Walecznych walczy o spokój

Ciągnący się w nieskończoność sznur samochodów zatruwa życie mieszkańców niegdyś cichej, ulicy Walecznych

Już w 2009 roku mieszkańcy protestowali przeciwko budowie przedłużenia ulicy Związkowej do Walecznych. Bali się hałasu, spalin, nadmiernego ruchu samochodów. Czas pokazał, że się nie pomylili, ale walczą nadal.


– Nasze domy nie są przystosowane do tak wielkiego ruchu – niektóre zaczęły już pękać – mówi Ryszard Zakrzewski, mieszkaniec ul. Walecznych.
Domy stoją tam bardzo blisko drogi, którą teraz w ciągu godziny przejeżdżają setki samochodów z gęsto zabudowanego blokami osiedla Rudnik, jak i z miasta, w kierunku na Bursaki i Czechów.
– Nasza ulica, która kiedyś była cichą ulicą osiedlową, budowaną wspólnymi siłami przez mieszkańców, stała się szosą, po której nieustannie suną samochody. Naszym kosztem rozprowadzany jest ruch z osiedla Rudnik, bo kierowcy wybierają sobie najkrótszą i najdogodniejszą drogę, zjeżdżając z ulicy Strzembosza w dół, właśnie pod naszymi oknami – mówi Ryszard Zakrzewski, mieszkaniec ulicy Walecznych.
Jak dodaje, nie dziwi go, że kierowcy wybierają ulicę, na której nie ma sygnalizacji świetlnej, bo tak jest dla nich najwygodniej. Pretensje ma za to do urzędu miasta, który nic z tą sytuacją nie robi. Na Ponikwodzie większość osiedlowych uliczek jest cicha i spokojna, na niektórych dodatkowo, jak np. Aroniowej, wjazd zagrodzony jest szlabanem. Cały, niemały zresztą ruch z tamtego rejonu, zbiera ulica Walecznych, którą łatwo dojechać na aleje gen. Andersa.

Nasadzenia, ograniczenie prędkości, sygnalizacja świetlna

– Najgorzej jest od dwóch lat, kiedy poszerzono ulicę Walecznych na odcinku od ul. Ponikwoda do Berberysowej. Wtedy też protestowaliśmy, argumentując, że wzrośnie hałas, ale nikt nas nie słuchał. Miasto obiecało dodatkowe nasadzenia a tymczasem przed domem mam to – wyjaśnia Ryszard Zakrzewski, pokazując niskie krzaczki, którymi obsadzony jest trawnik przed jego posesją.
Ze skrótu przez ul. Walecznych korzystają też samochody przewożące śmieci, a wielu kierowców za nic ma ograniczenie prędkości do 50 km/h. Jednym z działań, które zdaniem mieszkańców mogłoby polepszyć sytuację, byłoby wprowadzenie na ulicy Walecznych ograniczenia prędkości do 40 km/h. Pomóc mogłaby również sygnalizacja świetlna: na przejściach na skrzyżowaniu ulicy Walecznych i Węglarza i dodatkowa na skrzyżowaniu ulicy Porzeczkowej, Rudnickiej i Walecznych.

Raport a rzeczywistość

Wszyscy tu bardzo czekają na oddanie do użytku nowej nitki drogi z dwupasmowej ulicy Węglarza w stronę ulicy Trześniowskiej i Koryzynowej. W ramach budowy na skrzyżowaniu ul. Węglarza i Walecznych ma powstać sygnalizacja świetlna a nową drogą łączącą dzielnicę z resztą miasta puszczony zostanie również ruch autobusowy. – My dłużej na taki stan rzeczy się nie zgadzamy, nie chcemy mieć huku za oknami – mówi w imieniu mieszkańców Ryszard Zakrzewski. Wskazuje też, że już w 2009 r., mimo wytycznych Samorządowego Kolegium Odwoławczego, do którego odwołali się mieszkańcy ulicy Walecznych, nie sporządzono jak dotąd rzetelnego raportu środowiskowego odnoszącego się do poziomu zanieczyszczeń i hałasu w tym rejonie. – Raporty, które wtedy powstały, to jakaś pomyłka – zakładały zmniejszenie hałasu przy jednoczesnym zwiększeniu ruchu samochodowego. Zresztą, już z pomiaru zanieczyszczenia powietrza, wykonanego przez zewnętrzną firmę w 2009 roku, widać, że normy zanieczyszczeń były znacznie przekroczone. Jak jest teraz na naszej ulicy, kiedy wzrosła liczba samochodów, tylko możemy się domyślać – dodaje Zakrzewski. (EM.K.)