W mieście brakuje lekarzy

Istnieje obawa, że kolejki do lekarzy z podstawowej opieki zdrowotnej będą coraz dłuższe, a za kilka – kilkanaście lat może okazać się, że nie będzie miał kto leczyć mieszkańców Chełma. MSP ZOZ już dziś boryka się z dużymi problemami kadrowymi i narzeka na brak internistów. Nie pomagają ani ogłoszenia, ani też proponowane atrakcyjne zarobki.

Miejski Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej szuka do pracy lekarzy pierwszego kontaktu. Jak powiedział na ostatnim posiedzeniu komisji rodziny, zdrowia i ochrony środowiska dyrektor ośrodka, Mariusz Żabiński, MSP ZOZ od ręki jest w stanie przyjąć czterech lekarzy. Nie wie tylko, gdzie ich szukać. W Chełmie ich nie ma.

– Pracujący w MSP ZOZ lekarze są coraz starsi. Należy spodziewać się, że niedługo mogą chcieć odejść na emeryturę. Niestety, nie ma kto ich zastąpić. To jest problem wielu miast wielkości Chełma. Duże dają sobie z tym radę. I tu wcale nie chodzi o pieniądze. Rozmawiałem z wieloma dyrektorami podobnych placówek, jak nasza, w kraju i mają ten sam problem. Jest po prostu deficyt w tym zawodzie – tłumaczył dyrektor Żabiński.

W chełmskim MSP ZOZ pracowali lekarze z Lublina, jednak zrezygnowali ze względu na męczące dojazdy. – Trzy godziny w samochodzie, bo do czasu dojazdu należy dołożyć przedarcie się przez Lublin, mało komu pasuje. Lekarze uważają, że wolą ten czas poświęcić rodzinom, dlatego nie chcą przyjeżdżać do pracy w Chełmie, mimo że proponujemy godziwe stawki – twierdzi Mariusz Żabiński.

MSP ZOZ jest też gotowy przyjąć do pracy specjalistów, dermatologa oraz laryngologa, ale brakuje chętnych. Problem jest również z technikami radiologami. – Żadne ogłoszenia, nawet w prasie branżowej, Internecie, nie przynoszą efektów – dodaje dyrektor.

Na stronie internetowej ośrodka od razu pojawia się informacja o zatrudnieniu przez MSP ZOZ lekarzy ze specjalizacją z medycyny rodzinnej, pediatrii chorób wewnętrznych czy też do pracy w poradni dermatologicznej.

Słowa dyrektora Żabińskiego mogą zmartwić wielu pacjentów. Mieszkańcy obawiają się, że kolejki do lekarzy wydłużą się, a za kilka lub kilkanaście lat nie będzie miał kto leczyć… (s)