Wesprzyjmy powrót Marysi do zdrowia

Marysia Szlązak, trzylatka ze Świdnika, u której ponad rok temu wykryto złośliwy nowotwór mózgu, powoli wraca do zdrowia. Jej terapię we włoskiej klinice wsparli nie tylko świdniczanie. Odzew na internetowy apel rodziców był bardzo szeroki. Dziewczynkę odwiedziła w rzymskim szpitalu nawet żona prezydenta RP, Agata Kornhauser-Duda, a rodziców  Marysi na audiencji przyjął papież Franciszek. Ale nadal potrzebna jest pomoc finansowa, bo dziewczynkę czeka kosztowna rehabilitacja.

Choroba spadła na Marysię jak grom z jasnego nieba. W kwietniu 2018 roku dziewczynka zaczęła często wymiotować, z dnia na dzień straciła koordynację ruchową. Szybko padła diagnoza: złośliwy nowotwór mózgu (medulloblastoma anaplastyczna), jedna z najgroźniejszych odmian tej choroby.

Wieść o chorej świdniczance szybko się rozeszła. Bliscy dziewczynki w jej imieniu zdawali na bieżąco relację z przebiegu leczenia w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie na profilu na Facebooku: „Wspieramy Marysię w walce z nowotworem #KotekMarysi” (nazwa nawiązuje do ulubionej maskotki chorej) i ogłosili zbiórkę pieniędzy. Szybko udało się zebrać odpowiednią kwotę, która pozwoliła na przeniesienie Marysi w październiku ubiegłego roku do specjalistycznego szpitala Bambino Gesu w Rzymie.

Podczas pierwszej operacji neurochirurgicznej we Włoszech, lekarze usunęli z głowy dziecka blisko 5-centymetrowy guz, a podczas terapii onkologicznej powstrzymali rozwój nowotworu. Dziecko przeszło kilka cyklów chemioterapii. Ostateczne wyniki badań wskazują na to, że po nowotworze nie ma już śladu. Pojawiły się za to skutki uboczne, bo liczne powikłania wymagały różnych zabiegów chirurgicznych. Półtora roku choroby spowodowało m.in. to, że Marysia nie widzi i nie porusza się samodzielnie, ale dzięki wzmożonej rehabilitacji coraz lepiej komunikuje się z otoczeniem, porusza już rączkami.

29 sierpnia Marysia przeszła kolejną operację. Tym razem było to wstawienie zastawki do głowy, która ma udrożnić przepływ w komorach mózgu, a przez to zredukować nadciśnienie płynu mózgowo-rdzeniowego i zmniejszyć wodogłowie.

„Jestem po operacji. Muszę leżeć i nie przekręcać się. Saturacja w normie. Ciśnienie też. Powoli wzrasta temperatura. Mam jeszcze wkłucie na rączce i świecący paluszek. Na razie nic nie jem aż układ pokarmowy zacznie działać” – napisali na profilu Facebook bliscy dziewczynki zaraz po jej operacji.

Dzień później dodali jeszcze, że dziewczynka nie może skręcać głowy w lewo, ale lekarz mówił, że to potrwa tylko kilka dni, i że Marysia ma rurki przez szyję aż do otrzewnej. Kolejny etap leczenia to rehabilitacja ruchowa w klinice Palidoro i konsultacje związane ze wzrokiem w klinice Gemelli w Rzymie.

Pomóc może każdy

Losem dziecka zainteresowały się tysiące osób. Pierwsza Dama RP Agata Kornhauser-Duda, odwiedziła Marysię we włoskim szpitalu, a rodzice razem z dziewczynką uczestniczyli w audiencji generalnej w Watykanie i osobiście poznali papieża Franciszka. Oprócz tego w rzymskiej klinice Marysię odwiedził o. Adam Szustak, który pielgrzymował pieszo do Ziemi Świętej przez Rzym. Oprócz spotkań i modlitw istotne jest też wsparcie finansowe. Dotąd na leczenie Marysi zebrano już 88 809 zł z potrzebnych 95 000 zł. Datki można wpłacać np. za pośrednictwem strony kotekmarysi.pl. Joanna Niećko