V LIGA. Wszystko się może zdarzyć…

Brat Cukrownik Siennica Nadolna już w Rejowcu mógł otwierać szampany i świętować awans do czwartej ligi. Podopieczni Andrzeja Ignaciuka trafili jednak na dobrze dysponowaną Unię i przegrali, mimo że przeciwnik nie miał najmocniejszego składu. Potknięcie lidera wykorzystał Hetman Żółkiewka, który u siebie pokonał Granicę Dorohusk. Gospodarze już po kwadransie gry prowadzili różnicą trzech goli. Rywalizacja między Bratem a Hetmanem może rozstrzygnąć się już w najbliższej kolejce, pod warunkiem, że zespół z Siennicy Nadolnej zwycięży u siebie ze Zniczem. Kolejny dobry mecz zanotowało Ogniwo Wierzbica, które wygrało z Ruchem Izbica. Ważne wyjazdowe zwycięstwo zanotowało Frassati Fajsławice, choć rywale – zawodnicy Orła Srebrzyszcze tanio skóry nie sprzedali. Niezwykle ważny punkt w Hannie wywalczył Start/Regent Pawłów. Oto relacje ze wszystkich rozegranych w miniony weekend spotkań:

Świetna seria Frassati

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – FRASSATI FAJSŁAWICE 0:2 (0:1)

0:1 – Gęca (29), 0:2 – D. Trusiuk (73 samobójcza).
ORZEŁ: Wikło – Sz. Tatysiak, D. Trusiuk, K. Trusiuk (80 Mikulski), Binkiewicz (50 Bazela), A. Olender, M. Olender (80 Kopeć), Horbatenko, Olęder (55 S. Tatysiak), Tomaszewski, Adamiec. Trener – Dominik Drewiecki.

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Suszek, P. Przebirowski, T. Madeja (77 Slobodyan), S. Baran, Chruściel (85 Smyk), Dunda, Kostka (87 Karol Błaziak), Gęca, Dobrzyński (70 Przybylski). Trener – Rafał Robak.

W niedzielę w Srebrzyszczu spotkały się dwie drużyny ze środka tabeli. O ile jednak Orzeł przeżywa ostatnio pewien kryzys (przegrał dwa spotkania z rzędu), o tyle zespół z Fajsławic jest na fali. Podopieczni Rafała Robaka grają dobrze, albo bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że nie przegrali od sześciu spotkań, a wysoko wygrali z Agrosem Suchawa, czy Zniczem Siennica Nadolna, a także zremisowali z liderem Bratem Siennica Nadolna.

– Spotkanie z Frassati było moim zdaniem bardzo wyrównane, gra toczyła się od jednej bramki do drugiej, cios za cios, tyle, że to goście byli skuteczniejsi – mówi Adam Sikorski, prezes Orła. W pierwszej połowie gospodarze stworzyli jedną stuprocentową sytuację. Na strzał z dystansu zdecydował się Horbatenko. Piłka trafiła w spojenie bramki Frassati, dopadł do niej Adamiec, ale jego dobitka wylądowała na… słupku. – To powinien być gol, zabrakło jednak szczęścia. Dobrze graliśmy do pola karnego gości, ale brakowało nam przysłowiowej kropki nad „i”. Warto dodać, że co najmniej raz od pewnego gola uchronił nas Tomek Wikło broniąc w sytuacji „sam na sam” z jednym z zawodników gości. Niestety, to kolejny mecz gdzie gramy nieskutecznie. Z gry zasłużyliśmy na remis – ocenia prezes zespołu ze Srebrzyszcza.

Rafał Robak, trener Frassati, cieszy się z kolejnych trzech punktów, tym bardziej, że wywalczonych na trudnym terenie. – Zawsze ciężko się nam gra w Srebrzyszczu, pogoda też dziś nie pomagała, bo lało, ale chłopcy stanęli na wysokości zadania – komentuje. Goście objęli prowadzenie po tym, jak Dawid Gęca pokonał w sytuacji „sam na sam” Tomasza Wikło. – Po zmianie stron w mojej ocenie nadal częściej zagrażaliśmy bramce rywala niż Orzeł naszej – mówi Robak. Zespół z Fajsławic dopiął swego w 74 min. Piłkę wrzuconą w pole karne gospodarzy próbował wybić Daniel Trusiuk, ale zrobił to tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza.

– Cieszy mnie też to, że drugi mecz z rzędu nie straciliśmy żadnego gola. Z tym był problem – podsumowuje Rafał Robak. (kg)

Demolka w kwadrans

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – GRANICA DOROHUSK 5:3 (4:1)

1:0 – Małek (6), 2:0 – Małek (10), 3:0 – Basiak (13), 4:0 – Koprucha (28), 4:1 – Alikowski (45), 4:2 – M. Antoniak (48), 4:3 – Komosa (52), 5:3 – K. Prus (63).

HETMAN: Ścibak – Wanielista (33 K. Prus), Widz, Sawicki, Małek, Miedźwiedź, Żdziebło, Puchala, Szymonek (10 T. Prus, 80 Kaplon), Koprucha, Basiak. Trener – Piotr Kapłon.

GRANICA: Kopeć – Świderski (75 Słomka), P. Ruszkiewicz (46 Gregorczuk), A. Antoniak, Piotrowski, Rondoś, M. Antoniak, Pieczykolan, Niemiec, Alikowski, Komosa. Trener – Marek Grzywna.

By wciąż mieć szanse na awans do IV ligi Hetman musiał wygrać niedzielny mecz z dobrze spisującą się ostatnio Granicą i liczyć na potknięcie Brata w Rejowcu. Nikt na stadionie w Żółkiewce nie spodziewał się chyba jednak, że już po 13 minutach będzie 3:0, a po 28 min. 4:0 dla gospodarzy. – Zagraliśmy najsłabsze 45 minut w tej rundzie – komentuje Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy Dorohusk. – Wyszliśmy na boisko totalnie rozkojarzeni i po kwadransie przegrywaliśmy już 0:3. Każda akcja gospodarzy kończyła się bramką – relacjonuje. Świetnie w mecz wszedł Rafał Małek. To on w niespełna cztery minuty dwa razy wpisał się na listę strzelców, po golu dołożyli Dawid Basiak i niezawodny Damian Koprucha. Granica nie istniała. – Bardzo słabo graliśmy w tej części meczu w defensywie – przyznaje Czebiera. – Przyjechaliśmy do Żółkiewki trochę okrojonym składem, ale to nie usprawiedliwia tak słabej postawy – podkreśla.

Tuż przed przerwą gola na 4:1 zdobył Paweł Alikowski. Zawodnicy Hetmana uspokojeni wysokim prowadzeniem zaspali w tej sytuacji. W przerwie Marek Grzywna zmotywował gości do lepszej gry, a wiadomo, że na taką Granicę stać. Już 3 minuty po wznowieniu meczu na listę strzelców wpisał się Michał Antoniak, a gdy w 52 min. Damian Komosa strzelił bramkę na 4:3 w powietrzu zapachniało niespodzianką. – Wróciliśmy do gry – zauważa Czebiera. Niestety, nie na długo. Hetman przetrwał natarcie Granicy, skontrował i w 63 min. Karol Prus ponownie wyprowadził gospodarzy na dwubramkowe prowadzenie. – My graliśmy w piłkę Hetman strzelał gole. Brawa dla drużyny za walkę, druga połowa to nasza absolutna dominacja. Szkoda przespanych pierwszych 15 minut meczu, to spotkanie mogło wyglądać zupełnie inaczej gdyby nie ten kwadrans – komentuje wiceprezes Granicy.

Hetman mógł wygrać wyżej, ale w 86 min. Małek nie wykorzystał rzutu karnego. Jego strzał pięknie obronił Kopeć. – Cieszą kolejne trzy punkty, wciąż walczymy o wygraną w lidze. Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, niestety w drugiej części meczu chłopaki za bardzo się rozluźnili i Granica to wykorzystała. Na szczęście w porę opanowaliśmy sytuację. Cieszy nas gol młodego Dawida Basiaka. Kiwnął kilku zawodników i strzelił nie do obrony w długi róg – opowiada zadowolony Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka. (kg)

Brat poległ w 5 minut

UNIA REJOWIEC – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 3:1 (0:0)

1:0 – A. Czerwiński (65), 2:0 – R. Rossa (69 karny), 3:0 – Paśnik (70), 3:1 – Witka (76).

UNIA: Pastuszak – Basiński, J. Czerwiński, A. Czerwiński Górny, Paśnik (90 Wójcik), W. Rossa (81 Brzezicki), R. Rossa, Szczepanik, Sąsiadek (79 Karauda), Terlecki (88 F. Kloc). Trener – Tomasz Sąsiadek.

BRAT: K. Jopek – Pachuta (75 Korszun), Szadura (71 Szczepaniuk, 86 P. Urbański), Aleksander Urbański, Wójcik, Wędzina, Kniażuk, Ignaciuk (30 Malinowski), Płatek, Suduł, Dubaj (53 Witka). Trener – Andrzej Ignaciuk.

Brat już w Rejowcu mógł zapewnić sobie awans do czwartej ligi, ale musiał wygrać. Niestety, podopieczni Andrzeja Ignaciuka doznali drugiej porażki w sezonie i teraz, żeby awansować, muszą za tydzień wygrać ze Zniczem Siennica Różana, bo w ostatniej kolejce drużyna z Siennicy Nadolnej otrzyma punkty walkowerem za mecz z Saweną Sawin, która wycofała się z rozgrywek.

Pierwsza część spotkania nie była tak emocjonująca jak druga. – Mecz był wyrównany, byliśmy tylko dwa razy pod bramką, rywal też nie miał za wielu sytuacji. Raz uratował nas słupek, ale ta sytuacja była konsekwencją naszego błędu. W drugiej połowie straciliśmy gola, odkryliśmy się, wykorzystała to Unia i zdobyła kolejne bramki. Odpowiedzieliśmy bramką na 1:3, na więcej jednak nie było nas stać. Wygrał zespół lepszy. Do momentu straty pierwszego gola mecz był równy. Bramka na 0:1 ustawiła to spotkanie. Walczymy dalej! – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego trener gości, Andrzej Ignaciuk.

Zadowolony po spotkaniu był grający trener Unii, Tomasz Sąsiadek, który miał duży udział w zwycięstwie swojej drużyny. W starciu z liderem zanotował dwie asysty. – Przed meczem mieliśmy swoje problemy kadrowe, dlatego też na boisku pojawiło się kilku juniorów – mówi Sąsiadek. – Nastawiliśmy się ofensywnie, uznaliśmy, że nie mamy nic do stracenia i uważam, że w pierwszej połowie byliśmy lepszą drużyną, mieliśmy klarowniejsze okazje strzeleckie.

Sam Sąsiadek mógł otworzyć wynik, jednak jego strzał w 17 min. minął słupek. Dwie minuty później w słupek trafił Szczepanik, a dobitkę Terleckiego w ostatniej chwili na wślizgu zablokował obrońca.

– W drugiej połowie atakowali raz jedni, raz drudzy, ale to do nas uśmiechnęło się szczęście – opowiada Sąsiadek, który w 65 min. dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę z 5 metrów do siatki wpakował wbiegający Adrian Czerwiński. Brat chciał odrobić straty, a przyczajona Unia czekała tylko na okazje do kontrataków. W 69 min. w polu karnym gości został sfaulowany Sąsiadek i sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola zamienił Roman Rossa. Minutę później było już po meczu. Adrian Czerwiński zagrał prostopadłą piłkę na wolne pole do Pawła Paśnika, a ten będąc sam na sam z bramkarzem Brata nie zmarnował okazji. – Jeszcze w samej końcówce mogliśmy podwyższyć wynik, bo dobrą sytuację miał Szczepanik. Był sam na sam z bramkarzem, tyle że z boku bramki. Uderzył z kąta, zabrakło jednak precyzji. W sumie cieszymy się z zasłużonej wygranej. Zagraliśmy dobry mecz, podobnie jak ostatnio przeciwko Hetmanowi, tyle że wtedy przegraliśmy – dodaje T. Sąsiadek.(d)

Dobry mecz w ulewie

OGNIWO WIERZBICA – RUCH IZBICA 4:2 (2:1)

1:0 – Klimowicz (2), 2:0 – Klimowicz (5), 2:1 – Frącek (29 wolny), 3:1 – Czochrowski (60 samobójcza), 4:1 – Sobów (82), 4:2 – P. Lewandowski (88).

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Pietruszka, Stańczuk (83 Nyszko), Jusiuk (76 Czmielewski), Chlebiuk, Sobów, Klimowicz, Jaglewicz (63 Kozaczuk), Bąk. Trener – Tomasz Ciechoński.

RUCH: Sasim – Wlizło, Babiarz, Frącek, Czochrowski, P. Lewandowski, G. Lewandowski (75 Antoniak), Binek (523 Bańka), Gałka (55 Szymczuk), Pawlak (65 Zaprawa), Jaremek, Trener – Roman Blonka.

Brawa dla obu drużyn i kibiców, którzy przyszli obejrzeć niedzielne starcie Ogniwa z Ruchem w Izbicy. Całe spotkanie padał deszcz i było dość zimno, a mimo to zespołom udało się stworzyć ciekawe widowisko, które obejrzało sporo marznących widzów. – Od początku zaatakowaliśmy gości i to się opłaciło. Już po pięciu minutach było 2:0 – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. Bohaterami obu akcji byli Jusiuk i Konrad Klimowicz. – Pierwszy gol to zasługa Jusiuka. Odebrał piłkę obrońcy Ruchu i od razu zagrał ją do Klimowicza, który w akcji „sam na sam” pokonał bramkarza gości. Drugi gol to znowuż dośrodkowanie Jusiuka z prawej strony. Golkiper Ruchu wybił piłkę przed siebie, dopadł do niej Klimowicz i było 2:0 – dodaje. W 10 minucie powinno być 3:0. Tym razem asystował Klimowicz, ale Jusiuk nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z Sasimem. – Warto zauważyć, że Klimowicz grał dziś za Karola Knota, który wczoraj brał ślub i Konrad doskonale go zastąpił – zauważa Wawruszak.

W 29 min. Klimowicz strzelił, ale jeden z obrońców Ruchu wybił piłkę z linii bramkowej na róg. – A po rzucie rożnym groźnie głową uderzał Karol Sobów. Po chwili Ruch wyprowadził kontrę, wywalczył rzut wolny, który ładnym strzałem na gola zamienił Frącek. Zamiast 4:0 zrobiło się 2:1 – mówi Wawruszak. Podopieczni Romana Blonki poczuli wiatr w żagle i śmielej zaatakowali. – Ostatnie 15 minut pierwszej połowy należało do nich, ale udało się nam przetrwać bez kolejnych strat – zauważa kierownik zespołu z Wierzbicy. Po zmianie stron gospodarze znów śmielej zaatakowali. W 60 min. po dośrodkowaniu Kłosa Jusiuk walczył o piłkę z Czochrowskim. Zawodnik Ruchu wybił ją tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza. – To podcięło nam skrzydła – zauważa Roman Blonka, trener Ruchu. Gola na 4:1 wbił Karol Sobów z 5 m po dośrodkowaniu od Karola Stańczuka. Goście walczyli do końca, ale starczyło to tylko na bramkę na 2:4 Patryka Lewandowskiego w końcówce meczu. – Wygraliśmy zasłużenie – podsumowuje Wawruszak. (kg)

Start marnował „setki”

BUG HANNA – START REGENT PAWŁÓW 1:1 (1:0)

1:0 – Chwedoruk (45), 1:1 – Żukowski (65).

BUG: Żmudziński – Babkiewicz, Żakowski, Kanapliov, Trochimiuk, Onacki (75 Pawlik), Kowalik, Więcaszek (60 Ignatiuk), Shtybel, J. Jaworski, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

START: Kość – Terlecki, Krystian Kister (88 Socha), Kaszczuk (46 Rutkowski), Bala, Błaziak (85 Kamil Kister), Siepsiak, Kaczmarczyk (80 Sulowski), Rossa, Żukowski, Karabacz. Trener – Kamil Góra.

Start Regent Pawłów stworzył więcej sytuacji strzeleckich i mógł wywieźć z Hanny trzy punkty. – Nie zagraliśmy dziś najlepiej, zwłaszcza druga połowa w naszym wykonaniu jest do zapomnienia. Grało się trudno, boisko było śliskie, grząskie, sporo było niedokładności, no, ale oba zespoły miały takie same warunki do gry – mówi Hubert Kowalik, zawodnik Bugu.

Mecz lepiej zaczęli goście. Grzegorz Mazurek, prezes Startu, wylicza niewykorzystane sytuacje swojego zespołu. – 6 minuta Kaczmarczyk strzela, ale obok bramki, 16 minuta Kaszczuk strzela niecelnie, 28 min. Kaczmarczyk strzela, ale bramkarz Bugu broni – opowiada. W 45 min. gospodarze wyszli na prowadzenie. Długim podaniem popisał się Łukasz Babkiewicz, Mateusz Chwedoruk przyjął piłkę na klatkę piersiową i mocnym strzałem pokonał bramkarza gości. – Niestety, w drugiej połowie graliśmy słabo i nie zdołaliśmy utrzymać prowadzenia – mówi Kowalik. Po przerwie Start jeszcze śmielej zaatakował. Mazurek znów wylicza niewykorzystane sytuacje. – 47 minuta, strzela Kaczmarczyk, bramkarz broni, 49 minuta Siespiak ma akcję „sam na sam” nie trafia do bramki, 51 minuta Kaczmarczyk strzela w bramkarza, 55 minuta Rutkowski z wolnego nad bramką, 58 minuta Siespiak znów trafia w bramkarza – mówi prezes Startu. – Paradoksalnie gol dla nas padł w najmniej oczekiwanym momencie bo po zamieszaniu podbramkowym. Wracamy do Pawłowa z poczuciem niedosytu, można dziś było w Hannie wygrać – dodaje Mazurek. (kg)

Gol bramkarza

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – AGROS SUCHAWA 0:1 (0:0)

0:1 – M. Danielczuk (88)

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Wawruszak, Jędruszak, Braniewski (52 R. Pasternak), Borek, Poliszuk (70 Śliwiński), Mróz (75 Dawid Orłowski), Lechowski, Okoń, Gomułka, Osoba. Trener – Dariusz Kuchta.

AGROS: Tymoszczuk – Węgliński, K. Staszewski, B. Staszewski, Bylina, Hrycak, Karczewski (73 M. Danielczuk), Piotrowski, S. Staszewski, Gruszczyński (46 Tomaszewski). Trener – Robert Wójcik.

Spółdzielca pogrąża się w kryzysie. W zaległym meczu 15 kolejki drużyna z Siedliszcza nie dała rady nawet walczącemu o utrzymanie Agrosowi Suchawa, mimo, że od początku grała z przewagą jednego zawodnika. – To jest dramat, goście zaczęli mecz w dziesięciu, my w jedenastu, ale to wyglądało tak, jakbyśmy to my mieli mniej zawodników do gry – mówi Dariusz Kuchta, trener Spółdzielcy. Kuchta przyznaje, że to co prezentuje w tej rundzie jego drużyna to dramat. – Moim zdaniem na ten moment jesteśmy najsłabsi w lidze. Tylko dlatego, że jesienią udało się nam uzbierać sporo punktów dziś nie grozi nam spadek. Jeżeli jednak w przerwie letniej w zespole nie pojawią się jakieś nowe twarze, w następnym sezonie spadniemy do „A” klasy z hukiem. Nie wiem, czy będę wtedy trenerem Spółdzielcy, jeszcze nie wiem czy zostanę w klubie – mówi Kuchta.

Gospodarze w niedzielę nie oddali żadnego cennego strzału na bramkę Agrosu. Goście mieli za to trzy poprzeczki (Piotrowski z wolnego i Karczewski dwa razy z 5 metrów). Gola na wagę trzech punktów dla Agrosu strzelił za to Maciej Danielczuk, na co dzień bramkarz. – Trafił głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w samej końcówce meczu. Zagrał w polu z konieczności, bo też mamy spore kłopoty kadrowe – mówi Robert Wójcik, trener zespołu z Suchawy. Dzięki temu zwycięstwu Agros ma tyle punktów co Start Pawłów i wciąż ma szansę na utrzymanie się w lidze. (kg)

V LIGA
1. Brat Siennica Nadolna 24 60 19-3-2 101-34
2. Hetman Żółkiewka 24 60 19-3-2 92-41
3. Ogniwo Wierzbica 24 52 16-4-4 74-34
4. Granica Dorohusk 24 41 12-5-7 57-41
5. Orzeł Srebrzyszcze 24 38 11-5-8 50-39
6. Frassati Fajsławice 24 32 9-5-10 57-54
7. Ruch Izbica 24 32 9-5-10 49-47
8. Spółdzielca Siedliszcze 24 32 9-5-10 38-48
9. Unia Rejowiec 24 31 9-4-11 53-54
10. Bug Hanna 24 30 8-6-10 66-71
11. Znicz Siennica Różana 24 24 7-3-14 28-59
12. Start Pawłów 24 19 4-7-13 50-75
13. Agros Suchawa 24 19 5-4-15 42-68
14. Sawena Sawin 24 4 1-1-22 17-109

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here