Włodawianka ma zarząd

Po ponad czteromiesięcznym zamieszaniu w ubiegły piątek 2 marca w końcu udało się wybrać nowy 5-osobowy zarząd MLKS Włodawianka. Prawie 2-godzinne nadzwyczajne walne zebranie przebiegało w dość dobrej atmosferze. Dla klubu z blisko 100-letnią tradycją pojawiło się światełko w tunelu…


Walne zaczęło się od bardzo mocnego wystąpienia członków klubu kibica, tzw. „Cmentarii”. – W związku z zaistniałą sytuacją zwracamy się z prośbą, aby na fundamencie naszego klubu zaprzestać wojny przedwyborczej i prywatnej walki na szabelki. Przez ostatnie lata jako kibice byliśmy traktowani jako zło konieczne. Cieszono się, gdy pojawialiśmy się na meczach wyjazdowych, ale u siebie często nas szykanowano. Chcielibyśmy, aby nasi przedstawiciele mieli wpływ na decyzje podejmowane w naszym klubie, może to być forma przedstawiciela w zarządzie, może komisji rewizyjnej, a może po prostu na zasadzie przyznania nam kilku głosów. Jeżeli w dniu dzisiejszym nie dojdzie do porozumienia i nie zostaną podjęte natychmiastowe działania prowadzące do uratowania naszego klubu, to panie burmistrzu, panie starosto, wnioskujemy o jak najszybsze odebranie obecnemu stowarzyszeniu praw do historii, tradycji i barw klubowych! – zaapelowali najwierniejsi sympatycy Włodawianki.
Być może to dramatyczne wystąpienie spowodowało, że członkowie klubu zrozumieli, że bez zarządu Włodawianka może przestać istnieć. I w miarę sprawnie udało się wybrać nowe władze.
Dość szybko uporano się z otwarciem zebrania, wyborem przewodniczącego i sekretarza obrad, przyjęciem porządku i regulaminu walnego, wyborem trzech komisji, czy też podjęciem uchwały w sprawie unieważnienia głosowania, które odbyło się 28 października ubiegłego roku, w kwestii wyboru nowych władz klubu, przyjęciem regulaminu wyboru władz, podjęciem uchwały dotyczącej wyboru zarządu i komisji rewizyjnej.
Najwięcej problemów było przy wyborze pięciu kandydatów do zarządu. Na 31 obecnych delegatów (wszystkich członków klubu jest 51) kilkunastu zaproponowanych nie wyraziło zgody. Gdy wydawało się, że nie uda się wybrać minimalnej liczby pięciu członków zarządu, sytuację uratował Andrzej Rusiński, który zgodził się wejść do władz klubu.
Ostatecznie zdecydowaną większością głosów do nowego zarządu klubu wybrano: Leszka Kuczyńskiego (26 głosów), Grzegorza Klimkowicza (29), Damiana Adamczyka (30), Daniela Ryla (28) i Andrzeja Rusińskiego (31). Wybrano także członków komisji rewizyjnej: Andrzeja Rysza, Henryka Rusińskiego i Grzegorza Jurkowskiego. W najbliższym czasie zarząd wybierze ze swojego grona prezesa i podzieli inne funkcje. Te zmiany zgłosi też w starostwie. Walne zobowiązało także nowe władze klubu do aktualizacji listy członków klubu, do bieżącego ich przyjmowania oraz do szybkiego uregulowania kwestii rozliczeń finansowych.
Zgodnie z wejściem nowych przepisów dotyczących m.in. stowarzyszeń zwykłych do 20 maja br. klub będzie musiał zmienić statut. Z tego powodu konieczne jest zwołanie do końca kwietnia następnego walnego zebrania członków.
Choć zebranie było dosyć spokojne, to nie obyło się bez utarczek. W pewnym momencie zdenerwowany Mariusz Zańko zaczepił Edwarda Łągwę. – Edward, nie mieszaj, ty już namieszałeś dość na ostatnim zebraniu. Zawsze musisz dodać swoje trzy grosz! – stwierdził Zańko. – Nie trzy, ale sześć! – odparł E. Łągwa.
Przypomnijmy, 28 października ubiegłego roku, walne zgromadzenie członków MLKS Włodawianka wybrało zupełnie nowy zarząd klubu. Osoby, które znalazły się we władzach, nie miały nic wspólnego z ustępującym zarządem, na czele którego stał prezes Ryszard Nilipiuk. 9-osobowy zarząd miał zebrać się najpierw 6 listopada, potem 11 listopada, ale do spotkań nie doszło, bo nie został wypracowany kompromis. Ostatecznie członkowie władz Włodawianki spotkali się 15 listopada. Po raz pierwszy i ostatni w 9-osobowym składzie. W końcu na prezesa wybrano Arkadiusza Gaja. Wybrano też dwóch wiceprezesów. Zostali nimi Leszek Kuczyński i Daniel Ryl. Funkcję sekretarza klubu powierzono Grzegorzowi Klimkowiczowi. Szybko jednak wyszło na jaw, że wyboru władz dokonano prawdopodobnie z naruszeniem statutu. Mówi on, że nowych członków przyjmuje zarząd klubu. Na walnym zebraniu dopisało się do klubu kilkunastu członków, którzy brali udział w obradach, m.in. w wyborze nowych władz. Nadzór – czyli starosta włodawski – wskazał uchybienia i nakazał ponowne zwołanie walnego zebrania. 31 stycznia w starostwie była przeprowadzenia walnego zebrania. Przyszło na nie kilkudziesięciu członków. Po prawie dwugodzinnej jałowej dyskusji, momentami kłótni, podczas której wyciągano brudy, nie potrafiono nawet wybrać przewodniczącego obrad. Członkowie klubu wrócili do domów z pustymi rękami. (red)