Wnoszą o miliony dla Motoru

Nawet 3,8 miliona złotych, z czego 600 tysięcy na aktualną działalność i 1,2 miliona na całkowite oddłużenie, może otrzymać w ciągu roku piłkarski klub Motor Lublin S.A. Wniosek o oddłużenie i zasilenie Motoru do końca roku kolejną transzą środków złożyli członkowie połączonych komisji Sportu, Turystyki i Wypoczynku oraz Budżetowo-Ekonomicznej Rady Miasta Lublin.
Połączone komisje obradowały nad zasadnością wsparcia lubelskiego klubu piłkarskiego w obecności przedstawicieli mediów i radnych spoza tych komisji. Posiedzenie trwało ponad cztery godziny i skończyło się złożeniem dezyderatu (dokumentu „życzeniowego”, który otwiera drogę do głosowania nad stosowną uchwałą rady miasta). A dezyderat ten zakłada oddłużenie klubu jeszcze w tym roku kalendarzowym (na półmetku sezonu piłkarskiego).
– Rozpoczęcie nowego roku „na zero” jest bardzo ważne – tłumaczył radny Zbigniew Ławniczak (PiS).
Ale wątpliwości nie brakowało. Przed dyskusją radnych aktualną sytuację finansową klubu przedstawił prezes zarządu spółki, Waldemar Leszcz. – Ze sportowego punktu widzenia rok zakończył się niepomyślnie – wygraliśmy mistrzostwo trzeciej ligi, ale w barażach pokonała nas Olimpia Elbląg. Pod względem marketingowym, ale też patrząc na sukcesy akademii młodych piłkarzy (drużyna juniorów gra w ekstraklasie, zajmuje aktualnie 6. miejsce) i poziomu kibicowania jest dobrze. Mamy już 36 firm wspierających klub na różnym poziomie, od głównego partnera strategicznego (jest nim od niedawna Ursus) po partnerów biznesowych. To pokazuje, że warto wzmacniać Motor – przekonywał prezes Waldemar Leszcz.

Cel sportowy pozostaje niezmienny – mistrzostwo i awans do drugiej ligi.
Prezes Leszcz przedstawił sytuację finansową klubu, ale bez uwzględnienia środków pozyskanych z miasta. – Nie chcemy podawać pełnego budżetu. Konkurencja nie śpi i ma dostęp do publikacji medialnych – tłumaczył.
Wątpliwości
– Mamy po 400-600 tys. zł środków w ramach dofinansowania, zaplanowane co kwartał. Prosimy, by mieć to na uwadze. Wnoszę o oddłużenie klubu z kwoty 1,2 miliona złotych w tym roku – mówił radny Piotr Dreher (PO).

Wątpliwości zgłaszali radni Zdzisław Drozd i Dariusz Jezior (PiS). – Patrzę na klub biznesowo. Jesteśmy spółką akcyjną i finansów nie schowamy. Porównałem oba ostatnie sezony i widzę niepomyślny trend. Przychody utrzymują się mniej więcej na tym samym poziomie, a wzrastają wydatki na premie i wynagrodzenia. To niepokojąca tendencja – mówił Dariusz Jezior i dopytywał: – Na co przeznaczamy kolejne miliony? Mówimy „oddłużmy klub”, ale na razie widzę średni poziom w czwartej klasie rozgrywkowej. W jaki sposób? Dając na kapitał własny czy na co? Dlaczego nie ujawniacie dofinansowania z miasta?
– Czuję się kontrolowany regularnie. Jeśli chodzi o kapitał miasta, to pozwala na częściowe oddłużenie spółki – odpowiadał prezes Leszcz. Szacuje on, że ten rok klub zakończy z kwotą 1,5 miliona na minusie (bez środków miasta). Anulowanie długu i 600 tys. na aktualną działalność pozwoliłyby wyjść spółce na plus.
– Słyszałem podobne wypowiedzi wcześniej. My ciągle dajemy pieniądze. Powtarzam, że powstanie spółki usprawniło możliwość wybierania pieniędzy z miasta. Marketing, kibice, infrastruktura – wszystko w porządku, budżet jest w miarę, ale nic z tego nie wynika – argumentował radny Zdzisław Drozd (PiS). – Czekam na reprezentanta kibiców w radzie nadzorczej klubu i oczekuję przybliżenia wydatków na pracowników i zarząd klubu – dodał radny Eugeniusz Bielak (PiS). Poza zarobkami prezesa zarządu w kwocie 5 tys. złotych netto, które klub ujawnił na prośbę Fundacji Wolności, dziennikarze dowiedzieli się, że w klubie jest jeszcze sześciu pracowników [pięć etatów, jeden ma pół etatu].
O tym, że dofinansowanie Motoru będzie trwało dalej, mówił szef Komisji Budżetowo-Ekonomicznej Michał Krawczyk: – Zawsze trzeba będzie dokładać. Ile, to zależy od planu i sposobu spożytkowania środków przez klub. W sensie sportowym ta inwestycja będzie się spłacała.

– Co z juniorami?

Zaniepokojony odpływem młodych piłkarzy z Lublina, nie tylko z Motoru, jest radny Zbigniew Ławniczak. W kontekście dofinansowania klubu ten wątek ma znaczenie. – Młodzieży obcięto 30 procent z budżetu na ich na szkolenia. Czy musi być tak, że gramy tylko kupionymi graczami? W ten sposób tracimy młodych i zdolnych – mówił.
– Staram się sprowadzać najlepszych z regionu do Lublina, ale nie gwarantuję juniorom kontraktu, jeśli nie będą przez pół roku w drużynie. Nie stać mnie na wydatek 10-20 tys. zł na młodego, dobrze rokującego piłkarza. Liczę, że zawodnicy będą wracali do Lublina, albo nie będą wyjeżdżać. Mamy zawodników z Widoku, Skarpy, Bronowic, ale i Międzyrzeca Podlaskiego, Włodawy – wyjaśniał prezes.
Jest lepiej?
O tym, że spółka ma plan i – wyjąwszy nieudane baraże – jest lepiej, przekonywał radnych obecny na spotkaniu Zbigniew Bartnik, prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej.
– Ostatnie dwa lata to dobry okres współpracy. Z tym budżetem Motor może mierzyć się z każdym trzecioligowcem, ale nie wyżej. Klub piłkarski to nie jest maszyna, do której dolewa się oleju, po czym działa lepiej. Przedstawiona tu wersja wsparcia ma sens. Ogromne uznanie dla młodzieży, której szkolenie przerosło poziom sportowy seniorów.
Skąd większe wydatki?
– Cały czas obsługujemy zadłużenie. To utrudnia funkcjonowanie. Chodzi głównie o zobowiązania publiczno-prawne i przeterminowane wynagrodzenia. Wnosimy do miasta o dofinansowanie kwotą 600 tys. zł w tym roku, milionem złotych na rundzie wiosennej i kolejnym milionem w przypadku awansu do drugiej ligi, a także o oddłużenie klubu. Stawiając sobie za cel awans zrobiłem wszystko, by zespół wzmocnić a to wiąże się ze zmianą zarobków – zakończył prezentację prezes Leszcz, tłumacząc jednocześnie powód zwiększenia się zadłużenia. – To kompromis przedyskutowany przez radę nadzorczą. Wspomniana kwota nie zwiększy zobowiązań, a pozwoli „dociągnąć” do końca roku. Dodam, że nie dysponujemy środkami od spółek komunalnych – wyjaśniał Paweł Majka, dyrektor Biura Nadzoru Właścicielskiego Urzędu Miasta i jednocześnie członek rady nadzorczej w Motorze. – To nie jest tak, że bez tych środków nie istnielibyśmy. Zapłacimy zawodnikom, opłacimy najstarsze faktury, i inne zobowiązania. To pozwoli na obsługę zadłużenia i zachowanie płynności finansowej – dodał prezes Waldemar Leszcz.
Od wejścia w klub miasto zainwestowało w Motor 7 milionów złotych.
Wniosek o dezyderat oddłużający Motor w całości jeszcze w tym roku poparło siedmiu radnych z obu komisji przy jednym głosie sprzeciwu i jednym wstrzymującym się. Na najbliższej sesji o transferze środków zadecyduje rada miasta. BARTŁOMIEJ CHUDY