Widać dno

68-latek z Leszczan od lat domaga się umieszczenia w domu pomocy społecznej. Ma dość fatalnych warunków, w których żyje, ale nie chce skorzystać z usług pracowników socjalnych.

Piotr Głaz nie chce już samotnie mieszkać w swoim rodzinnym, walącym się domu w Leszczanach. Niepełnosprawny 68-latek walczy o to, aby umieszczono go w Domu Pomocy Społecznej w Nowinach, ale kolejne instytucje nie widzą takiej potrzeby. Negatywną opinię w tej sprawie wydali radni gminy Żmudź, potem Samorządowe Kolegium Odwoławcze (do którego odwołał się mężczyzna). Z decyzją SKO zgodził się ostatnio także Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie.

– Specjalnie do Lublina pojechałem na odczytanie wyroku, ale nie pozwolono mi nawet wypowiedzieć się w sprawie – żali się pan Piotr. – Czekam na uzasadnienie. Nikogo mój los nie interesuje. Studnia mi już prawie całkiem wyschła. Wyciągam z niej resztki zamulonej, brudnej wody i z niej herbatę robię. Cały czas kanapki jem, nic gorącego.

Jolanta Bureć, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Żmudzi, zapewnia, że u pana Piotra systematycznie bywają pracownicy socjalni, a niedawno odwiedziła go osobiście.
– Woda w studni jest, tylko wydobywa się ją z większej głębokości – mówi kierownik Bureć. – Cały czas proponujemy mu usługi – gorące obiady, sprzątanie w domu, uczestnictwo w zajęciach Środowiskowego Domu Samopomocy „Wrzos”. Pan Piotr nie chce skorzystać z tych ofert. (mo)