Włodawianka wciąż zwycięska!

WŁODAWIANKA WŁODAWA – TOMASOVIA TOMASZÓW L. 1:0 (1:0)
1:0 – Pacek (41 wolny).


WŁODAWIANKA: Polak – Czarnota, Nielipiuk, Gontarz, Kwiatkowski, Naumiuk (73 Gołąb), Waszczyński (80 Kawalec), Skrzypek, Chodziutko, Budzyński (68 Magdysh), Pacek (87 Musz).

Opromieniona wygraną nad Lewartem Lubartów Tomasovia przyjechała do Włodawy po kolejne trzy punkty. Gospodarze, którzy wrócili na zwycięską ścieżkę, wygrywając ostatnio z Górnikiem II i Lublinianką, również mieli apetyt na kolejny triumf. Nic dziwnego, że w niedzielne popołudnie na włodawskim stadionie zapowiadał się bardzo ciekawy mecz. A że pogoda dopisała, na trybunach zasiadło ponad 500 widzów.

Jako pierwsi okazję strzelecką stworzyli sobie goście. W 7 min. piłka spadła pod nogi dobrze ustawionego w polu karnym zawodnika Tomasovii, ale ten na szczęście dla miejscowych posłał ją nad poprzeczką. Trzy minuty później odpowiedziała Włodawianka. W sytuacji sam na sam z bramkarzem rywala znalazł się Piotr Waszczyński. Strzelił z 6 metrów, lecz prosto w ręce golkipera Tomasovii. I to była najlepsza okazja gospodarzy w całym meczu wypracowana po składnej akcji.

W 41 min. tuż przed polem karnym Włodawianki został sfaulowany Michał Budzyński. Piłkę ustawił sobie Piotr Pacek i ładnym uderzeniem pokonał bramkarza gości.

Po zmianie stron Włodawianka starała się poszanować piłkę, utrzymać się jak najdłużej w jej posiadaniu, ale też oddała kilka groźnych strzałów. Były jednak one albo blokowane przez obrońców, albo padały łupem bramkarza Tomasovii. Rywale z kolei nie potrafili sforsować dobrze zorganizowanej defensywy gospodarzy. W drugiej połowie oddali dwa strzały na bramkę Daniela Polaka, ale oba były niecelne.

– W całym meczy stworzyliśmy sobie więcej okazji do zdobycia gola. Zarówno w mojej ocenie, jak i obserwatorów tego spotkania, byliśmy drużyną lepszą i zasłużenie wygraliśmy. Cieszymy się z tego zwycięstwa, tym bardziej, że przyszło nam grać z zespołem, który tydzień wcześniej pokonał, jako jedyny w lidze, lidera. Tomasovia była faworytem meczu, ale jak już wcześniej powiedziałem, w tej lidze każdy może wygrać z każdym i dziś to udowodniliśmy. Jesteśmy nadal w czołówce i zechcemy w niej być jak najdłużej – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego, Mirosław Kosowski, trener Włodawianki.

W następnym meczu Włodawianka zagra w Hrubieszowie z tamtejszą Unią. Początek spotkania w niedzielę 3 listopada o godz. 13.00. (r)