Wiceprzewodniczącemu się upiecze?

Nadbudowując garaż radny Gustaw Dmowski o 1,8 metra naruszył obowiązują linię zabudowy

– To nie samowola, a odstąpienie od pozwolenia na budowę – mówi o prowadzonej przez wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Świdnickiego, Gustawa Dmowskiego (PiS) nadbudowie garażu Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Świdniku, Rafał Szunke. Nadzór, który pod koniec września przeprowadził na terenie prowadzonej inwestycji wizję lokalną, na razie nie zamierza podejmować żadnych kroków, czekając na zajęcie się przez Radę Miasta Świdnik wnioskiem G. Dmowskiego o zmianę planu zagospodarowania, która zalegalizowałaby „samowolę”. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w mieście też rządzi PiS, a syn Dmowskiego, Marcin, jest wiceburmistrzem.


Przypomnijmy. W sierpniu br. czytelnicy poinformowali nas, że wiceprzewodniczący Rady Powiatu Świdnickiego, Gustaw Dmowski rozbudowuje swój dom prawdopodobnie niezgodnie z prawem, a nadzór budowlany nic z tym nie robi. – Od jakiegoś czasu obserwujemy, jak przy ulicy Piłsudskiego prowadzona jest rozbudowa domu i dziwimy się, kto na nią pozwolił, bo odbywa się ona z naruszeniem linii zabudowy, określonej w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego – alarmowali nasi informatorzy.

– Dom należy do powiatowego radnego PiS, znanego świdnickiego lekarza, Gustawa Dmowskiego. Czyżby rządzone przez PiS starostwo wydało mu pozwolenie niezgodnie z prawem? A może pan Dmowski dopuścił się samowolki, bo będąc radnym PiS czuje, że nie poniesie żadnych konsekwencji?

Jak twierdzili nasi czytelnicy, kiedyś inny z mieszkańców ulicy Piłsudskiego wystąpił o zgodę na analogiczną rozbudowę swojego domu, ale jej nie dostał właśnie ze względu na przyjętą w planie zagospodarowania linię zabudowy.

W starostwie zapewniono nas, że zgoda na rozbudowę nieruchomości została wydana na podstawie wniosku, który był zgody z planem zagospodarowania przestrzennego, a to czy rozbudowa, prowadzona jest zgodnie z pozwoleniem, podlega kontroli nie starostwa, ale nadzoru budowlanego.

Tymczasem w nadzorze przez ponad dwa tygodnie unikano odpowiedzi tłumacząc, to nieobecnością szefa, a kiedy w końcu udało się nam skontaktować z Rafałem Szunke, Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego, usłyszeliśmy, że dotąd nie otrzymał żadnej skargi na tę inwestycję i w jego ocenie nie jest to samowolą budowlaną, skoro inwestor ma na nią pozwolenie, a co najwyżej prowadzi ją zgodnie z warunkami projektu. Inspektor zapewnił, że każdy inwestor traktowany jest przez nadzór tak samo i właśnie zostało podjęte postępowanie w sprawie, a na 24 września wyznaczono przeprowadzenie oględzin na miejscu inwestycji, by ustalić szczegóły.

W międzyczasie udało się nam skontaktować z samym Gustawem Dmowskim. Radny przyznał, że prowadzi rozbudowę niezgodnie z projektem, bo okazało się, że ten nie spełnia jego oczekiwań. Jako osoba poruszająca się na wózku Dmowski chciał zamontować w garażu i jego nadbudowie specjalny podnośnik dla wózka inwalidzkiego i już w trakcie rozbudowy zorientował się, że trzymając się projektu nie da się tego zrobić. – Zdecydowałem się więc na zmiany w projekcie.

To prawda, że przez to obowiązująca linia zabudowy została przekroczona o ok. 1,5 metra – wyznał nam radny. – Dopiero potem zacząłem się zastanawiać, jak można by to zalegalizować. Dowiedziałem się, że trzeba złożyć do urzędu miasta wniosek o zmianę w planie zagospodarowania miejscowego i tak też zrobiłem. Zdaję sobie sprawę, że to co zrobiłem niesie za sobą pewne konsekwencje. Zadecyduje o nich nadzór budowlany. Mam nadzieję, że po zgłoszeniu mojego wniosku o zmiany w planie będę miał możliwość zalegalizowania mojej budowy – stwierdził Gustaw Dmowski.

Ale wygląda na to, że nadzór budowlany do wyciągania konsekwencji się nie kwapi. Owszem 24 września przeprowadził zapowiadane oględziny, które potwierdziły, że doszło do istotnego odstąpienia od pozwolenia na budowę, bo linia zabudowy została przekroczona o 1,8 m, ale o jakichkolwiek karach na razie nie ma mowy.

– Nakazaliśmy wstrzymanie robót (te są jednak na ukończeniu – przyp. aut) i wystosujemy teraz do urzędu miasta zapytanie, czy rozpoczęto procedurę w sprawie wnioskowanej przez pana Dmowskiego zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego. Dopiero odpowiedź z ratusza będzie podstawą do dalszych czynności w tej sprawie – informuje Rafał Szunke, szef powiatowej inspekcji nadzoru budowlanego.

Inspektor tłumaczy również, że na korzyść radnego przemawia art. 36a ust. 5 ustawy prawo budowlane, który mówi, że: „Istotne odstąpienie od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych warunków pozwolenia na budowę stanowi odstąpienie w zakresie m.in. zapewnienia warunków niezbędnych do korzystania z obiektu budowlanego przez osoby niepełnosprawne”. Do tego podkreśla, że w każdym przypadku, gdy jest taka możliwość, a budowany obiekt w niedużym stopniu narusza pozwolenie na budowę, nadzór dąży do legalizacji budowy, a nie do np. rozbiórki itd. – Taką zasadą kierują się wszystkie polskie nadzory, a takich spraw jak ta jest wiele – twierdzi R. Szunke.

Tyle, że inspektor nie dodaje, że ust. 1 art. 36a ustawy „Prawo budowlane”, stanowi, że „Istotne odstąpienie od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych warunków pozwolenia na budowę jest dopuszczalne jedynie po uzyskaniu decyzji o zmianie pozwolenia na budowę wydanej przez organ administracji architektoniczno-budowlanej”. A takiej Gustaw Dmowski nie uzyskał.

Nie wiadomo również, kiedy rada miasta zajmie się jego wnioskiem o zmianę w planie zagospodarowania przestrzennego, która mogłaby zalegalizować prowadzoną budowę i przekroczenie linii zabudowy.