Walka na kardiologii

Dramatyczne chwile przeżyli pacjenci i personel oddziału kardiologicznego chełmskiego szpitala. Jeden z chorych chciał skoczyć z okna i poważnie poturbował pielęgniarki i lekarkę, którzy usiłowali go uspokoić. Gdyby z pomocą nie przyszli inni pacjenci doszłoby do tragedii.

Informację o tym dramatycznym zajściu, do którego doszło w nocy z 12 na 13 sierpnia, otrzymaliśmy od świadka. – W środku nocy z piątku na sobotę usłyszeliśmy przeraźliwy krzyk, płacz i wołanie o pomoc – opowiada pacjent kardiologii. – Wrzaski postawiły na nogi cały oddział. Zerwaliśmy się z kolegą z naszej sali i pobiegliśmy zobaczyć, co się dzieje.
Sceny, które rozegrały się w sąsiedniej sali, pacjent nazywa prawdziwym horrorem.
– Zobaczyliśmy, że pacjent stoi przy otwartym oknie i trzyma się futryny – mówi. A pielęgniarka ostatkiem sił zatrzymuje go przed desperackim skokiem. Bez chwili zastanowienia podbiegłem do chorego i złapałem go za pidżamę.
Między pacjentami wywiązała się walka. Ledwo udało się odciągnąć chorego na środek sali i powalić na łóżko. Obezwładniony, szarpał się i rzucał, jakby był w amoku. Wrzeszczł na całe gardło, że ma chore serce i żeby zostawić go w spokoju. Dopiero z pomocą dyżurnej lekarki i pracowników oddziału ratunkowego, którzy przybiegli na pomoc, udaje się go skrępować i uspokoić. W walce najbardziej ucierpiały pielęgniarki i lekarka, którą chory uderzył w twarz i podbił oko.
Od szpitalnego personelu dowiedzieliśmy się, że chory, który trafił na oddział po zawale serca, sprowokował awanturę nieświadomie. – Prawdopodobnie doznał niedotlenienia mózgu, być może chciał wyjść z łóżka, może brakowało mu tlenu, dlatego starał się wejść na okno – mówią. – W takich przypadkach chory nie myśli i nie działa racjonalnie. (bf)