W sidłach narkotyku

– Mój syn był pod wpływem narkotyków, chciał popełnić samobójstwo, a ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Chełmie odesłano nas z kwitkiem – twierdzi ojciec 20-latka. Kierownik SOR zapewnia, że pacjenta nie było na szpitalnym korytarzu, więc nie można było mu udzielić pomocy, a jego rodzina domagała się skierowania na oddział psychiatryczny.

20-latek i jego rodzice pochodzą z jednej z miejscowości powiatu chełmskiego. Od jakiegoś czasu mieszkają za granicą. Rodzinną wieś odwiedzają w wakacje i święta. Pół roku temu, podczas jednego z takich pobytów rozpoczęła się rodzinna gehenna. 20-latek po raz pierwszy sięgnął po narkotyki. Szybko się uzależnił. Zażywał marihuanę, amfetaminę, metamfetaminę. Rodzice zorientowali się, co dzieje się z synem. Robili mu testy na obecność narkotyków. Zdarzało się, że chłopak pod wpływem środków odurzających dostawał ataku szału i demolował mieszkanie. Dwukrotnie uciekał z domu. W końcu postanowił, że chce zerwać z nałogiem. Udało mu się skończyć szkołę, na czym bardzo zależało rodzicom. Wraz z początkiem wakacji rodzina przyjechała do rodzinnej miejscowości. 20-latek nie wytrzymał jednak bez narkotyków. Uciekł z domu przez okno. Nie było go trzy dni. Gdy wrócił, był pod wpływem narkotyków.

– To było w poniedziałek. Syn był w stanie zejścia narkotykowego, majaczył – opowiada ojciec chłopaka. – Był agresywny. Krzyczał, że popełni samobójstwo i że nas zabije. W międzyczasie prosił, żeby mu pomóc. To była pierwsza tak dramatyczna sytuacja. Nie wiedzieliśmy, co robić. Zadzwoniliśmy na specjalną infolinię i tam dowiedzieliśmy się, że powinniśmy udać się do szpitala. Pojechaliśmy na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Chełmie. Lekarz do nas jednak nie wyszedł. Nie udzielono nam pomocy. Wróciliśmy do domu, ale sytuacja wcale się nie polepszyła. Nie mogliśmy sobie poradzić z synem. Obawialiśmy się, że zrobi krzywdę sobie albo komuś z rodziny. Pojechaliśmy raz jeszcze na SOR i po raz kolejny nie otrzymaliśmy pomocy, bo lekarz do nas nie wyszedł. W końcu udaliśmy się do przychodni przy ulicy Słowackiego. Tam dostaliśmy skierowanie na szpitalny oddział psychiatryczny. Syn został tam przyjęty. Chcemy, aby przeszedł detoks. Będziemy ze wszystkich sił walczyli o niego, o to, aby wyszedł z nałogu.
Sprawę wyjaśnia lek. Rościsław Muratov, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Chełmie.
– Jestem od tego, aby zbadać, ustabilizować pacjenta – mówi kierownik Muratov. – Natomiast w tym przypadku zgłosiła się do mnie rodzina pacjenta z jednym konkretnym wymaganiem – chcieli, aby wypisać im skierowanie na oddział psychiatryczny. Pacjenta z nimi nie widziałem, a nie mogę przecież wystawiać skierowania zaocznie. Wyjaśniliśmy, że takie skierowanie może wystawić też lekarz rodzinny albo lekarze przyjmujący przy ul. Słowackiego, działający w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. (red)