Wieprzowina będzie rarytasem

– Dostałem nakaz uboju świń, ale jedna z loch prawdopodobnie jest prośna. Czy mam ją zabić? Nie znam dnia ani godziny, gdy przyjdzie do mnie jakaś kontrola. I do czego to doszło, aby rolnik zmuszony był kupować mięso w markecie… – oburza się rolnik z powiatu chełmskiego, który ma dość restrykcji związanych z ASF. Ale urzędnicy zapewniają, że też łatwo nie mają. Muszą apelować, aby ludzie nie kradli dla nagród martwych dzików i nie rozpruwali zostawionych przy drodze worków z padliną…

– Do czego to doszło, żeby rolnik mięso w supermarkecie musiał kupować! – oburza się jeden z mieszkańców gminy Żmudź.
– Zawsze trzymałem dwie, trzy świnie na własne potrzeby i miałem dzięki temu pewność, że karmię rodzinę dobrym mięsem – mówi jeden z mieszkańców gminy Żmudź. – Ostatnio dostałem decyzję od lekarza weterynarii, nakazującą ubicie świń. Ale jedna locha prawdopodobnie jest prośna. Jak mam ją w tej sytuacji zabić? Nawet za okupacji nie kazali tego robić. Świń coraz mniej, nie ma knurów, a nasienie kupuje się teraz w lecznicy. Ale teraz i tak będę zmuszony kupować mięso w sklepie, choć wcale tego nie chcę, bo nie wiem, co w tych wyrobach się znajduje. Wieprzowina niedługo stanie się rarytasem. Doszło do tego, że nie znam dnia ani godziny, gdy ktoś przyjdzie do mnie na kontrolę.

Arnold Sawicki, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Chełmie, mówi, że gdy pracownicy Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej przychodzą na kontrolę, należy zgłosić, jeśli świnia może być prośna. W takich przypadku nikt nie nakaże jej uboju.

– Jesteśmy przecież ludźmi i nie nakazujemy ubijać prośnych loch – mówi Sawicki, który przyznaje też, że naturalne krycie loch teraz odbywa się rzadziej, ale nie ze względu na ASF. Hodowcy kupują nasienie u weterynarzy i wybierają inseminację, aby mieć pewność co do odpowiedniej jakości prosiąt. Tak czy inaczej absurdów związanych z ASF w powiecie chełmskim nie brakuje. Trwa akcja wypłacania nagród przez samorząd województwa lubelskiego za znalezienie martwego dzika. W związku z tym dochodzi też do kradzieży trucheł. Jakiś czas temu w gminie Żmudź pracownicy gminni zapakowali znalezioną padlinę w worki. Mieli ją odebrać przedstawiciele firmy utylizującej odpady. Truchła jednak znikły, a sprawa trafiła na policję. Wcześniej pobrano próbki do badań i okazało się, że martwe dziki nie były zarażone ASF. Ale przemieszczanie, rozrywanie worków, w których znajdują się truchła dzików, ma miejsce. Z tego powodu wojewódzki lekarz weterynarii wystosował apel. Informuje w nim, że zgłaszane do inspekcji weterynaryjnej padłe dziki są układane w workach przy drogach w celu odbioru przez zakłady utylizacyjne. Martwe zwierzęta są oblane środkiem dezynfekcyjnym, oznaczone farbą, środkami odstraszającymi zwierzęta i stanowią materiał zakaźny. Wojewódzki lekarz weterynarii apeluje, aby nie dotykać, nie otwierać i nie przemieszczać worków z padłymi dzikami.

– Ze względu na tego typu sytuacje, po pobraniu próby znakujemy farbą martwe zwierzęta – mówi Sawicki. – Naruszenie niebezpiecznego materiału to wykroczenie, za które grozi kara. Stosujemy dużo środka dezynfekcyjnego, ale nie ma stuprocentowej pewności, że ktoś, kto naruszy worki, nie przeniesie choroby do swojego domu czy gospodarstwa. Trzeba mieć tego świadomość.

Akcja wypłacania nagród za znalezienie padłego dzika potrwa do końca czerwca 2018 r. Dotychczas samorząd województwa lubelskiego zgłoszono 879 sztuk dzików. Wypłacono nagrody w łącznej kwocie 176 tys. zł. W powiecie chełmskim znaleziono 53 martwe dziki. (mo)