Wandalizm mają we krwi

W nocy, gdy większość chełmian spała, osiedlowe śmietniki i zaparkowane obok samochody stanęły w ogniu. Podpalacze nie oszczędzili nawet toi toi. Tak bawili się dwaj bracia w wieku 26 i 28 l. Jak się okazało, młodszy z nich ma na swoim koncie kilka innych przestępstw.

Pierwsze zgłoszenie dyżurny chełmskiej straży pożarnej odebrał 25 minut po północy, we wtorek (28 lutego). Paliły się dwa żółte „dzwony” na frakcję suchą. Nie minęło nawet 10 minut, a telefon na dyżurce zadzwonił ponownie. Tym razem płonął śmietnik na parkingu bloku przy ul. Partyzantów, a ogień zdążył się już przenieść na zaparkowane w pobliżu trzy samochody mieszkańców.
– Strażacy podali prąd wody i ugasili pożar. Straty ogółem oszacowano na 25 tysięcy złotych – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy chełmskich strażaków.
Po godz. 2 w nocy strażacy wyjeżdżali po raz trzeci – przy ul. Armii Krajowej, obok przystanku busów, paliły się dwa toi toi.
Niedługo po ostatnim wezwaniu policjanci przeczesujący teren zatrzymali dwóch młodych mężczyzn (26 l. i 28 l.). Obaj zostali doprowadzeni do prokuratury.
– Zajmujący się tą sprawą policjanci ustalili, że młodszy z nich kilka dni wcześniej uszkodził karoserię w dwóch samochodach, a w jednym z nich wybił tylną szybę. Podpalił też altankę ogrodową. Pokrzywdzeni oszacowali łączną wartość strat na kwotę ponad 40 tysięcy złotych – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Bracia-wandale i podpalacze dostali policyjny dozór z obowiązkiem stawiennictwa 2 razy w tygodniu w komendzie. (pc)