Włodawianka górą!

KRYSZTAŁ WERBKOWICE – WŁODAWIANKA WŁODAWA 1:2 (0:1)
0:1 – Kuczyński (45), 0:2 – Gawroński (70), 1:2 – Całka (90).
WŁODAWIANKA: Polak – Bartnik (70 Leszczyński), Więcaszek, Błaszczuk, Drachanczuk, Zdolski, Nielipiuk, Soroka, Kuczyński, Borodijuk (80 Kędzierski), Gawroński (85 Paszkiewicz).
Tak dobrego początku w IV lidze Włodawianka już dawno nie odnotowała. Podopieczni Marka Droba w czterech spotkaniach ugrali dziewięć oczek. Sam szkoleniowiec z powodów rodzinnych nie prowadził drużyny w Werbkowicach, ale jak sam mówi, był w stałym kontakcie telefonicznych z kierownikiem zespołu Bogdanem Wysockim. – Ustawiłem skład, taktykę, reszta należała do zawodników – mówi M. Drob.
Kryształ nie najlepiej wystartował w rozgrywkach i bardzo chciał odnieść pierwsze ligowe zwycięstwo. – Spodziewaliśmy się, że przeciwnik od pierwszych minut ruszy na naszą bramkę – mówi B. Wysocki. – Gospodarze grali, jakby mieli nóż na gardle, ale przetrzymaliśmy ich napór i sami zaczęliśmy stwarzać zagrożenie pod bramką rywali. W 17 min. mogło być 1:0 dla Włodawianki, jednak Michał Kuczyński nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Kryształu.
Miejscowi strzelili gola, ale sędzia dopatrzył się spalonego i odgwizdał rzut wolny pośredni. – Spalony był ewidentny, arbiter nie mógł uznać bramki – podkreśla Wysocki. – Kryształ miał jeszcze kilka okazji, ale nie były one na tyle klarowne, by mogły z nich paść gole.
Tymczasem tuż przed przerwą Daniel Gawroński popisał się mierzonym dośrodkowaniem, po którym piłka spadła na głowę Kuczyńskiego. – Michał świetnie złożył się do strzału i prowadziliśmy 1:0 – mówi kierownik Wysocki. – Po zmianie stron rywal ruszył odrabiać straty, czego spodziewaliśmy się, i choć miał przewagę, nie potrafił nam zagrozić. Muszę przyznać, że byliśmy dobrze zorganizowani. Od 65 min. mecz wyrównał się i pięć minut później Gawroński dostał piłkę z prawej strony, złożył się do strzału i płaskim plasowanym uderzeniem w róg podwyższył wynik.
Utrata drugiego gola sprawiła, że z gospodarzy uszło powietrze. W 90 min. po dośrodkowaniu z rogu Paweł Soroka źle wybił piłkę i Andrzej Całka dał jeszcze miejscowym nadzieje. – W doliczonym czasie Kryształ wszystko postawił na jedną kartę. Dążył do wyrównania i odkrył się, co staraliśmy się wykorzystać. Po kontrze w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Paszkiewicz, niestety, piłka po jego strzale otarła się o słupek i wyszła za boisko. Korzystny wynik utrzymaliśmy na szczęście do ostatniego gwizdka sędziego. Cieszymy się z trzech punktów i dobrego początku sezonu – dodaje Bogdan Wysocki.
W kolejnym meczu Włodawianka w derby okręgu chełmskiego zagra u siebie z beniaminkiem Kłosem Gmina Chełm. Spotkanie odbędzie się w niedzielę 28 sierpnia o 17.00. Emocje murowane!(red)