Władza tropi… Dropka

Miejscy urzędnicy, zamiast skoncentrować się na rządzeniu, tracą czas i energię na tropienie osoby, która na Facebooku – pod fałszywym nazwiskiem Mateusz Dropek – nie zostawia suchej nitki na Jakubie Banaszku, prezydencie Chełma i rządzącym krajem PiS-ie. Kim jest Dropek? To pytanie prezydent i jego ludzie po raz pierwszy zadali sobie jeszcze w kampanii wyborczej. W szerokim gronie podejrzanych był już nawet jeden z dziennikarzy naszego tygodnika…

Co łączy Mateusza Dropka, Kubę Lugnera, Jarka Zawistowskiego i Stasia Gąskę? Te osoby nie istnieją, ale ktoś pod tymi nazwiskami na Facebooku nie daje spokoju prezydentowi Chełma, Jakubowi Banaszkowi. Najbardziej aktywny z tego towarzystwa jest Dropek. To on spędza sen z powiek władzy w mieście. Można powiedzieć, że jest wszędzie, a mówi o nim niemal cały magistrat. Jeszcze trochę, a z każdej otwartej szafy w urzędzie wyskoczy… Dropek. Urzędnicy zachodzą w głowę, kim jest osoba podszywająca się pod Mateusza Dropka. Oczywiście sam nie zamierza się ujawniać. Zresztą jeden z radnych PiS, któremu Dropek daje mocno popalić, zapowiedział, że nie odpuści i działalnością hejtera zainteresuje prokuraturę.

Dropek zalazł za skórę nie tylko chełmskiej władzy, ale również PiS-owi, w tym wicemarszałek sejmu Beacie Mazurek. Swoimi wpisami doprowadza prezydenta Banaszka, jego współpracowników, a także zwolenników do szewskiej pasji. Tak jak ostatnio, kiedy to na Facebooku opublikował informację, jakoby prezydent Banaszek w ubiegły wtorek 7 maja w godzinach porannych był widziany w Dęblinie, jak jechał służbową Skodą Superb z wicemarszałek sejmu Beatą Mazurek. Dropek zadał kilka pytań, w tym czy prezydent ma uprawnienia i badania lekarskie, pozwalające na wykonywanie usług przewozu osób pojazdem służbowym?

W gronie „podejrzanych osób”, jak udało się nam ustalić, byli ludzie blisko związani z byłą prezydent Agatą Fisz, ale – jak się później okazało – to był strzał kulą w płot. Jeden z najbliższych współpracowników Banaszka rzekomo miał przekonywać prezydenta, że pod nazwiskiem Dropek może ukrywać się dziennikarz naszego tygodnika. Zapomniał, że od publikowania krytycznych tekstów mamy gazetę, o czym co tydzień mogą przekonać się czytelnicy i nie zamierzamy tracić czasu na przepychanki w internecie.

Dropek z prezydentem Banaszkiem i jego ludźmi bawi się w „kotka i myszkę”. Prezydent, choć zapewnia, że Dropek przestał go interesować, bacznie go obserwuje… A Dropka do zamieszczania kolejnych niewygodnych dla prezydenta wpisów z całą pewnością motywują liczne komentarze ze strony zwolenników Banaszka, którzy tworzą w internecie kontrprofile hejtujące Dropka. I ta zabawa w kółko trwa. (red)