Woda popłynęła rowem

Woda ze sztucznego zbiornika, który zaopatrywał wiertnię Orlenu w Syczynie została spuszczona rowem do pobliskiego jeziora. Mieszkańcy i wędkarze bali się czy nie zaszkodzi rybom i roślinom.

W Syczynie nie ma już śladu po Orlenie, który poszukiwał tam gazu łupkowego. Mimo powodzenia prac i odpalenia tzw. świeczki, potwierdzającej występowanie złóż, ich eksploatacja okazała się na razie zbyt kosztowna. Orlen zlecił rekultywację terenu, który dzierżawił od miejscowych rolników. Pierwsza zniknęła konstrukcja wiertni a potem pozostałe elementy inwestycji: kontenery, ogrodzenie, betonowe płyty utwardzające dojazd i plac a także piasek, którym były stabilizowane. Obawy mieszkańców wzbudził pomysł spuszczenia do lokalnego jeziorka wody ze sztucznych zbiorników przy wiertni, która wykorzystywana była do procesu szczelinowania. Ludzie i wędkarze obawiali się, że woda zaszkodzi rybom i roślinom w jeziorku. Po badaniach okazało się, że nie jest zanieczyszczona. – Zanim spuszczono wodę firma udrożniła stary rów melioracyjny – cieszą się mieszkańcy.
Na koniec hałda humusu zakryła miejsce po placu budowy.
Chociaż Orlenu w Wierzbicy już nie ma, to przez lata firma zdążyła zadomowić się w gminie i zostawiła tu sporo pieniędzy. Sponsorowała gminne imprezy, dołożyła do wyposażenia strażakom ochotnikom z Syczyna i do budowy wiejskiej świetlicy. (bf)