W kondukcie za autobusem?

Kierowcy denerwują się na jadące zbyt wolno autobusy. – Jeździ się za nimi, jak w jakimś kondukcie! – mówi nasz Czytelnik.

– Codziennie jeżdżę do pracy drogą przez Okszów i za każdym razem jest to samo: przede mną autobus Chełmskich Linii Autobusowych wlecze się niemiłosiernie – mówi nasz Czytelnik. – Efekt jest taki, że za autobusem ciągnie się kolejka samochodów. Autobusu wyprzedzić nie można, bo jest podwójna ciągła. Ogonek rośnie, a kierowcy się wściekają. Niektórzy próbują, mimo wszystko, wyprzedzać. Zgroza! A i tym pasażerom autobusu też do śmiechu pewnie nie jest. Nie chodzi o to, aby kierowca autobusu łamał przepisy i przekraczał prędkość, ale dwadzieścia kilometrów na godzinę na liczniku to przesada.
Nasz rozmówca nie podejrzewa kierowców autobusów o złe intencje. Zastanawia się raczej, czy rozkład jazdy jest ułożony odpowiednio. – Może te autobusy muszą się tak wlec, żeby być o odpowiedniej porze na kolejnym przystanku? – dopytuje nasz Czytelnik.
Marian Pędziński z Chełmskich Linii Autobusowych obiecuje przyjrzeć się sprawie.
– Sprawdzimy tachografy i zobaczymy, z jaką prędkością jeżdżą autobusy, ale trzeba mieć na uwadze, że w tamtym rejonie na dłuższym odcinku obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km na godzinę – mówi dyrektor Pędziński. – Kierowca, który nawet za wcześnie dotrze na przystanek, może po prostu się na nim zatrzymać i zaczekać do wyznaczonej w rozkładzie godziny. (mo)