W Świdniku rozdawali prezenty

AVIA ŚWIDNIK – ChKS CHEŁMIANKA 5:1 (3:1)
1:0 – Oziemczuk (4), 2:0 – Maluga (8), 3:0 – Białek (29), 3:1 – Skoczylas (33), 4:1 – Białek (46), 5:1 – Białek (89).


AVIA: Sobieszczyk – Drozd, Kursa, Mykytyn, Niewęgłowski, Wójcik, Uliczny (85 Górka), Maluga, Oziemczuk (67 Ceglarz), B. Mroczek (46 K. Mroczek), Białek.

ChKS: Ciołek – Kotowicz, Wołos (76 Mazurek), Kanarek, Brzozowski, Grądz (46 Dąbrowski), Bednara (46 Maliszewski), Wójcik, Prytuliak (61 Wawryszczuk), Bonin, Skoczylas (69 Adamski).

Piłkarze Chełmianki nie zdołali zatrzymać rozpędzonej Avii Świdnik, która od tygodni prezentuje wyśmienitą formę strzelecką. Gospodarze bezlitośnie wykorzystali wszystkie prezenty podarowane im przez chełmskich graczy.

Dwa dni przed spotkaniem na treningu urazów, które wyeliminowały ich z gry, doznali lider drużyny Tomasz Brzyski i najlepszy strzelec, Paweł Myśliwiecki. Brak doświadczonego Brzyskiego na boisku w Świdniku był bardzo widoczny. Zastępujący go Jakub Bednara nie udźwignął ciężaru gry. Za Myśliwieckiego z kolei w ataku wystąpił Dawid Skoczylas i trzeba przyznać, że był jednym z lepiej grających zawodników gości w tym meczu.

Chełmianka bardzo źle weszła w to spotkanie. W pierwszych minutach popełniła błędy, na które trener Tomasz Złomańczuk na przedmeczowej odprawie uczulał swoich zawodników. Szkoleniowiec podkreślał, by nie faulować rywali w bocznych sektorach, bo Wojciech Białek posyła w pole karne bardzo groźne dośrodkowania ze stałych fragmentów gry.

Chełmianie, a konkretnie Bednara, nie posłuchali rad trenera. Już w 4 min. środkowy defensywny pomocnik gości przytrzymał za koszulkę Kamila Oziemczuka przy linii bocznej i sędzia podyktował rzut wolny. Białek dał ostrą wrzutkę pod bramkę, Sebastian Ciołek nie wyszedł do piłki, choć powinien, a Oziemczuk z 5 metrów trafił głową do siatki. Goście nie zdołali otrząsnąć się z pierwszego ciosu, a już przyjęli drugi.

Chełmska defensywa nie powstrzymała lewoskrzydłowego Dawida Niewęgłowskiego, ten zagrał piłkę w pole karne, gdzie stało dwóch zawodników gospodarzy i jeden gracz Chełmianki, a okazji nie zmarnował Dominik Maluga. Inna sprawa, że przy tej sytuacji, kto wie, czy strzelec w momencie podania nie był na spalonym. Goście długo nie mogli dojść do siebie po szybko straconych golach. Nie mieli pomysłu na grę w ataku. Pierwszy strzał na bramkę Krzysztofa Sobieszczyka w 26 min. z rzutu wolnego oddał Krystian Wójcik. Uderzył z 25 m, ale bramkarz Avii przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Trzy minuty później strzelał Oleksiej Prytuliak, Sobieszczyk złapał piłkę i rozpoczął kontratak swojej drużyny. Złe zachowanie Dawida Brzozowskiego w polu karnym wykorzystał Białek i strzelił trzeciego gola. W 33 min. nadzieję na poprawę wynik dał Skoczylas. Przechwycił źle zagraną przez Dawida Wójcika piłkę i po solowym rajdzie, minięciu obrońcy, wykorzystał sytuację sam na sam z Sobieszczykiem. W 39 min. Chełmianka powinna mieć rzut karny. Po strzale Brzozowskiego Rafał Kursa we własnym polu karnym ewidentnie odbił piłkę rękami, ale sędzia nie wskazał na jedenasty metr. W zamian ukarał kartkami protestujących Skoczylasa i trenera Złomańczuka.

Drugą połowę Chełmianka rozpoczęła w jeszcze gorszym stylu, niż pierwszą. Wprowadzony na boisko Michał Maliszewski już w 10 sekundzie popełnił szkolny błąd. Myśląc, że za plecami ma Ciołka przepuścił górną piłkę, którą przejął… szybki Maluga. Prawoskrzydłowy Avii zagrał do Białka, a ten mimo ofiarnej interwencji Michała Wołosa, zdobył czwartego gola. Miejscowi oddali inicjatywę Chełmiance, ale gościom nie udało się stworzyć stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola.

Najlepszą okazję miał w 60 min. Skoczylas. Grzegorz Bonin zagrał idealną piłkę w pole karne, ale strzelec jedynego gola dla chełmskiej drużyny w tym meczu nie zdołał jej opanować. Podopieczni Tomasza Złomańczuka próbowali jeszcze strzałów z dystansu, ale żaden z nich nie zaskoczył Sobieszczyka. W 89 min., po kontrataku, wynik spotkaniu ustalił Białek, wykorzystując podanie od Eryka Ceglarza.

Avia bez wątpienia była najlepszą drużyną, z jaką w tym sezonie grał chełmski zespół. Potwierdziła, że będzie walczyć o awans do II ligi. Dysponuje wielką siłą w ofensywie. Zapewne gdyby zagrał Brzyski, mecz miałby nieco inny przebieg. W sobotnim meczu nie wszystko jednak wyglądało źle. Dobre wejście na ostatni kwadrans zanotował Łukasz Mazurek, który wrócił po kontuzji i nie popełnił żadnego błędu. Tym samym dał sygnał, że jest gotowy na całe 90 minut. Nieźle na pozycji nr 9 zagrał Skoczylas.

Chełmianka w najbliższą sobotę 26 września o 16.00 na stadionie miejskim w Chełmie zagra z Podlasiem Biała Podlaska. Podopieczni Tomasza Złomańczuka w tym spotkaniu muszą pokusić się o trzy punkty. (r)