Wakacyjne wojaże z dozą niepewności

Przed nami oczekiwany sezon urlopowy. Niestety te wakacje nie będą takie jak poprzednie. Wiedzą o tym doskonale przedstawiciele branży turystycznej. Jak mówią, to jak sezon będzie wyglądał, wciąż jest jedną wielką niewiadomą. Liczą jednak, że klienci ostatecznie nie będą rezygnować z wyjazdów.


Przedstawiciele świdnickich biur i agencji turystycznych przyznają, że nie można powiedzieć, że zainteresowania wyjazdami zagranicznymi nie ma. Klienci dzwonią i pytają, ale często na tym się kończy…

– Na początku roku, kiedy ruszyliśmy z rezerwacjami na wakacje 2020 zapowiadało się to całkiem dobrze – przyznaje Janusz Orzechowski z Agencji Turystycznej Etna w Świdniku. – Niestety wszystko popsuła pandemia. 70 proc. klientów zrezygnowało z wyjazdu. Na szczęście rezygnacja nie polegała na zabraniu gotówki. Część osób przełożyła wyjazd na przyszły rok, albo zdecydowała się wykorzystać wpłacone pieniądze w formie bonu turystycznego. I ci klienci, w jakiś sposób nam pomogli.

Z wyjazdów nie zrezygnowali klienci biura Blue Holidays w Świdniku. Wiele rezerwacji z kwietnia czy maja przesunięto na sierpień i wrzesień albo przyszły rok. Odsetek tych, którzy całkowicie wycofali się wyjazdów jest niewielki.

– Ci klienci, którzy nie poprzekładali wyjazdów na przyszły sezon, czekają na to, że polecą. Zobaczymy jak to będzie wyglądać; czy czartery ruszą, jak to jest w planach; czy nie będzie żadnych nowych obostrzeń. Na pewno nie jest to sezon taki jak zawsze. Mimo wszystko klienci chcą lecieć. Wiadomo, że obawy są. Największe są takie, że już za granicą zostanie u nich wykryty koranawirus i będą musieli zostać tam na 14-dnowej kwarantannie, a jeśli np. pojadą z dziećmi, to kto się wtedy nimi zajmie. Pytań jest wiele – mówi Izabela Wójcik z biura podróży Blue Holidays w Świdniku i dodaje, że np. w Grecji taka kwarantanna odbywa się na koszt tamtejszego rządu.

W tym roku sezon na wyjazdy zagraniczne rozpocznie się później. Od 1 lipca mają zostać zniesione limity w samolotach, co oznacza, że te będą mogły latać z pełnym obłożeniem. Przedstawiciele branży nie ukrywają, że liczyli, że loty zostaną “odmrożone” wcześniej, bo to pozwoliłoby na rozkręcenie branży.

– Od 1 lipca jest 30 destynacji, gdzie będziemy mogli polecieć, ale niestety nie będzie chyba zainteresowania. Klienci podchodzą do tego z dużą nieśmiałością. Dzwonią i pytają, czy ktoś już był, czy ktoś już wrócił. Sami nie wiedzą co robić, bo mają wykupiony wyjazd np. na 10 lipca i chętnie by polecieli, ale się boją. To zrozumiałe. Taki wyjazd to ma być przyjemność, wypoczynek, a nie stres związany z tym, że się zarazimy. Wiadomo, zarazić się można wszędzie, ale gdzieś ta obawa jest z tyłu głowy.

Na pewno będą tacy, którzy będą woleli stracić pieniądze, a nie polecieć. Jest duża niepewność dla wszystkich, także dla nas jako pośrednika czy organizatora, co się wydarzy. Ale liczymy, że jakoś się to ustabilizuje i będzie lepiej. Mamy nadzieję, że klient będzie “zgłodniały” wypoczynku i to wszystko jakoś się rozkręci. Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie, jak śpiewali w piosence, kwestia tylko kiedy. Początek jest trudny – mówi J. Orzechowski.

(w)