Wirus wstrzymał adopcje

W schronisku na adopcję wciąż czeka 17 psiaków, w tym m.in. Bary

Dwa miesiące zostały do zamknięcia schroniska dla psów w Krzesimowie, a w placówce wciąż przebywa 17 czworonogów. – Była szansa, że dla każdego z nich znajdziemy nowy dom, ale wszystko pokrzyżowała epidemia. Do czasu jej zakończenia nie ma możliwości odbioru psów ze schroniska. Po cichu liczymy, że jeśli sytuacja szybko się nie zmieni, nadleśnictwo jeszcze raz zgodzi się na przedłużenie nam dzierżawy choć o kilka miesięcy – mówi Maria Ferens ze Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami.


Schronisko dla psów w Krzesimowie ma zostać zlikwidowane do końca czerwca br. Tego dnia upływa termin wypowiedzenia umowy dzierżawy nieruchomości, którą Świdnickie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami dysponuje na podstawie umowy z Nadleśnictwem Świdnik. Do tego czasu animalsi mieli nie tylko zabrać stąd zwierzęta, ale również rozebrać wszystkie postawione na nim budowle i konstrukcje.

Schronisko miało wyprowadzić się z Krzesimowa już dwa lata temu, ale na prośbę okolicznych samorządowców, na czele z burmistrzem Świdnika, Waldemarem Jaksonem, leśnicy już dwukrotnie zgadzali się przesunąć termin wypowiedzenia. Ten wyznaczone na czerwiec tego roku ma być jednak ostateczny.

– Mimo ciągłych problemów finansowych i braku rąk do pracy robiliśmy wszystko i byliśmy na dobrej drodze, by do tego czasu znaleźć nowe domy dla wszystkich naszych podopiecznych. Mieliśmy chętnych do adopcji również dzięki współpracy z fundacją, która szuka ich wśród mieszkańców Niemiec.

Wszystko pokrzyżowała epidemia koronawirusa i zamknięcie granic i wprowadzenie ograniczeń w przemieszczaniu się. Do czasu ich odwołania nie ma możliwości adopcji żadnego zwierzaka – mówi Maria Ferens, kierownik schroniska. – Nawet ostatnio odezwała się do mnie pani, która chciała zaadoptować psiaka, ale z powodu obowiązujących rygorów epidemiologicznych musieliśmy odmówić.

Koronawirus daje się również we znaki finansowo. Placówce, utrzymującej się głównie z datków i dotacji oraz korzystającej z pracy wolontariuszy, zawsze brakowało środków na normalne funkcjonowanie, ale teraz jest jeszcze trudniej.

– Staramy się racjonować jedzenie, ale tak, by żadne ze zwierząt nie było głodne. Cały czas dbamy, by wszystkie psiaki były zdrowe i jesteśmy wdzięczni za każde wsparcie – mówi M. Ferens.

Szefowa schroniska dodaje, że przez epidemię zostały wstrzymane również prace rozbiórkowe, do których przeprowadzenia mają czas do końca terminu wypowiedzenia,

– Już większość prac została wykonana, głównie dzięki pomocy wolontariuszy, w tym niezwykle uczynnego i pracowitego pana, który dysponował ciężkim sprzętem. Wszystko przerwał koronawirus – mówi Maria Ferens. – Jeśli nadal z powodu epidemii nie będziemy mogli prowadzić prac rozbiórkowych i adopcji zwierząt, chyba wystąpię do nadleśnictwa, z powodu wyjątkowej sytuacji, w jakiej wszyscy znaleźliśmy się, o przedłużenie dzierżawy o kolejnych kilka tygodni, bo najważniejsze, by wszystkie psiaki znalazły nowe miejsce. Mam nadzieję, że w takich okolicznościach, jakie mamy, spotka się to ze zrozumieniem. JN

Chcesz pomóc?

Każdy, kto chce przekazać darowiznę na rzecz schroniska, może ją wpłacić na konto numer 32 1240 5497 1111 0000 5006 4065, wpisując w tytule przelewu „Pomoc dla Schroniska w Krzesimowie”; uczestnicząc w zbiórce internetowej na stronie www.pomagam.pl. lub przekazując 1% podatku (KRS 0000270261).

W sprawie wsparcia i adopcji ze schroniskiem można skontaktować się pod numerem telefonu 691 522 924, przez e-mail adopcje@krzesimow-schronisko.pl. Dodatkowo na profilu Facebook „Schronisko w Krzesimowie – w likwidacji” publikowane są zdjęcia i informacje o czworonogach, które szukają domu.