Węgry kłują w oczy

Jedna z nauczycielek Szkoły Podstawowej w Okszowie ma bez skrupułów nadużywać L4. „Jakby wszyscy nauczyciele tak pracowali, to szkołę trzeba by było zlikwidować” – grzmią pod adresem koleżanki z pracy pozostali zatrudnieni, wypominając jej niedawny wyjazd na Węgry w czasie zwolnienia.

„Pani jest ciągle na zwolnieniach lekarskich. Ostatnio w czasie strajku – oczywiście zwolnienie, ferie – zdrowa, po feriach zwolnienie i wyjazd na Węgry. Czy osoba chora jedzie na odpoczynek i to tak daleko?” – pytają autorzy listu, który kilka dni temu dotarł do naszej redakcji.

Chodzi o jedną z nauczycielek Szkoły Podstawowej w Okszowie, która ma rzekomo nadużywać zwolnień lekarskich. Pod skargą podpisało się „grono pedagogiczne szkoły”, które „ma dość wygodnego postępowania nauczycielki”. „Dalej tak być nie może. Nagłośnienie tej sprawy jest konieczne” – przekonują skarżący.

Dyrektor placówki, Krystyna Zera, zapewnia, że oficjalnie żadnej skargi, sygnału czy sprzeciwu wobec nieobecności na lekcjach pani od plastyki nigdy nie było. Jak mówi, absencja nauczycielki nie dezorganizuje pracy szkoły, a przedmiot, którego uczy kobieta, nie jest przedmiotem egzaminacyjnym, więc jej nieobecności i przedkładane L4 nie niosą żadnych przykrych konsekwencji dla uczniów.

– Na Węgry wyjechała do sanatorium ze względu na stan zdrowia, w ramach zwolnienia. Jest to zgodne z przepisami – podkreśla dyrektor, zapewniając, że w tym przypadku nie można mówić o nadużywaniu zwolnień, a o faktycznych problemach zdrowotnych. (pc)