Wciąż marznie i czeka

Rok temu wypędzali z mieszkania schorowaną kobietę. Dziś – choć sąd kilka miesięcy temu przyznał prawo do lokalu socjalnego – nadal nie ma dla niej lokum. – Mamy ponad setkę innych oczekujących – bronią się urzędnicy.

O pani Danucie pisaliśmy w maju ub. r. Kobieta od 1996 r. mieszka w kamienicy przy ul. Lubelskiej. Przez nowotwór, częste pobyty w szpitalu i utratę dochodu przestała płacić w terminie czynsz. Administrator budynku, czyli PUM, wystąpił z wnioskiem o eksmisję, a sąd wydał wyrok zaoczny (kobieta walczyła wtedy o życie w szpitalu i nawet nie wiedziała o sprawie). Po hospitalizacji nieświadoma niczego mieszkała nadal w kamienicy, a PUM nie upominał się ani razu o zwolnienie lokum. Po latach, kiedy kamienica zaczęła popadać w ruinę, kobieta zwróciła się do administracji z prośbą o zabezpieczenie drzwi i okien w niezamieszkałych lokalach przed wandalami i pijaną młodzieżą. Pracownicy obiecali tego dopilnować, ale w odpowiedzi wysłali wezwanie do dobrowolnego przekazania bezumownie zajmowanego lokalu. Zapomnieli, że eksmitowanemu należy zapewnić lokal socjalny, a jeżeli ten nie ma do niego prawa, to należy mu się miejsce w MONAR-ze. Liczyli, że kobieta z własnej woli zda klucze i się wyniesie. Prezes PUM, Marian Tywoniuk, tłumaczył wówczas, że z uwagi na rosnące koszty utrzymania kamienicy chcą szybko opróżnić lokale i zdać niepotrzebny budynek właścicielowi, który się o niego upomniał. Kobieta, za namową urzędników, wystąpiła do sądu o nabycie prawa do lokalu socjalnego. Wyrok zapadł w sierpniu, a ona nadal czeka: – Tam jest coraz zimniej. Nie da się wytrzymać w te mrozy – mówi z płaczem.
Jak to jest, że pani Danuta dalej koczuje w kamienicy, która znajduje się już w fatalnym stanie, skoro urzędnikom tak się spieszyło do zdania budynku? Czy zmienili zdanie, gdy okazało się, że muszą zapewnić kobiecie lokal zastępczy?
– Na tę chwilę mamy 75 wyroków sądu do realizacji, 8 osób, które opuściły dom dziecka i 28 innych oczekujących na przydział. Łącznie na lokal socjalny czeka 111 osób – wyjaśnia Józef Kendzierawski, dyrektor Wydziału Infrastruktury Komunalnej Urzędu Miasta Chełm.
Dyrektor zapewnia jednak, że sprawa pani Danuty została przyjęta do realizacji i w ciągu kilku najbliższych dni kobietę czeka przeprowadzka. Urzędnicy mają jej zaproponować lokal przy ul. Fabrycznej. To jedyne obecnie zwalniające się mieszkanie socjalne w Chełmie. Do tego czasu kobieta ma prawo mieszkać w starej kamienicy przy ul. Lubelskiej. (pc)