpierw na listę strzelców wpisał się nowy nabytek Orła – Tomasz Rzeszut, a później, w odstępie zaledwie czterech minut dwa razy Andrzej Olender. Gdy w 68 min. świetnie dysponowany A. Olender zdobył swojego trzeciego, a czwartego dla Orła gola wydawało się, że jest po meczu.

Podrażnieni goście rzucili się jednak do odrabiania strat i niewiele brakowało by zdołali doprowadzić do remisu! Najpierw na 4:1 w 75 min. trafił Michał Antoniak, a w 90 i 91 min. z dystansu świetnie uderzali Arkadiusz Słomka i Grzegorz Świderski, ale trzy punkty zostały w Srebrzyszczu. – Druga połowa była naszym wykonaniu dość żenująca – przyznaje Konrad Czebiera. – Z pewnością niestrzelony w 50 minucie karny podciął nam skrzydła. W końcówce uratowaliśmy honor strzelając trzy gole, ale nie zmienia to faktu, że prezentowaliśmy się momentami bezradnie – dodaje wiceprezes Granicy. Wygrana Orła to na pewno niespodzianka, bo mimo wszystko zespół z Dorohuska przed sezonem był wyżej notowany. (kg)

Frassati za mocne na beniaminka

FRASSATI FAJSŁAWICE – HUTNIK DUBECZNO 5:2 (2:1)

1:0 – Gęca (6), 1:1 – Kaczanowski (29), 2:1 – Młynarczyk (41), 2:2 – Struski (50), 3:2 – K. Przebirowski (66), 4:2 – Przybylski (81), 5:2 – Robak (86).

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Brzyski (71 Robak), P. Przebirowski, Ciempiel, Młynarczyk, Smyk (46 Dunda), Gęca, Chruściel (87 Suszek), Karol Błaziak (46 Kostka), S. Baran (64 Przybylski). Trener – Rafał Robak.

HUTNIK: Jaworski – Głuch, Jędruszak, Struski, Kaczanowski, Nowicki (72 Korzeniowski), Stalbowski, Kończal, Krawczyk, Gałąska, Stalbowski. Trener – Grzegorz Nowicki.

Frassati rozegrało dobre spotkanie i zasłużenie zgarnęło trzy punkty. Od pierwszych minut zarysowała się spora przewaga podopiecznych Rafała Robaka. Już w 6 min. gospodarze wyszli na prowadzenie i wydawało się, że kolejne gole to tylko kwestia czasu. – Mieliśmy bardzo dużo sytuacji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać – mówił po spotkaniu szkoleniowiec zespołu z Fajsławic. – Przeciwnik groźnie kontrował i zamiast podwyższenia prowadzenia padła bramka wyrównująca.

Przed przerwą gospodarze zdołali zdobyć drugiego gola, jednak kilka minut po zmianie stron Hutnik znów doprowadził do remisu po rzucie rożnym. – Mimo to w dalszym ciągu mieliśmy dużą przewagę, ale nie wykorzystywaliśmy stuprocentowych sytuacji – podkreśla Robak. – W końcu zdobyliśmy trzecią bramkę i grało się nam łatwiej. Dwa kolejne gole padły po sytuacjach w polu karnym. Wygraliśmy z dużą przewagą, ale trzeba przyznać, że przeciwnik postawił warunki – dodaje trener gospodarzy.

Grzegorz Nowicki, szkoleniowiec beniaminka z Dubeczna, przyznaje, że przeciwnik był bardzo dobrze dysponowany, lepszy pod względem piłkarskim, jednak jego zespół przy odrobinie szczęścia mógł pokusić się o jeden punkt. – Do 70 minuty mieliśmy remis, broniliśmy się dobrze, szczęście nam dopisywało i nawet mieliśmy świetną okazję, by wyjść na prowadzenie, której jednak nie wykorzystaliśmy. Potem była kontrowersyjna decyzja sędziego, który naszym zdaniem nie podyktował dla nas jedenastki za zagranie piłki ręką w polu karnym. Zabrakło nam około 20 minut do tego, by cieszyć się z remisu. Niemniej jednak muszę przyznać, że Frassati to naprawdę dobra drużyna, z taką grą powinno znaleźć się w pierwszej czwórce tej ligi – dodaje Nowicki.(d)

Ruch był skuteczniejszy

AGROS SUCHAWA – RUCH IZBICA 2:3 (1:0)

1:0 – B. Swatowski (38), 1:1 – Kryłowicz (63), 2:1 – Kryłowicz (70), 2:2 – Sekulski (72), 2:3 – Śliwa (75).

AGROS: Danielczuk – E. Mikulski, Karwowski, Hrycak, Lejko, Boczuliński, K. Węgliński (69 Piotrowski), Sekulski (80 Kopczewski), K. Staszewski (20 B. Swatowski), Baj (88 Pińkowski), S. Staszewski. Trener – Jacek Płoszaj.

RUCH: Sasim – Czochrowski (65 Kaszak), Blonka, Frącek, Kalita, Lewandowski, Babiarz (50 Kryłowicz), Śliwa (81 Binek), Jaremek (82 Witkowski), Gałka. Trener – Roman Blonka.

– To był typowy mecz walki – przyznali zgodnie po ostatnim gwizdku Robert Wójcik, prezes Agrosu i Roman Blonka, trener Ruchu. – Sporo było rywalizacji w środku pola, dość mało sytuacji podbramkowych – dodaje Wójcik. Lepiej mecz rozpoczęli gospodarze. W 38 min. po ładnej oskrzydlającej akcji piłka trafiła na głowę Bartłomieja Swatowskiego i zrobiło się 1:0. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. – Niestety po zmianie stron zagraliśmy gorzej, pojawiła się nerwowość i niepotrzebne błędy – opowiada Wójcik.

W 63 min. po rzucie wolnym piłka trafiła do Kryłowicza, który z bliska pokonał Danielczuka. Siedem minut później Ruch wyszedł na prowadzenie. – Ponownie wywalczyliśmy stały fragment gry, tym razem rzut z autu, i ponownie piłka trafiła do Kryłowicza, który nie dał szans bramkarzowi gospodarzy – opowiada Roman Blonka, trener zespołu z Izbicy. Co prawda w 72 min. Sekulski wyrównał ładnym uderzeniem z dystansu, ale końcówka znów należała do Ruchu. W 75 min. składną akcję gości przytomnie zamknął Śliwa. – Wygraliśmy, wywalczyliśmy trzy punkty na wyjeździe i z tego się cieszymy, choć sam mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie. W pierwszej połowie mogliśmy strzelić przynajmniej jednego gola, ale Michał Gałka trafił w poprzeczkę – mówi Blonka.

Paradoksalnie z gry swoich zawodników zadowolony jest Robert Wójcik. – Przed sezonem mieliśmy kłopoty ze składem. Dziś na treningu mamy 24 osoby, dziś pięciu zawodników nie zmieściło się w protokole meczowym. Przyszedł nowy trener, Jacek Płoszaj, i już widać efekty jego pracy. Przegraliśmy z Ruchem, ale nasza gra była całkiem dobra, po prostu popełniliśmy za dużo błędów w obronie i stąd taki wynik – podsumowuje prezes Agrosu. (kg)

Spółdzielca walczył do końca

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – OGNIWO WIERZBICA 3:3 (1:2)

1:0 – Mróz (10), 1:1 – Siwek (26), 1:2 – K. Klimowicz (38), 1:3 – P. Bąk (49), 2:3 – Borek (59 karny), 3:3 – Borek (90+3 karny).

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Wawruszak (75 Socha), Daniel Orłowski (50 Damian Orłowski), Borek, Osoba, Roczon (50 Lechowski) Mróz, Jędruszak (82 Dawid Orłowski), Poliszuk, Antonowicz, Sawicki. – Trener – Dariusz Kuchta.

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Pełczyński, Siwek, Jusiuk (84 D. Klimowicz), Chlebiuk, Stańczuk (57 Dzierba), Knot, K. Klimowicz (57 Krzyżanowski), P. Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

Ogniwo było zdecydowanym faworytem meczu ze Spółdzielcą. Tymczasem to gospodarze dość szybko wyszli na prowadzenie. Po wymianie kilku podań na strzał z ostrego kąta zdecydował się Mroczek i Zagraba skapitulował. – Próbowaliśmy odrabiać straty, ale nie łatwo się grało przeciw drużynie, która cofnęła się i czekała tylko na kontry – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. Goście dopięli swego w 26 min. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Pilipczuk, a Siwek strzałem głową pokonał Pawlaka. Jeszcze przed przerwą zespół z Wierzbicy wyszedł na prowadzenie. Po podaniu Chlebiuka sytuację „sam na sam” ładną podcinką wykorzystał Konrad Klimowicz. – Zamiar po zmianie stron Patryk Bąk trafił z 5 m po podaniu od Jusiuka i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą – mówi Wawruszak. – Tym bardziej, ze mieliśmy okazje na kolejne gole. W 59 min. Siwek nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, a w 60 min. Bąk minimalnie chybił – dodaje. Spółdzielca nie poddał się i wywalczył dwa rzuty karne zamienione na gole przez Szymona Borka. – Chłopcy dziś powalczyli, grali ambitnie, z sercem i zasłużyli na ten remis – mówi Dariusz Kuchta. – Cieszymy się, tym bardziej, że Ogniwo było faworytem – dodaje. Zupełnie inne nastroje panują po meczu w Wierzbicy. – My dziś nie wywalczyliśmy punktu, a straciliśmy w głupi sposób dwa – ocenia Wawruszak. (kg)

Rutyniarz Leśnicki załatwił Rejowiec

UNIA REJOWIEC – UNIA BIAŁOPOLE 1:2 (0:0)

1:0 – Kloc (68), 1:1 – Leśnicki (73), 1:2 – Leśnicki (84).

UNIA R.: Pastuszak – Kloc, Brzezicki, Chybiak, W. Rossa (67 Karauda), K. Czerwiński (82 Pietruszka), Pawlicha, Terlecki (46 A. Czerwiński), Górny, Paśnik, Szczepanik. Trener – Tomasz Sąsiadek.

UNIA B.: Chwedorczuk – M. Cor, Bureć, Piekaruk, K. Cor, Domińczuk, J. Łukaszewski (70 Parada), Starzyński (89 Krasnowski), Ostrowski, Steciuk (46 Leśnicki), Gąsiorowski. Trener – Robert Tarnowski.

Pierwsza połowa meczu należała do Unii Rejowiec. Gospodarze śmielej atakowali, ale brakowało im wykończenia. – Gole mogli zdobyć np. Kuba Czerwiński, a Terlecki trafił w poprzeczkę. Mieliśmy kilka ciekawych akcji oskrzydlających, ale zawsze czegoś brakowało – mówi Marcin Palonka, kierownik drużyny Unia Rejowiec. Goście, spadkowicz z IV ligi, w pierwszej części meczu praktycznie nie zagrozili bramce Pastuszaka. Po zmianie stron to podopieczni Tomasza Sąsiadka wciąż mieli inicjatywę. Przypieczętowali ją bramką w 68 min. Ładnym uderzeniem z kilku metrów popisał się Kloc. – Wcześniej, bo od początku drugiej połowy na boisku pojawił się Sławomir Leśnicki, i to on odwrócił losy spotkania – mówi Robert Tarnowski, trener Unii Białopole. W 73 min. Leśnicki strzałem z bliska wykończył składną akcję gości, a w 84 min. dostał piłkę stojąc tyłem do bramki, nagle się z nią obrócił i strzałem z woleja trafił w samo okienko bramki zespołu z Rejowca. – To był prawdziwy majstersztyk – mówi Tarnowski. – Unia Rejowiec atakowała, ale my mieliśmy doświadczonego Sławka Leśnickiego i to on dał nam wygraną, choć sprawiedliwszy chyba byłby remis – podsumowuje Tarnowski.

– Pozostał niedosyt – mówi z kolei Marcin Palonka. – Byliśmy lepsi, prowadziliśmy grę, a Białopole oddało dwa strzały o strzeliło dwie bramki. Musimy popracować nad skutecznością i być uważniejsi w grze obronnej – podsumowuje kierownik Unii Rejowiec. (kg)

Tabela
1. Frassati Fajsławice 2 6 2-0-0 7-2
2. Ogniwo Wierzbica 2 4 1-1-0 7-3
3. Znicz Siennica Różana 2 4 1-1-0 6-3
4. Bug Hanna 2 4 1-1-0 4-2
9. Unia Białopole 2 4 1-1-0 2-1
5. Hetman Żółkiewka 2 3 1-0-1 7-4
6. Unia Rejowiec 2 3 1-0-1 4-2
7. Agros Suchawa 2 3 1-0-1 4-3
8. Orzeł Srebrzyszcze 2 3 1-0-1 4-5
13. Ruch Izbica 2 3 1-0-1 3-6
10. Hutnik Dubeczno 2 1 0-1-1 4-7
11. Spółdzielca Siedliszcze 2 1 0-1-1 3-6
12. Granica Dorohusk 2 0 0-0-2 4-6
14. Start Pawłów 2 0 0-0-2 1-9

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here