W powiecie niemal na pięści

Ostatnia sesja rady powiatu była bardzo emocjonująca

O tym, że na sesji Rady Powiatu Świdnickiego, która odbyła się w ubiegły wtorek, będzie gorąco, można było przypuszczać już po lekturze jej programu, w którym znalazło się między innymi udzielenie zarządowi absolutorium z wykonania budżetu oraz raport o stanie powiatu na koniec ubiegłego roku. Tego, że dwaj radni omal nie wyszli, by „po męsku” rozstrzygnąć wzajemne animozje, chyba jednak nikt się nie spodziewał.


Sesja zaczęła się spokojnie – od przedstawienia przez przedstawicieli Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Świdniku sprawozdania finansowego i z działalności jednostki w 2018 roku. W ocenie Jacka Kamińskiego, dyrektora szpitala, to był dobry rok dla placówki. – Pozyskaliśmy fundusze unijne na realizację projektów o wartości ponad 5,5 mln złotych, choć dla zapewnienia wkładu własnego w wysokości 30 proc. musieliśmy zaciągnąć poręczony przez powiat kredyt – mówił dyr. Kamiński, wymieniając prace, jakie udało się wykonać i sprzęt, jaki został zakupiony.

– To jednak tylko część inwestycji jakie muszą zostać przeprowadzone w szpitalu. Niezbędna jest modernizacja sieci energetycznej, wentylacyjno-klimatycznej, remont kolejnych oddziałów, w tym bloku operacyjnego, a także modernizacja parkingów oraz przeniesienie apteki z czwartego piętra na parter – wyliczał dyrektor, dodając, że placówka będzie starała się pozyskać na to fundusze zewnętrzne, ale liczy też na dotacje z powiatu.

Z kolei Barbar Stefaniak-Klimek, zastępcy dyrektora ds. lecznictwa, poinformowała radnych o zrealizowanych przez szpital procedurach medycznych. – Najwięcej pacjentów hospitalizowaliśmy w związku z chorobami układu krążenia, trawiennego, oddechowego. Przyjęliśmy 930 porodów, a wiele mam było spoza naszego powiatu. Niestety w ubiegłym roku wzrosła liczba pacjentów hospitalizowanych z powodu choroby nowotworowej – mówiła pani dyrektor, podkreślając, że świdnicki szpital wybiera wielu pacjentów spoza rejonu, co zapewne świadczy o wysokiej jakości opieki medycznej i dobrej opinii placówki.

Dyrektor Kamiński wspomniał również o zagrożeniach dla finansów i prawidłowego funkcjonowania lecznicy. Związane one są z oczekiwaniami płacowymi pracowników oraz brakiem na rynku kadry lekarskiej i problemami ze znalezieniem dla zatrudnionych w szpitalu specjalistów zastępców czy następców w przypadku zwolnień chorobowych, urlopów czy odejść na emeryturę.

Choć wśród radnych pojawiły się głosy, że docierały do nich skargi pacjentów świdnickiego szpitala na niewłaściwe potraktowanie przez lekarzy (na co dyrektor stwierdził, że nie otrzymywał takich skarg, a każda, która by do niego dotarła, zostałaby wnikliwie wyjaśniona), radni jednogłośnie przyjęli sprawozdanie.

Awantura o projekt

Złe emocje pojawiły się przy kolejnym punkcie obrad – zatwierdzeniu do realizacji projektu „Widzieć więcej” – aktywizacja społeczna mieszkańców Domów Pomocy Społecznej funkcjonujących na terenie Powiatu Świdnickiego”. Projekt, na który Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie pozyskało unijne dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego, skierowany jest do 120 mieszkańcami świdnickich domów opieki społecznej.

Przewiduje dla nich wparcie socjalne, indywidualne poradnictwo psychologiczne, ćwiczenia ruchowo-mobilizacyjne, terapie zajęciowe, wyjazdy zdrowotno-aktywizacyjne i organizację festynu podsumowującego każdą edycję projektu. Projekt ma trwać 3 lata i kosztować przeszło milion złotych, z czego 920 tys. złotych stanowi unijna dotacja. Projekt miał ruszyć od 1 stycznia, ale jego rozpoczęcie zostało wstrzymane. Część radnych PiS, na czele z przewodniczącym rady Andrzejem Mańką, nabrało wątpliwości, czy projekt został właściwie przygotowany, czy dobrze zdiagnozowano potrzeby uczestników i czy jego realizacja w ogóle ma sens, czy został napisany tylko po to, by sięgnąć po dotację, a projekt nie przeniesie wymiernych efektów.

Według radnego Mańki, który przywołał wydaną przez Powiatową Społeczną Radę ds. Osób Niepełnosprawnych na kilka dni przed sesją, opinię na temat projektu, nie został on skonsultowany z pracownikami DPS-ów, nie dokonano faktycznej analizy potrzeb ich pensjonariuszy, nie przewidziano zakupu wyposażania, które mogłoby im służyć również po zakończeniu projektu, a działaniami nie objęto np. wychowanków Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych, ograniczając się tylko do mieszkańców DPS-ów, a większość działań przewidzianych w projekcie już teraz na co dzień realizują same DPS-y.

Co do potrzeby realizacji takiego przedsięwzięcia wątpliwości w ostatniej chwili nabrał również zarząd powiatu, który wcześniej rekomendował radzie podjęcie uchwały o zatwierdzeniu jego realizacji. Jak tłumaczył Radosław Brzózka, członek zarządu, wynikało to z wprowadzenia go w błąd przez dyrektor PCPR co do przygotowania, samej realizacji oraz efektów projektu i w związku z tym będzie się domagał od niej wyjaśnień. Projektu bronili radni opozycji, w tym członkowie zarządu poprzedniej kadencji – były starosta Dariusz Kołodziejczyk (wówczas PSL, dziś niezależny) i były członek zarządu Jakub Osina (Świdnik Wspólna Sprawa).

Ekstarosta przekonywał, że warto skorzystać z unijnych pieniędzy i zrealizować projekt choćby dlatego, że część zadań, które teraz wykonują DPS-y z własnych środków będzie można sfinansować z dotacji, poza tym przewidziane w projekcie działania i grupa docelowa musi wpisywać się w wytyczne, kryteria i strategie określone przez instytucję ogłaszającą konkurs na dofinansowanie i taki właśnie jest projekt „Widzieć więcej…”.

Do trwającej dłuższą chwilę wymiany zdań w tej kwestii między przewodniczącym Mańką a radnym Kołodziejczykiem i wypowiadającym się w podobnym tonie Marcinem Najdą (PSL), gdzie przy okazji obie strony wytykały sobie, za której to kadencji, składano projekty bezsensowne lub tylko „na odczepnego”, wtrącił się Jakub Osina z personalną wycieczką pod adresem przewodniczącego rady. Osina, powołując się na ustalenia NIK, wypomniał Mańce, że będąc dyrektorem oddziału PFRON, udzielił on bezsensowego i niezgodnego z prawem dofinansowania w kwocie 230 tys. zł spółce z innego województwa na wydanie gazety dla niepełnosprawnych, która do niepełnosprawnych nigdy nie dotarła, a spółka znikła.

Te słowa oburzyły przewodniczącego. Stwierdził, że to doniesienia oparte na kłamstwie, a takie oskarżenia są „zwykłym chamstwem”, bo nigdy nie było w tej sprawie żadnych zarzutów, żadnego śledztwa, a wszystkie prowadzone postępowania wyjaśniające zakończyły się dla niego pozytywnie. – Potrafi pan stawiać zarzuty bez żadnego poparcia. Jest to prymitywne tak samo jak i pan. Chciałbym nauczyć pana „po męsku” rozumu – mówił wzburzony przewodniczący Mańka do radnego Osiny. I… samorządowcy omal nie wyszli z sali, „by po męsku” wyjaśnić sobie wzajemne urazy.

Do tego jednak nie doszło, a po chwili emocje nico opadły. O zabranie głosu poproszono dyrektor PCPR Iwonę Malugę, która stwierdziła, że projekt był konsultowany z DPS-ami, a przed jego przygotowaniem rozmawiano również z samymi ich podopiecznymi.

– Dzięki temu projektowi 120 podopiecznych DPS będzie mogło uczestniczyć w bezpłatnym wsparciu, które jest uzupełnieniem działań DPS. Co roku 40 osób będzie mogło uczestniczyć za darmo w turnusach zdrowotno-rehabilitacyjnych i zajęciach terapeutycznych – przekonywała radnych dyrektor Maluga, dodając, że konsultowała się z Wojewódzkim Urzędem Pracy, że będzie możliwe rozszerzenie projektu o podopiecznych Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych, a jest także szansa, by w ramach zaplanowanych w projekcie zajęć podnoszących kompetencje przeprowadzić zajęcia informatyczne dla uczestników i w ramach tego zakupić potrzebny do tego sprzęt komputerowy, który zostanie na wyposażeniu DPS-ów.

Po wysłuchaniu opinii (nie do końca pozytywnej) na temat projektu dyrektor jednego ze świdnickich DPS-ów uchwała o zatwierdzeniu projektu do realizacji została poddana pod głosowanie. Za realizację projektu opowiedziało się 13 radnych, 5 wstrzymało się od głosu, a Radosław Brzózka nie wziął udziału w głosowaniu wcześniej na forum wzywając dyrektor PCPR da sobie na dywanik. – Czuję się wprowadzony w błąd przez dyrektora PCPR i chcę rozliczyć go z tej kompromitującej sytuacji – stwierdził R. Brzózka.

Dyskusja nad projektem wykazał, że tak naprawdę większość radnych nie do końca wiedziała, nad czym debatuje, bo do wielu z ich dopiero na końcu dotarło, że projekt nie jest na etapie przygotowywania i składania na konkurs, tylko umowa o udzieleniu dofinansowania na jego realizację jest już dawno podpisana z WUP i to nie moment na konsultowanie i zmiany w projekcie, a jedynie na podjęcie decyzji, czy PCPR ma w ogóle przystąpić do jego realizacji.

Z raportu powiało grozą

Następnie starosta Łukasz Reszka, przypominając, że zgodnie z nowymi przepisami jest zobligowany do tego każdy samorząd przy głosowaniu nad absolutorium, przedstawił raport o stanie powiatu na koniec 2018 roku (do listopada 2018 władzę w powiecie sprawowała koalicja PSL-PO-ŚWS – przyp. aut.). Z raportu wnikało, że poprzednicy zostawili powiat w katastrofalnej sytuacji finansowej z długiem w wysokości ponad 7 mln złotych i projektem budżetu z ponad 10-milionowym deficytem, że zatrudniali na kluczowych stanowiskach osoby, które nie posiadały wymaganego doświadczenia czy kwalifikacji (sekretarz powiatu i dyrektor DPS w Świdniku), nie wykorzystywali dotacji z urzędu wojewódzkiego i w ciągu czterech lat zwrócili 400 tys. złotych, które teraz powiat będzie musiał wydać z własnej kasy. Do tego realizowano niepotrzebne i nieefektywne inwestycjach, jak np. budowa boiska w Trawnikach, budowa niewyposażonej hali sportowej przy I LO i kortów tenisowych.

Doprowadzono do sytuacji, że powiat musiał zrezygnować z II etapu przebudowy ul. Racławickiej, by mieć z czego wypłacić wynagrodzenie dla nauczycieli. Starosta poinformował również, że właśnie otrzymał informację, że sąd I instancji wydał wyrok w sprawie zwolnionej przez jego poprzedników, jak się okazuje bezprawnie, kierownik jednego z referatów i nakazał wypłacić jej 70 tys. zł odszkodowania i do tego przywrócić do pracy.

Jak podkreślali raportujący po staroście wicestarosta Bartłomiej Pejo i członek zarządu Radosław Brzózka, fatalna sytuacja finansowa i bałagan, jaki zostawili po sobie poprzednicy, będzie rzutować na powiat na kolejne lata. – Wystarczyło nie bałaganić, a bylibyśmy w zupełnie innym miejscu – podsumowywał R. Brzózka.

Do przedstawionego raportu i zarzutów odnieśli się członkowie poprzedniego zarządu.

– Jak samemu nie potrafi się przedstawić dobrego programu i działań dla powiatu, to najlepiej skrytykować poprzedników. Ja tego nie robiłem i starałem się szanować, co robili moi poprzednicy i kontynuować to, co było dobre, a złe naprawiać. Z jednej strony np. korzystacie z hali sportowej, dróg, a z drugiej mówicie, że to były niepotrzebne inwestycje – kuriozum – mówił były starosta Dariusz Kołodziejczyk.

– Z tego, co pamiętam, budżety były uchwalane jednogłośnie przez wszystkich radnych. Uważam, że kredyty na inwestycje, do których można pozyskać dofinansowanie, są racjonalnymi kredytami – dodawał Jakub Osina, członek poprzedniego zarządu – Rozumiem, że jest to taka gra polityczna obecnej władzy, zasłona dymna i paliwo na najbliższe miesiące.

Po krótkiej wymianie zdań między byłymi i poprzednimi włodarzami powiatu rada powiatu jednogłośnie udzieliła zarządowi absolutorium z tytułu wykonania budżetu w 2018 roku.

Chwalą i promują pomoc

Miłym akcentem podczas sesji było wyróżnienie rodzin, które brały udział w konkursie literackim „Ja i moja rodzina zastępcza” z okazji Dnia Rodzicielstwa Zastępczego, który przypada 30 maja.

– Chcemy uhonorować osoby o wielkim sercu, wielkim zaangażowaniu, które swoim czasem, wysiłkiem i miłością obdarzają dzieci nieznajdujące miejsca w swoich rodzinach biologicznych – mówił przewodniczący Andrzej Mańka.

W konkursie pierwsze miejsce zajęła Katarzyna i Kamil Banaszkowie oraz ich dzieci: Miłosz i Wiktoria. Drugie miejsce przyznano Krystynie i Eugeniuszowi Galińskim z córką Emilią, Dianą, Karoliną i Adrianem, a trzecie Agnieszce i Ireneuszowi Krzyżanom z córkami Aleksandrą i Emilią. Wręczono też wyróżnienia. Otrzymali je: Elżbieta i Stanisław Krupa z synem Antonim; Katarzyna i Leszek Zagraba, którzy są rodzicami Amelii, Ksawerego, Oliwiera i Alana; Anna Wrona z córką Marleną oraz Grażyna i Stanisław Grzegorczyk z córką Katarzyną. JN