W kolejce po polskość i prawa Polaka

Formalnego „egzaminu na Polaka” nie ma, wystarczy mieć polskie pochodzenie lub kilka lat pracować tu legalnie czy uczyć się w polskiej szkole. Procedury ubiegania się o polskie obywatelstwo są coraz łatwiejsze, dlatego co rok zgłasza się więcej chętnych – najczęściej z Ukrainy. I choć formalności mogą się dłużyć, w większości wnioski są rozpatrywane pozytywnie. A potem paszport i… do Niemiec.


Jak wynika z danych Oddziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców chełmskiej delegatury Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, w ciągu czterech ostatnich lat zyskaliśmy 48 nowych Polaków. A drugie tyle wniosków o nadanie obywatelstwa polskiego czeka w kolejce na rozpatrzenie (w całym województwie tylko w ub.r. wpłynęły 394 wnioski o nadanie polskiego obywatelstwa, a uzyskało je 178 osób mieszkających na Lubelszczyźnie).

W 2015 roku do chełmskiego oddziału UW wpłynęło 25 wniosków (19 od osób z Ukrainy, 1 z Republiki Południowej Afryki, 2 z Białorusi, 1 z Maroko, 1 z Wietnamu i 1 z Turcji), z czego 18 zostało rozpatrzonych pozytywnie, a 7 odrzucono. Rok później wpłynęło już 28 wniosków, z czego 27 dotyczyło osób z Ukrainy, a 1 z Rumunii. Znów 7 zostało odrzuconych, reszta zaś uzyskała polskie obywatelstwo. W 2017 roku wpłynęło „zaledwie” 20 wniosków (17 od os. z Ukrainy, 1 z Danii, 1 z Egiptu, 1 z Włoch), z czego prawie połowę (9) rozpatrzono pozytywnie, 3 odrzucono, a 8 wciąż czeka na decyzję. Z kolei w ubiegłym roku posypało się już aż 39 wniosków (34 od os. z Ukrainy, 1 z Mołdawii i 4 z Rosji). Wszystkie czekają jeszcze na rozpatrzenie, a w kolejce po prawa Polaka ustawiają się już kolejni (tylko od stycznia tego roku do urzędu wpłynęły 3 nowe wnioski, w tym 2 od os. z Ukrainy i 1 z Białorusi). Wszyscy wnioskodawcy mieszkają na terenie miasta bądź powiatu chełmskiego. W większości uczą się w polskich szkołach lub mają tu rodzinę i dzieci.

Zgodnie z ustawą obywatelstwo można nabyć z mocy prawa, przez nadanie, uznanie za obywatela polskiego oraz przywrócenie. Droga do stania się Polakiem nie jest wcale tak wyboista, jakby się to mogło wydawać (w Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów, nie ma jako takiego egzaminu z wiedzy o kraju dla cudzoziemców). W przypadku nadania obywatelstwa przez Prezydenta RP, cudzoziemiec składa wniosek właśnie za pośrednictwem wojewody. Musi jedynie wykazać, że ma polskie korzenie, mieszka w Polsce legalnie, pracuje lub uczy się oraz zna język polski. Powinien zatem przedstawić certyfikat wydany przez Państwową Komisję Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako obcego (po wcześniejszym egzaminie składającym się z części ustnej i pisemnej), ale… nie musi. Wystarczy bowiem, że przedstawi świadectwo ukończenia polskiej szkoły.

Z dniem nadania statusu obywatela nowy Polak nabywa wszystkie prawa i obowiązki wynikające z Konstytucji RP. W praktyce oznacza to, że nie tylko może wziąć udział w głosowaniu, ale też zyskuje prawo do pobierania świadczeń z pomocy społecznej (w tym „500 plus”). Przede wszystkim jednak, nabywając polskie obywatelstwo, cudzoziemiec staje się jednocześnie obywatelem Unii Europejskiej. Może już bez przeszkód w szybkim tempie uzyskać polski paszport i wyjechać za granicę. Chętnych, mimo wcześniejszych deklaracji więzi z Polską i chęci pozostania tu, nie brakuje.

Z danych Eurostatu wynika, że choć Polska na tle takich państw, jak Wielka Brytania, Niemcy czy Francja, i tak przyznaje mało obywatelstw, najwięcej z nich co roku (spośród obywatelstw dla osób spoza Unii Europejskiej) nadawanych jest Ukraińcom. W ciągu zaledwie kilku lat ta liczba gwałtownie wzrosła – o ponad 50 proc. W polskich, w tym w chełmskich, szkołach czy uczelniach z roku na rok jest coraz więcej Ukraińców. Jak wynika jednak z ostatniego badania Instytutu Spraw Publicznych (ISP), co trzeci Ukrainiec po skończonej nauce planuje wyjechać na Zachód – szkoła w Polsce to jedynie przystanek i możliwość uzyskania dyplomu w jednym z krajów UE. (pc)